wtorek, 26 sierpnia 2014

Kraków


Odwiedziny Krakowa już za mną! Tyle czekałam na ten wyjazd, było tyle planowania, uzgadniania, a to wszystko już za mną. Mimo, że w Krakowie nie miałam chwili wytchnienia, to czas tam bardzo mnie uspokoił, dał mi nową siłę do działania i pogłębił wiarę w moją pasję :) W życiu są wzloty i upadki, mnie ostatnio częściej dotykały upadki, brak wiary w swoje możliwości, chwila zawahania w swoją pasję, brak mobilizacji.. Kraków przywrócił mi to wszystko, może jeszcze nie do końca, ale jestem na dobrej drodze, właśnie dzięki odwiedzinom Krakowa, by to wszystko (ze zdwojoną siłą!) wróciło :)

Zaczęłam sesją baletową z Paulą, z którą miałyśmy działać już rok temu, jednak udało nam się spotkać dopiero teraz. Nasza sesja, właściwie bardzo spontaniczna, odbyła się na peronach PKP, zrobiłyśmy kilka ujęć przez szybę oraz zdjęcia na parkingu galerii krakowskiej :) Paula przyniosła ze sobą masę różnych stroi baletowych, które wywołały na mojej twarzy ogromny uśmiech, miałam oczy jak przysłowiowe "pięć złotych"! To się nazywa podbić serce fotografa.. :) Nietuzinkowa okazała się również fryzura Pauli, jej piękne upięcie z różyczkami od razu mi się spodobało. Paula całą sesję (ba, nawet wieczór przed, gdy rozmawiałyśmy przez telefon) podkreślała, że nie jest w formie, jednak totalnie nie odczułam tego fotografując ją. Było znakomicie!


Kolejną osobą, która tego pięknego dnia mi pozowała, była Angela :) Uśmiechnięta, wesoła kobietka, z którą od razu udało mi się złapać super kontakt :) Bardzo żałuję, że nie miałam czasu, by iść z Angelą po sesji na kawę, jednak mam nadzieję, że uda nam się to w przyszłości nadrobić :) Zrobiłyśmy delikatne, kobiece ujęcia, w których zdecydowanie czuję się najlepiej. Angela zazwyczaj pozuje w sesjach fashion, tym razem postanowiła zrobić coś innego, w moim towarzystwie, które jak sama powiedziała, wydawało jej się najodpowiedniejsze do tego typu zdjęć :) Bardzo miło było mi coś takiego usłyszeć! :) Udało nam się złapać masę słoneczka w nasze kadry, akurat przed samą naszą sesją słońce wyszło zza chmur! To się nazywa szczęście :)


Ostatnią sesją tego dnia była sesja z Mateuszem i Pauliną, wspaniałymi tancerzami, którzy specjalnie dla naszej sesji pokonali około 2 godzin drogi. Wow! Wiele dla mnie to znaczy :) Do zdjęć stylizowała Kata Haratym, która uszyła wspaniałe ciuchy dla moich tancerzy :) Zaczęliśmy serią w tłumie w samym sercu Krakowa, na rynku głównym. Nie było łatwo!!! Często na pierwszym planie, zamiast Pauliny i Mateusza, miałam innych, przypadkowych ludzi :D Ale umawiając sesję wśród takiego tłumu oczywiście się z tym liczyliśmy i chyba właśnie dlatego i dzięki mobilizacji daliśmy radę zrobić naprawdę wiele ciekawych ujęć, nawet w ruchu. Wiele osób zatrzymywało się i podziwiało wyczyny moich tancerzy, zdarzyło się nawet, że chcieli im dać pieniążka za ten śliczny pokaz :) Przez ten cały wesoły tłum atmosfera na naszej sesji nabrała bardzo pozytywny wyraz :) Choć od początku taka była! Gdy wyszliśmy z tej ruchliwej ulicy, poszczęściło nam się i tak pięknie wyszło słońce :) Nie ma co mówić - tego dnia słońce współpracowało ze mną na maksa! Sumując - ta sesja, ci ludzie, dali mi ogromnie dużo energii, podzielili się ze mną swoją pasją, którą widać gołym okiem, ich miłość do tego, co robią dosłownie się wylewała :) Uwielbiam takich ludzi! Przez to tęsknię do nich ogromnie i chcę jeszcze, jeszcze i jeszcze!!!!!!!! Dlatego liczę, że jeszcze nie raz będę miała przyjemność spotkać się z Pauliną i Mateuszem, nie tylko na drodze fotograficzno-tanecznej, ale także prywatnie!


Kolejny dzień spędzony w Krakowie również obfitował w sesje :) Pierwsza tego dnia pozowała Angelika, która dostała sesję w prezencie od swojej przyjaciółki, Kingi. Obydwie dziewczyny uśmiechnięte od ucha do ucha z przyjaznym nastawieniem :) Pogoda tego dnia również była po naszej stronie. Czego chcieć więcej? :) Przy tak kochanej ekipie i z tak perfekcyjnym światłem fotografuje się oczywiście najlepiej! Sesję robiłyśmy na krakowskich plantach (zresztą tak samo, jak robiłam powyższą sesję z Angelą). Efekty? Przyznam, że niesamowicie mnie zaskoczyły! Pozytywnie :) Na początku Angelika była trochę zestresowana swoim zadaniem, ale nie minęło wiele czasu, jak się rozkręciła :)


Ostatnią sesją podczas mojego wyjazdu do Krakowa, była bardzo szczególna dla mnie sesja, z Kariną i Walerią :) Dlaczego szczególna? Dlatego, że o sesji z Kariną po cichu marzyłam już od dawna. Starałam się o nią walczyć i tak bardzo się ciesze, że mi się to udało! Nie było żadnych problemów - Karina jest tak otwartą, ciepłą i kochaną osobą, że od razu zgodziła się na współpracę zdjęciową ze mną. Cóż to było za szczęście.. :) Do ostatniej chwili nie wierzyłam, że zaraz ją zobaczę! Ale zobaczyłam.. :) Od razu złapałyśmy genialny kontakt. Karinę do sesji ubrała najlepsza na świecie projektantka, Waleria Tokarzewska! Kolejny niesamowity człowiek, którego mogłam poznać przez fotografię :) Zdolna, rozchwytywana przez wielu fotografów, modelek, z genialnym wyczuciem.. uwielbiam ją ponad wszystko!!! Jak widzicie - ekipę miałam wybitną :) Nie dość, że dziewczyny mają ogromny talent w swoich dziedzinach, to jeszcze są tak rewelacyjnymi osobami. Od pierwszych minut atmosfera była wesoła, przyjazna, cięgle się uśmiechałyśmy, żartowałyśmy. Było wspaniale :) Moje marzenie o sesji z Kariną spełniło się tak wspaniale! Bo pracować z taką baletnicą o takim kunszcie.. wow, mega zaszczyt :) To samo, oczywiście, dotyczy Walerii :) Nigdy bym nawet nie pomyślałam, że ta cudowna projektantka zgodzi się na współpracę ze mną! Ta sesja, to sesja moich marzeń, ci ludzie także. Było najlepiej na świecie!!!!!!!!!


Nie wiem, jak to działa, ale za każdym razem, gdy pojadę do Krakowa, przywożę ze sobą masę najlepszych wspomnień, zdjęć, które mnie satysfakcjonują i cieszą, za każdym razem, gdy tam jestem moja pasja się wzmacnia, chce się jeszcze, jeszcze i jeszcze !!!! Kraków, to magiczne miasto :) Choć kiedyś go nie lubiłam, teraz, dzięki tym ludziom i tym rewelacyjnym chwilom, to miasto jest dla mnie naprawdę bardzo wyjątkowe :) Dziękuję wszystkim, którzy współpracowali ze mną, którzy przyczynili się do mojego rozwoju i do uśmiechu, który do dziś mam, na samo wspomnienie o tych krakowskich dniach, na twarzy :) Jesteście wspaniali i mam nadzieję, że w przyszłości będę miała zaszczyt i przyjemność ponownego spotkania z Wami!!!!

Photo: Katarzyna Banaszek
http://www.facebook.com/KBanaszekPhotography

wtorek, 5 sierpnia 2014

Art Dance Complex




POST W BUDOWIE :)

Powtórka


Moja pierwsza sesja z Dianą miała być kolorowa, w moim ulubionym pięknym pomarańczowym świetle, ale niestety nic z tego nie wyszło, nie dopisała nam wtedy pogoda. Musiałam więc zrobić wszystko, by tę sesję powtórzyć i wykorzystać rewelacyjne możliwości Diany tak, jak sobie to wyobrażałam. Nie mogłyśmy oczywiście powtórzyć identycznie tamtej sesji, dlatego też zrobiłyśmy coś nowego. Zaczęłyśmy portretami, podczas których wisiały nad nami ciemne chmury, dlatego myślałam, że znowu czeka nas zawód przez pogodę. Na szczęście, gdy przyszedł czas na ujęcia taneczne, słońce idealnie, jak na zawołanie, wyszło zza chmur. Mam czasem wrażenie, że słońce współpracuje ze mną, wtedy, gdy tego potrzebuje, a gdy się obraża na mnie nie wychodzi zza chmur :D Cieszę się, że tego dnia pokazało się i mogłam je ująć w tak wspaniałym towarzystwie. Pierwsze kadry wykonałyśmy na terenie pałacyku w Teresinie, a ostatnie na pobliskich łąkach. Miałam także okazję i przyjemność krótko nagrać Dianę w akcji! To była wspaniała nowość, dlatego nie mogłam się powstrzymać i dodałam ten moment do filmu z backstage. Mam nadzieję, że Wam się spodoba!



Photo: Katarzyna Banaszek
http://www.facebook.com/KBanaszekPhotography

KajaKasialovedance


Po raz kolejny miałam przyjemność fotografować team KajaKasialovedance. Ostatni raz całą ekipą widziałyśmy się w marcu, wtedy dziewczyny, mimo słonecznego dnia, bardzo zmarzły, dlatego miłą odmianą było tworzenie w ciepłych warunkach, zdjęcia robiłyśmy w czerwcu i na szczęście pogoda dopisała perfekcyjnie, trafił nam się nawet wspaniały zachód słońca, co na maksa mnie uszczęśliwiło i dało powera! :) Żałuję jedynie, że dziewczyny nie dotrwały do samego końca w całym składzie, większość rozeszła się przed najlepszym światłem, zostały ze mną tylko Kasia i Ola i właśnie dzięki nim mogłam poszaleć w swoim ulubionym świetle z ukochanymi tanecznymi kadrami :) Całą sesję rozpoczęłyśmy w opuszczonym budynku, a dokładnie w jednym z pokoi. Każda z dziewczyn zatańczyła z kulką dymną, ale najbardziej kocham kadr z Olą, jej idealna poza i ułożenie dymu od razu porwało moje serducho. Potem poszłyśmy na dach, modliłam się tylko w duchu, żeby się nie zawalił! Wszystkie środki ostrożności oczywiście zostały zachowane, nie byłyśmy tam długo dla własnego bezpieczeństwa. Kolejnymi kadrami, jakie zrobiłyśmy, były zdjęcia na targu, który wieczorem był oczywiście całkowicie pusty i te kadry ukochałam sobie najbardziej, z wiadomych (świetlnych) powodów :)
Dziękuję bardzo, dziewczyny, za tą kolejną sesję, ale najbardziej dziękuję Kasi i Oli, że dotrwały ze mną do samego końca i dzięki nim mogłam stworzyć swoje kolejne kadry, które tak kocham robić :) 100 punktów dla Was za wytrwałość i za dobrą zabawę :)


Photo: Katarzyna Banaszek
https://www.facebook.com/KBanaszekPhotography

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Fashion




POST W BUDOWIE :)


Białystok


Długo czekałam na ten wyjazd, na odwiedziny Białegostoku. Nie dość, że mam tam przyjaciół, to na dodatek to miasto bardzo mi się podoba, ma swój urok, nie jest skomplikowane, a przyjemne. Z Białymstokiem mam same miłe wspomnienia, a to, co najbardziej z nim kojarzę, to moje dwie przyjaciółki, a zaraz po nich, po ostatnim pobycie, nieustanne podbijanie miasta rowerami! Wreszcie zastąpiłam komunikację miejską rowerem, a wszystko dzięki Renacie, dzięki której mogłyśmy wypożyczać rowery praktycznie za darmo, także na każdą sesję wesoło dojeżdżałam rowerem w towarzystwie swoich wspaniałych przyjaciółek :)
Białystok obfitował w masę sesji! Do dziś, gdy przypominam sobie te dni, czuje to zmęczenie, które wtedy mi towarzyszyło! Pozytywne zmęczenie :) Przez 3 dni zrobiłam w tym mieście 9 sesji! Nie mam pojęcia, jak znalazłam na nie wszystkie czas i siłę, wszystko dzięki mobilizacji i pasji, którą mam potrzebę dzielić się ze światem!!!

Zaczęłam sesjami z Moniką i Renatą. Miałyśmy robić sesję na wschód słońca, nawet udało nam się wstać o odpowiedniej porze (nieważne, że spałyśmy ledwo 3h), ale szykowanie dziewczyn "trochę" (xD) się przedłużyło i dlatego zdjęcia zaczęłyśmy dopiero około godziny 7! :D Dlatego ze wschodu nici, ale mimo wszystko poranne światło odpowiadało mi doskonale. Monika poszła na pierwszy ogień i dzięki niej ten dzień zaczął się bardzo pozytywnie, uwielbiam sesje z nią, choć nie jest oczywiście modelką, po prostu robimy to dla zabawy i żeby mieć pamiątkę na przyszłość i oczywiście nowe profilowe na fejsa, haha, to sesjuje mi się z Monią wspaniale, zawsze dużo się uśmiecham i czerpię dużo pozytywnej energii z sesji z nią!


Druga, tego dnia, pozowała mi Rencia, która bardzo poważnie, nawet z lekkim zdenerwowaniem, podeszła do naszej sesji. Renata zawsze lubi sprostać zadaniu i żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Tak też było! Jej piękne oczy oraz cudowne, ciemne, falowane włosy totalnie świetnie współgrały ze światłem, ze stylem moich zdjęć oraz z całym otoczeniem. Stres nie był potrzebny, było wesoło i dzięki temu Rencia już po kilku chwilach się rozluźniła i pozowała niczym profesjonalna modelka :)


Wieczorem, tego samego dnia, fotograficznie spotkałam się z piękną Justyną. Nie obyło się bez gafy, ponieważ wybrałam się na sesję bez karty pamięci! Szczęście w nieszczęściu, że miałam blisko do mieszkania, lecz mina Justyny mówiła wszystko! No cóż, zdarza się! Starałam się zrobić wszystko, by się zrewanżować zdjęciami, miałam nadzieję, że wykonam je jak najlepiej. Słońce, niczym moje żelazne wsparcie, pięknie wyszło zza chmur i perfekcyjnie mi pomogło :) Uroda Justyny cudownie grała z piękną pomarańczą, która biła z nieba. Świetnie mi się fotografowało te momenty :)


Następną sesją tego rewelacyjnego pobytu była sesja z Patrycją. Był to bardziej luźny, miejski styl. Pati, to kolejna wspaniała osobowość, którą miałam przyjemność poznać w Białymstoku. Choć podczas sesji niewiele mówiła, to jej sms, który mi wysłała, zaraz po naszych zdjęciach był warty milion punktów, przeczytać tak miłe słowa, na swój temat.. to najlepsza nagroda współpracy :)


Ostatnią sesja tego zdjęciowego dnia, była sesja, którą Renata wraz z Moniką prezentowały dla swojej przyjaciółki, Justyny. Justyna podobno od dawna marzyła o sesji zdjęciowej, miała na nią wiele pomysłów, na miejsce, na ciuchy, na dodatki. Gdy zaś dowiedziała się o tej niespodziankowej sesji była tak zaskoczona, że o wszystkich swoich zdjęciowych pomysłach totalnie zapomniała! :D Po chwili jednak uruchomiła swój dawny plan działania od nowa i już wiedziała, jak chce się ubrać i gdzie zrobić zdjęcia. Wybrała miejsce, które miało mase uroku, od razu mi się spodobało. Zrobiłyśmy również spontaniczne zdjęcia w deszczu, ulewa złapała nas w połowie naszych zdjęć.. nie mogłam tego nie wykorzystać :)


Następnego dnia działałam już od samego rana :) Pierwsza tego dnia pozowała Karolina, która za to naszą sesję sama prezentowała sobie na swoje urodziny. Podziwiam ją, że zaraz po naszych zdjęciach biegła na wazny egzamin.. Na szczęście zdała, więc mam nadzieję, że to nasza sesja przyniosła jej to szczęście! :) Obawiałam się, że te zdjęcia nie dojdą do skutku, ponieważ dosłownie chwile przed zdjęciami rozpadał się ogromny deszcz! Karolinie nie bardzo widziało się pozowanie w deszczu, więc spontanicznie wymyśliłyśmy zdjęcia pod parasolami pobliskiej (zamkniętej jeszcze wtedy) kawiarni.


Zaraz po sesji z Karoliną, czekało mnie zdjęciowe spotkanie z Kasią, która była koleżanką, ze szkoły, Renaty i Moniki. Dziewczyny, dzięki naszej sesji, odbyły małe spotkanie po latach, totalnie nie mogły się nagadać! :D A wracając do tematu, Kasia na zdjęcia przyniosła naprawdę masę ciuchów, przyniosła, to mało powiedziane, bo przywiozła je samochodem, załadowanym z całym ekwipunkiem do zdjęć. Miałyśmy z czego wybierać, nie mogłam się zdecydować, ale wspólnymi siłami udało nam się dobrać kilka stylizacji. Kasia okazała się wesołą kobietką, z którą mnie również świetnie się rozmawiało! :)


Sesją, która kończyła mój zdjęciowy trip w Białymstoku, była sesja z Natalką. Pogoda troche zepsuła nam nasze plany, ale udało nam się w pewien sposób zaimprowizować. Zdjęcia robiłyśmy w białostockim ZOO, wstęp do niego był darmowy, co wprowadziło mnie w totalne osłupienie, że coś takiego może być darmowe. Choć nie przepadam za takimi miejscami, to nie zwracając uwagi na biedne zwierzaki, fotografowało mi się tam naprawdę w porządku, a sama Natalka to piękna, młoda dziewczyna i podobnie jak Kasia, przyniosła dużo ciekawych stylizacji, dlatego po raz kolejny miałam w czym wybierać :)


Sumując, cały zdjęciowy wypad do Białegostoku uważam za udany! Poznałam same cudowne kobietki, z którymi mogłam podzielić się swoją pasją, dziękuję dziewczyny za całe Wasze zaangażowanie, po raz pierwszy miałam styczność z tak ogromną determinacją i to nie od jednej osoby, ale od 9 osób, dla których zła pogoda czy też inne przeciwności losu, nie były powodem do odwołania sesji. Stanęłyście wszystkie na wysokości zadania! Wiem, że każda z Was na swój własny sposób się denerwowała przed sesją, bo dla większości z Was była to pierwsza w życiu sesja zdjęciowa, bo nie pozujecie na codzień i nie macie styczności z aparatem, ale uwierzcie - jestem z Was zadowolona :) Jesteście wspaniałe i mam nadzieję, że być może będzie nam dane jeszcze się spotkać :) Dziękuję Wam za wszystko, także za cierpliwość w oczekiwaniu na wysłanie zdjęć. A Renci i Moni dziękuję z całego serca za cudownie spędzony czas i za niesamowitą gościnę, czułam się jak królowa :D
DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA WSZYSTKO i oby, jak najszybciej, do zobaczenia :)))

Photo: Katarzyna Banaszek
http://www.facebook.com/KBanaszekPhotography