środa, 15 października 2014

Zakopane

Zakopane, to kolejne z miejsc, które jest mi szczególnie bliskie :) Góry, cudowni ludzie, miasto, mimo, że oblężone turystami, ma swój ogromny urok. Zawsze na dźwięk słowa "Zakopane" wraca mi milion fantastycznych wspomnień, przeżyć, które były mi zwłaszcza bliskie. Moje portfolio od dobrych kilku lat ozdabiają te piękne góry i mam nadzieję, że to się nigdy nie zmieni, mimo, że za rok nie mam planów jechać do Zakopanego na dłuższy wypoczynek.
Byłam tam przez około 10 dni, przez które udało mi się wykonać dwie sesje w dwóch cudownych miejscach Tatr! Pierwszą serią była sesja zdjęciowa nad Czarnym Stawem Gąsienicowym. Miejsce marzenie, jak ze snu! Szliśmy tam około 3h, ale było warto! Nad stawem niemiłosiernie wiało, warunki do pozowania były naprawdę ciężkie, takiego wiatru chyba żadna z moich modelek jeszcze nie przeżyła. Na szczęście zaopatrzyliśmy się w gorącą herbatę, w kocyk i czekoladę. No i chyba nie muszę mówić, kto miał to ciężkie zadanie do przełknięcia :D Sylwia zawsze pozuje w ciężkich warunkach, a to śnieg, a to mróz, a to upał nie do zniesienia. Zawsze, mimo wszystko, daje radę. Choć czuję mały niedosyt po tej sesji, może ze względu na to, że nie jestem do końca zadowolona ze stylizacji jaką przygotowałyśmy, choć taka sesja porzuconej dziewczyny w czerwonej sukience na skałach, chodziła nam po głowie od dawien dawna, to jednak myślę, że do tak pięknego miejsca stylizacja powinna być inna. Cóż, szczerze mówiąc, to w ogóle nie myślałam, że zrobimy te zdjęcia w tym właśnie miejscu, dlatego wyszło jak wyszło, a chyba nie wypadło to najgorzej :) Taki urok Sylwii, że zawsze wypadnie fenomenalnie, nieważne, że szła pod górę te 3 godziny, że owiał ją wiatr i zmarzła na kość - taka jej natura i uroda, że zawsze wypadnie cudnie!
Dziękuję za ogromne poświęcenie, za wspólne górskie wycieczki i za kolejną owocną sesję, kochany rudzielcu :)


Drugą sesją górską, była seria, o której od dawna sobie po cichu marzyłam :) Normalnie nie wierzę, że to naprawdę się wydarzyło i że naprawdę właśnie o tym piszę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ta sesja, to połączenie wszystkiego, co kocham najbardziej, wszystkiego, co jest najbliższe mojemu sercu, duszy, moim emocjom. Fotografia, góry i taniec. A mówiąc wprost - sesja taneczna w górach! Taka seria zdjęć przyszła mi do głowy od razu, gdy tylko zaczęłam intensywnie fotografować tancerzy, jednak wtedy się nie udało, nie starałam się o to, ani nie bardzo wiedziałam kogo mogłabym do takiej sesji zaprosić. Chodziło mi kilkanaście osób po głowie, osób, które wiedziałam, że sprostają temu zadaniu, które wymaga naprawdę wiele poświęcenia od tancerza - taniec w tak hardkorowych warunkach? Nie sądziłam, że ktokolwiek się odważy. A jednak!!! Podczas pierwszej sesji z Kariną i Walerią, wspomniałam, ot tak, o tych małych planach. Nie sądziłam, ze zarówno jedna, jak i druga przyjmie ten pomysł tak pozytywnie i wykaże inicjatywę wprowadzenia go w życie! Moje zaskoczenie było ogromne :) Dały mi nadzieję, że to piękne wydarzenie może się udać!!! Co więcej - UDAŁO SIĘ :) Tego dnia, gdy tylko otworzyłam oczy, naszła mnie myśl - POGODA! Od razu zerwałam się z łóżka, cała w stresie co zobaczę za oknem. Widok był przepiękny! Góry w całej okazałości pokazywały swoje piękno. Jednak, już z doświadczenia, wiedziałam, że pogoda w górach jest bardzo zmienna, na tyle, że nawet za minute mogą najść chmury i te piękne Tatry zasłonić. Cały ranek chodziłam zestresowana, że chmury zrobią mi na złość i nie pozwolą sfotografować tego dnia gór. Gdy Karina przyjechała do Zakopanego, wszystko szło zgodnie z planem, nie zaskoczyła mnie nawet kolejka do kolejki, która była naprawdę długa! Mimo to, mój zapał nie zmalał. Zaczęłam się martwić dopiero wtedy, gdy zobaczyłam na kamerkach widok na Kasprowym Wierchu.. Widoczność? Zerowa!!! Myślę, że gdyby nie pozytywne nastawienie mojej ekipy, uciekałbym stamtąd z płaczem!!! Jednak wszyscy byli tak dobrze nastawieni, że nie dałam (i nie chciałam!) im odczuć swoich ogromnych obaw. Jadąc kolejką zobaczyłam przysłowiowe światło w tunelu - widok na góry poprawił się! Będąc jednak już na szczycie moja mina od nowa zrzedła.. Ale nie mogłyśmy czekać - trzeba było wziąć się w garść i za nic w świecie nie poddawać. Dzięki temu nastawieniu i naszej cierpliwości, nasza sesja doszła do skutku :) Nie przeszkadzali nam ani turyści, ani szalejący wiatr (choć nie tak duży jak na sesji z Sylwią), ani to, że co jakiś czas musiałyśmy czekać aż góry się odsłonią. Właściwie gdyby nie ten spory wiatr, chmury stałyby w miejscu! Dlatego dzięki Bogu, że tak wiało! Choć moja biedna Karina zmarzła :( Ale uparcie twierdziła, że zimno jej tylko w twarz :D Dużo uwagi musiałyśmy poświęcać na prawidłowe ułożenie sukni, dlatego też do wielu zdjęć postanowiłyśmy wykorzystać jej zwiewność i pokazać jak jest lekka, co sprawiło, że Karina wyglądała dosłownie jak ptak!


Choć taniec w puentach na samym szczycie Kasprowego Wierchu nie należał do najprostszych, to Karina dała z siebie wszystko, do zdjęć podchodziła z ogromnym uśmiechem, który totalnie mnie zarażał i dał energię na cały dzień. Cieszę się, że to akurat ona tam ze mną była :) Nie przeszkadzali jej ludzie, dla których była chyba większą atrakcją niż same Tatry, ludzie, którzy (jak zwykle!) chcieli robić sobie z nią zdjęcia i zadawali jej mnóstwo pytań. Kocham taką współpracę, w której nie ma miejsca na marudzenie, gdzie jest pełna determinacja, zabawa i dużo śmiechu! :) Zwłaszcza, gdy w grę wchodzi spełnianie marzeń :) 
Dlaczego wybrałam Kasprowy Wierch? Jedynie ze względu na kolejkę, która odciążyła tak cenne nogi mojej baletnicy :) Na sam szczyt wjechałyśmy wspólnie razem z naszymi chłopakami (wydając przy tym masę pieniędzy!), po sesji udaliśmy się wspólnie na ciepłą herbatkę w restauracji na Kasprowym, a potem rozdzieliliśmy się, Karina zjechała kolejką i wróciła do Krakowa, a ja poszłam razem z moim lubym dalej, w Tatry :)
Cóż ja mogę powiedzieć, teraz, gdy mam to wszystko za sobą, całą organizację, cały stres tamtego dnia i całe szczęście, które wtedy się na mnie przelało? Genialnie jest spełniać swoje fotograficzne zachcianki, pragnienia, które chcemy wcielić w życie. Mam to szczęście, że spełniam się jako fotograf przy fantastycznych ludziach, gdyby nie oni napewno nic by z tego nie było. Dziękuję mojej wspaniałej ekipie sesji z Tatr :) Karina, Rafał, Piotrek i nieobecna ciałem, ale napewno obecna duchem, Waleria (bo to dzięki niej miałyśmy tę wspaniałą suknię) - dziękuję za pomoc w realizacji tej wspaniałej sesji :) 


Sesje w Tatrach zawsze będą dla mnie jednymi z najbardziej istotnych i magicznych, nie wyobrażam sobie, by choć raz w roku nie pojechać do Zakopanego i nie przywieźć stamtąd żadnych fotograficznych nowości. To zawsze będzie moje miejsce na ziemi, w którym czuję się jak w domu :) Jestem dumna z siebie i z moich ekip, że poszliśmy o krok do przodu robiąc sesje w sercu Tatr, a nie z ich balkonu, tj w Zakopanego, takie sesje są rzadkością i cieszę się, że tworzymy coś więcej! Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do powstania powyższych zdjęć - jesteście wielcy!!!! :)

Photo: Katarzyna Banaszek
http://www.facebook.com/KBanaszekPhotography

poniedziałek, 13 października 2014

Kraków

Kraków, to jedno z najbardziej magicznych miast, które mam okazję odwiedzać! Za każdym razem przeżywam tam wspaniałe chwile w towarzystwie wspaniałych ludzi. Zawsze, gdy wracam z Krakowa jestem po prostu szczęśliwa, spełniona, uśmiechnięta. Moja radość aż kipi :) To magiczne miasto! Którego kiedyś, notabene, nie lubiłam! Zmieniło mi się to, gdy po raz pierwszy odwiedziłam je fotograficznie :) Bezpowrotnie się zakochałam, bo te chwile, które tam spędzam są jednymi z najlepszych w moim życiu. Zawsze będę miała do tego miasta ogromny sentyment, OGROMNY!!!
Tym razem moje odwiedziny Krakowa były "przelotne", a mówiąc treściwiej - wstąpiłam do Krakowa po drodze do Zakopanego. Moja wycieczka w tamtą stronę rozpoczęła się już o 2 w nocy! Tak, by być już na wschód słońca w Krakowie :) Bałam się, że po drodze będziemy mieli, z moim Piotrkiem, jakieś komplikacje i nie wyrobię się na czas, ale byłam punktualnie! Natalka już na mnie czekała ze wspaniałym strojem, który uszyła nam moja wybitna Waleria <3 <3 <3 Wschód słońca dosyć dobrze dopisał, ale niestety słonko wschodziło nie z tej strony, z której powinno, zdjęcia robiłyśmy na słynnym moście zakochanych, słońce wschodziło totalnie od boku, skosu, nie bardzo więc miałam możliwość ujęcia dobrych kadrów z pięknym wschodem tego dnia, tak czy owak nie poddałam się i kilka słonecznych zdjęć jest! :) Natalia okazała się kochaną i przesympatyczną osobą, ciągle się uśmiechała, była naprawdę cierpliwa, a do wszystkich zadań podchodziła z pełną determinacją, bez żadnego marudzenia! To lubimy!!! :) Na dodatek tak mnie inspirowała, że mimo, że tego dnia spieszyłam się do Zakopanego, to nasza sesja trwała o wiele dłużej niż to sobie zaplanowałam :)


Drugą sesję w Krakowie zrobiłam wracając z Zakopanego :) I tym razem była to sesja portretowa z nie kto innym, jak z moją genialną Gosią Charą! Gosia, to moje piękne wspomnienie pierwszych fotograficznych odwiedzin Krakowa, bardzo mi zależało, żeby zrobić z nią ponownie zdjęcia, bo nie wyobrażam sobie być w Krakowie i nie zrobić sesji z Gosią! To zaszczyt mieć tak wyjątkową buzię w portfolio oraz tak wyjątkową osobę, która za każdym razem uszyje coś specjalnie z myślą o sesji ze mną <3 Wylądowałyśmy ponownie w tym samym miejscu, co rok temu i moje najlepsze wspomnienia znowu wróciły :) Przypominałam sobie jak to było wtedy, jakie emocje miałam w sobie, jaka adrenalina wtedy mi towarzyszyła, bo tamtego dnia miałam tak wspaniałych ludzi do sfotografowania! Dałam radę :) Teraz, już mniej spięta, aczkolwiek jednak trochę poddenerwowana zadaniem zrobienia pięknych zdjęć dla tak cudownej osoby, również dałam z siebie wszystko. Klimat tej sesji był trochę bardziej mroczny, mniej bajkowy niż wtedy, mimo tak słonecznej pogody. Uwielbiam tworzyć w towarzystwie Gosi, są to jedne z moich ulubionych zdjęciowych przeżyć i spotkań, bo za każdym razem są to wyjątkowe emocje :)


Dziękuję, moim dziewczynom - Natalce, Walerii i Gosi za cudowne sesje i naprawdę świetnie i owocnie spędzony czas :) Liczę, że w przyszłym roku to powtórzymy! Kraków, to już stałe miejsce moich fotograficznych podboi, rok bez odwiedzin Krakowa, to rok stracony! :)

Photo: Katarzyna Banaszek
http://www.facebook.com/KBanaszekPhotography

wtorek, 7 października 2014

Chwila dla pasji - Kasia Zakrzewska

Chwila dla pasji, to seria amatorskich reportaży, które postanowiłam tworzyć wspólnie z ludźmi, którzy są głęboko związani ze mną oraz z moimi zdjęciami. Dlaczego nadałam taki tytuł tej serii? Mimo, że w życiu codziennym poświęcamy wiele uwagi dla naszej pasji, bawimy się nią, niejednokrotnie żyjemy, czerpiemy z niej radość, to jednak tak mało poświęcamy na rozmowy o niej, na taką chwilę, w której cała uwaga i wszystkie nasze myśli skupiają się na niej. Pomysł na te filmiki wpadł mi do głowy, gdy z zapartym tchem oglądałam reportaże tworzone przez pewien kanał na youtube. Dotyczyły one ludzi związanych z górami i o ich miłości do nich. To mnie natchnęło do tego, by także spróbować stworzyć coś podobnego. Zawsze lubiłam oglądać takie reportaże, pełne miłości do swojego hobby, pełne pasji. Na początku nie wiedziałam czy podołam czemuś takiemu, nagrywanie filmów to jednak totalnie inna sprawa niż robienie zdjęć, a ani w jednym ani w drugim mistrzem nie jestem. Nie trzeba jednak profesjonalnego sprzętu i wiedzy, by poszerzać swoje horyzonty i próbować nowych rzeczy. Od razu wiedziałam kogo napewno chciałabym zaprosić do tego typu filmów. Nie wszyscy się zgodzili, ale zdecydowana większość podjęła się temu zadaniu :) Bardzo ich podziwiam jednocześnie, sama chyba bym się nie odważyła..
Pierwszy reportaż zrobiłam z Kasią, Kasią Zakrzewską. Kasia, to moje odkrycie tego roku :) Dzięki niej przekonałam się, że jeszcze istnieją na tym świecie ludzie, z których pasja aż się wylewa! Kasia zawsze dużo mówi o swojej miłości do tańca, o tym dlaczego tak bardzo jej na tym zależy, dlaczego taniec jest dla niej całym światem, ile znaczą dla niej ludzie, dzięki którym może się rozwijać. To naprawdę rzadkość, by ktoś z tyloma emocjami, czasem nawet z wypiekami na twarzy, mówił o swojej pasji. Zarażała mnie swoją radością do tańca na każdej sesji, przy każdej rozmowie. Choć jednocześnie jest wstydliwą osobą, to jednak bez żadnego zastanawiania zgodziła się stworzyć ze mną ten krótki reportaż, bo jak sama powiedziała "o swojej pasji mogę mówić godzinami" :) Na początku nie było łatwo. Obie nie wiedziałyśmy do końca "jak to ugryźć" i "z czym to zjeść". Spędzone godziny na sali tanecznej, to był pikuś przy tym, jak na początku ciężko było zacząć rozmowę. Jednak bez poddawania i bez jakiegokolwiek udawania, Kasia się otworzyła :) Mimo, że mówi, że jest zamkniętą osobą, to mówiąc o swojej pasji, widziałam, że była bardziej otwarta i naprawdę bardzo szczera. Choć miała ze sobą małą ściągę, bo nie wybaczyłaby sobie, gdyby wszystkiego, co chciała przekazać, by nie powiedziała, to ten cały mały wywiad wypadł szczerze i tak, jak sobie to wyobrażałam :) Gdy montowałam cały filmik miałam w sobie tyle energii i radości, jak od dawna nie. Dało mi to ogromnego powera! Wiem, że to wszystko jest narazie bardzo amatorskie, ale kto wie? Może za jakiś czas pójdę do przodu :) Z takimi ludźmi u boku - napewno :)


Uwielbiam stawiać sobie nowe wyzwania, takie, które dadzą mi radość i wystawią na pewną próbę. Taką próbą, samej siebie, napewno są te reportaże. Mam przy sobie masę wspaniałych ludzi, których chciałabym złapać za rękę i powiedzieć "opowiedz mi o swojej pasji". Liczę, że nie jedna jeszcze taka osoba da się zaprosić do takiej współpracy i do opowiedzenia o swoim hobby, które nie jest rutyną, ale całym światem :)

Bardzo chciałam podziękować Kasi, że odważyła się opowiedzieć mi, a właściwie nam, o tym, dlaczego ta pasja jest taka ważna, jak zaczęła się ta wspaniała przygoda i dlaczego chce ją kontynuować! Liczę, że jeszcze nie raz Kasia podzieli się ze mną swoją pasją, jaką jest taniec. Będzie to dla mnie największy zaszczyt tworzyć z tak wartościową osobą, dla której taniec to coś więcej!!!
Dziękuję bardzo za pomoc, przy tworzeniu filmu, Piotrkowi Stankiewiczowi i Natalce Wiercioch! :)

Olsztyn & Pieniężno

Nareszcie znalazłam dłuższą chwilę, by poświęcić więcej uwagi dla swojego bloga. Przechodziły mi nawet przez głowę myśli, czy nie zrezygnować z pisania postów, w końcu mam fan page, jest maxmodels, photoblog, a nawet kanał na youtube, gdzie dodaję filmiki z sesji, które przecież najlepiej pokazują to, co dzieje się na naszych sesjach. Jednak blogspot jest tak głęboko ze mną zjednoczony.. od lat wylewam tu swoje uczucia i radości dotyczące fotografii. Dlatego też - zostaje :) Choćby po to, bym mogła za kilka lat spojrzeć na te wpisy i poczytać, jak piękne było moje życie ozdobione tak wspaniałą pasją :)
Dziś postanowiłam napisać post o moim krótkim pobycie w Olsztynie i dłuższych odwiedzinach Pieniężna. Wiadomo co, a właściwie KTO ciągnie mnie na warmie i mazury :) Właśnie tam mieszkają moi najbliżsi przyjaciele, których poznałam dzięki fotografii, co pisałam już miliard razy i pewnie jeszcze kolejne miliard razy powtórzę (dla przypomnienia! :D). Priorytetem było dla nas spędzenie razem czasu, co wykorzystaliśmy na maksa! Jako, że cała nasza trójka żyje tą pasją, tj fotografią i modelingiem, zrobiliśmy oczywiście kilka wspólnych sesji :) Zaczęliśmy od sesji retro, w której pozował mi wspaniały duet dwóch Klaudii :) Klaudia Wielguszewska i Klaudia Zorant! Przyznaję, że miałam małe obawy czy dziewczyny napewno będą do siebie pasowały, bowiem prezentują totalnie inny typ urody, jednak widząc je razem już na żywo i po wszystkich przygotowaniach (makijażu i fryzurze) wiedziałam, że zagrają świetny i dobrany duet. Apropo makijażu i fryzury - ekipę miałam na najwyższym poziomie! Makijaż wykonała wspaniała i już totalnie niezastąpiona w Olsztynie wizażystka, Paula, która niejednokrotnie pomagała przy moich sesjach. Wspaniały retro klimat nadały fryzury, które zrobiła nowa, utalentowana duszyczka w moim teamie zdjęciowym - Magda! Wytrzeszczaliśmy oczy na fantastyczne fryzury, które Magda stworzyła i głównie dzięki nim udało nam się przeistoczyć nasze Klaudie w damy retro :) Stylizacje do sesji przygotowała Klaudia, Klaudia Wielguszewska, wie jak wybrzydzam czasami przy ciuchac ( :D ), ale spełniła moją wizję na tysiąc procent :) Żeby jednak nie było tak cukierkowo - tego dnia była jedna rzecz, która niestety totalnie nie dopisała! Mianowicie pogoda.. deszcz padał niemal przez całe popołudnie, co nieco osłabiało nasze nastroje, a już zwłaszcza mój. Próbowaliśmy przeczekać aż ciemne chmury przejdą, jednak po kilkunastu minutach zorientowaliśmy się, że nic z tego. Dlatego musiałyśmy improwizować! Na początku dziewczyny pozowały mając jako taki dach nad głową, potem jednak musiałyśmy zmienić trochę otoczenie i niestety Klaudie zmokły.. Przez to wszystko sesja była ekspresowa! Cała ekipa mimo tej niepomyślności dała z siebie wszystko, mimo zimna, mimo deszczu, za co pięknie dziękuję! Nawet fryzury wytrwały niemal nietknięte, ale co się dziwić skoro wyszły z pod tak utalentowanej ręki :)


Po skromnych podbojach Olsztyna pojechaliśmy, razem z Klaudią i Piotrkiem, do rodzinnego miasta Klaudii, do Pieniężna :) Klaudia ugościła nas na najwyższym poziomie, było wspaniale! Spędzić ten czas razem, to dla mnie, jedne z najlepszych chwil tych wakacji. Będąc w Pieniężnie nie obyło się, oczywiście, bez sesji :) Piotrek z Klaudią zrobili sportową sesję, zaś Klaudia i ja tym razem postawiłyśmy na kolejny duet, ale tym razem duet bardzo emocjonalny, mianowicie sesja zakochanych, Klaudia i jej chłopak, Kamil, w roli głównej. W kwietniu, tego roku, miałam już przyjemność fotografować tą wspaniałą parę! Tym razem trochę ambitniej, dlatego, że zrobiliśmy zdjęcia na łódce w Nowej Pasłęce. Opanować łódkę nie było łatwo! Prąd niósł ją w totalnie inną stronę, niż chcieliśmy, ale Kamil dał sobie radę bez narzekania, z pełną mobilizacją :) Zawsze chciałam zrobić takie zdjęcia, choć jednak brakowało mi klimatu zachodzącego słońca, to jednak marzenie zostało spełnione, dzięki Klaudii i Kamilowi! Nie obyło się bez rzucania confetti, w czym pomógł nam Piotrek :) Dziękuję Wam za te chwile, za spełnienie mojego małego marzenia :) Wspaniała ekipa!!!


Po powrocie z Pieniężna, razem z Piotrkiem spędziłam jeszcze kilka godzin w Olsztynie, co wspólnie wykorzystaliśmy na zrobienie dosłownie kilkunastu zdjęć dla niego! To sama przyjemność fotografować najlepszego przyjaciela, kochaną buźkę, zadowoloną z efektów :) Trafiliśmy nawet na obłędne światło! Piotrek, który sam jest fotografem, genialnie wczuł się w rolę modela, druga strona obiektywu nie jest mu obca! :) Zdjęcia zrobiliśmy przy okazji nagrywania filmików do reportażu, który robiłam o Piotrku. W kolejnych postach napewno napiszę o tym coś więcej :)


Tęsknię za wakacjami, za klimatem letnich dni, za tym ciepłem i beztroską, którą przeżywam za każdym razem w towarzystwie swoich przyjaciół :) Nie czuję, by te wakacje były dla mnie jakieś przełomowe, czy w pewien sposób wyjątkowe, a wręcz odwrotnie, ale cieszę się, że mogłam przeżywać te chwile z Klaudią i Piotrkiem, bardzo Wam za to dziękuję, a Klaudii za cudowną gościnę :) Jesteście NAJLEPSI :*

Photo: Katarzyna Banaszek
http://www.facebook.com/KBanaszekPhotography

wtorek, 26 sierpnia 2014

Kraków


Odwiedziny Krakowa już za mną! Tyle czekałam na ten wyjazd, było tyle planowania, uzgadniania, a to wszystko już za mną. Mimo, że w Krakowie nie miałam chwili wytchnienia, to czas tam bardzo mnie uspokoił, dał mi nową siłę do działania i pogłębił wiarę w moją pasję :) W życiu są wzloty i upadki, mnie ostatnio częściej dotykały upadki, brak wiary w swoje możliwości, chwila zawahania w swoją pasję, brak mobilizacji.. Kraków przywrócił mi to wszystko, może jeszcze nie do końca, ale jestem na dobrej drodze, właśnie dzięki odwiedzinom Krakowa, by to wszystko (ze zdwojoną siłą!) wróciło :)

Zaczęłam sesją baletową z Paulą, z którą miałyśmy działać już rok temu, jednak udało nam się spotkać dopiero teraz. Nasza sesja, właściwie bardzo spontaniczna, odbyła się na peronach PKP, zrobiłyśmy kilka ujęć przez szybę oraz zdjęcia na parkingu galerii krakowskiej :) Paula przyniosła ze sobą masę różnych stroi baletowych, które wywołały na mojej twarzy ogromny uśmiech, miałam oczy jak przysłowiowe "pięć złotych"! To się nazywa podbić serce fotografa.. :) Nietuzinkowa okazała się również fryzura Pauli, jej piękne upięcie z różyczkami od razu mi się spodobało. Paula całą sesję (ba, nawet wieczór przed, gdy rozmawiałyśmy przez telefon) podkreślała, że nie jest w formie, jednak totalnie nie odczułam tego fotografując ją. Było znakomicie!


Kolejną osobą, która tego pięknego dnia mi pozowała, była Angela :) Uśmiechnięta, wesoła kobietka, z którą od razu udało mi się złapać super kontakt :) Bardzo żałuję, że nie miałam czasu, by iść z Angelą po sesji na kawę, jednak mam nadzieję, że uda nam się to w przyszłości nadrobić :) Zrobiłyśmy delikatne, kobiece ujęcia, w których zdecydowanie czuję się najlepiej. Angela zazwyczaj pozuje w sesjach fashion, tym razem postanowiła zrobić coś innego, w moim towarzystwie, które jak sama powiedziała, wydawało jej się najodpowiedniejsze do tego typu zdjęć :) Bardzo miło było mi coś takiego usłyszeć! :) Udało nam się złapać masę słoneczka w nasze kadry, akurat przed samą naszą sesją słońce wyszło zza chmur! To się nazywa szczęście :)


Ostatnią sesją tego dnia była sesja z Mateuszem i Pauliną, wspaniałymi tancerzami, którzy specjalnie dla naszej sesji pokonali około 2 godzin drogi. Wow! Wiele dla mnie to znaczy :) Do zdjęć stylizowała Kata Haratym, która uszyła wspaniałe ciuchy dla moich tancerzy :) Zaczęliśmy serią w tłumie w samym sercu Krakowa, na rynku głównym. Nie było łatwo!!! Często na pierwszym planie, zamiast Pauliny i Mateusza, miałam innych, przypadkowych ludzi :D Ale umawiając sesję wśród takiego tłumu oczywiście się z tym liczyliśmy i chyba właśnie dlatego i dzięki mobilizacji daliśmy radę zrobić naprawdę wiele ciekawych ujęć, nawet w ruchu. Wiele osób zatrzymywało się i podziwiało wyczyny moich tancerzy, zdarzyło się nawet, że chcieli im dać pieniążka za ten śliczny pokaz :) Przez ten cały wesoły tłum atmosfera na naszej sesji nabrała bardzo pozytywny wyraz :) Choć od początku taka była! Gdy wyszliśmy z tej ruchliwej ulicy, poszczęściło nam się i tak pięknie wyszło słońce :) Nie ma co mówić - tego dnia słońce współpracowało ze mną na maksa! Sumując - ta sesja, ci ludzie, dali mi ogromnie dużo energii, podzielili się ze mną swoją pasją, którą widać gołym okiem, ich miłość do tego, co robią dosłownie się wylewała :) Uwielbiam takich ludzi! Przez to tęsknię do nich ogromnie i chcę jeszcze, jeszcze i jeszcze!!!!!!!! Dlatego liczę, że jeszcze nie raz będę miała przyjemność spotkać się z Pauliną i Mateuszem, nie tylko na drodze fotograficzno-tanecznej, ale także prywatnie!


Kolejny dzień spędzony w Krakowie również obfitował w sesje :) Pierwsza tego dnia pozowała Angelika, która dostała sesję w prezencie od swojej przyjaciółki, Kingi. Obydwie dziewczyny uśmiechnięte od ucha do ucha z przyjaznym nastawieniem :) Pogoda tego dnia również była po naszej stronie. Czego chcieć więcej? :) Przy tak kochanej ekipie i z tak perfekcyjnym światłem fotografuje się oczywiście najlepiej! Sesję robiłyśmy na krakowskich plantach (zresztą tak samo, jak robiłam powyższą sesję z Angelą). Efekty? Przyznam, że niesamowicie mnie zaskoczyły! Pozytywnie :) Na początku Angelika była trochę zestresowana swoim zadaniem, ale nie minęło wiele czasu, jak się rozkręciła :)


Ostatnią sesją podczas mojego wyjazdu do Krakowa, była bardzo szczególna dla mnie sesja, z Kariną i Walerią :) Dlaczego szczególna? Dlatego, że o sesji z Kariną po cichu marzyłam już od dawna. Starałam się o nią walczyć i tak bardzo się ciesze, że mi się to udało! Nie było żadnych problemów - Karina jest tak otwartą, ciepłą i kochaną osobą, że od razu zgodziła się na współpracę zdjęciową ze mną. Cóż to było za szczęście.. :) Do ostatniej chwili nie wierzyłam, że zaraz ją zobaczę! Ale zobaczyłam.. :) Od razu złapałyśmy genialny kontakt. Karinę do sesji ubrała najlepsza na świecie projektantka, Waleria Tokarzewska! Kolejny niesamowity człowiek, którego mogłam poznać przez fotografię :) Zdolna, rozchwytywana przez wielu fotografów, modelek, z genialnym wyczuciem.. uwielbiam ją ponad wszystko!!! Jak widzicie - ekipę miałam wybitną :) Nie dość, że dziewczyny mają ogromny talent w swoich dziedzinach, to jeszcze są tak rewelacyjnymi osobami. Od pierwszych minut atmosfera była wesoła, przyjazna, cięgle się uśmiechałyśmy, żartowałyśmy. Było wspaniale :) Moje marzenie o sesji z Kariną spełniło się tak wspaniale! Bo pracować z taką baletnicą o takim kunszcie.. wow, mega zaszczyt :) To samo, oczywiście, dotyczy Walerii :) Nigdy bym nawet nie pomyślałam, że ta cudowna projektantka zgodzi się na współpracę ze mną! Ta sesja, to sesja moich marzeń, ci ludzie także. Było najlepiej na świecie!!!!!!!!!


Nie wiem, jak to działa, ale za każdym razem, gdy pojadę do Krakowa, przywożę ze sobą masę najlepszych wspomnień, zdjęć, które mnie satysfakcjonują i cieszą, za każdym razem, gdy tam jestem moja pasja się wzmacnia, chce się jeszcze, jeszcze i jeszcze !!!! Kraków, to magiczne miasto :) Choć kiedyś go nie lubiłam, teraz, dzięki tym ludziom i tym rewelacyjnym chwilom, to miasto jest dla mnie naprawdę bardzo wyjątkowe :) Dziękuję wszystkim, którzy współpracowali ze mną, którzy przyczynili się do mojego rozwoju i do uśmiechu, który do dziś mam, na samo wspomnienie o tych krakowskich dniach, na twarzy :) Jesteście wspaniali i mam nadzieję, że w przyszłości będę miała zaszczyt i przyjemność ponownego spotkania z Wami!!!!

Photo: Katarzyna Banaszek
http://www.facebook.com/KBanaszekPhotography