niedziela, 7 stycznia 2018

Podsumowanie 2017

Hej Kochani :)
Po raz pierwszy podsumowanie wrzucam w Nowym Roku, więc - wszystkiego dobrego w 2018, dużo zdrowia i samych pomyślności!!!
Będzie to chyba najkrótsze podsumowanie w dziejach tego bloga, ale liczy się przecież fakt, że w ogóle jest :P Chociaż myślę, że piszę je właściwie przede wszystkim (jak nie tylko) dla siebie, ponieważ bardzo spadła oglądalność moich postów właściwie wszędzie. Facebook wiemy jak na tą chwilę działa, a ja przyznam, że nie potrafię pchać się na "wyższe strony", wrzucam post i do widzenia. Niech się dzieje, co ma się dziać - tak robiłam do tej pory. 

Ten rok, był dla mnie jednym z najpiękniejszych - ze względu na ślub, o którym już pisałam.
Jeśli chodzi o fotografię był.. nijaki. Nie było czasu na zdjęcia, na przygotowania zdjęciowe, obrabianie zdjęć. Całą swoją uwagę skierowałam na wrześniowe wydarzenie, które zaczęliśmy organizować w styczniu, co już od początku roku rzutowało na zdjęcia. W sumie rzutowało na wszystko :) Jednak nie myślcie, że żałuję tego - a w życiu! Od dawna planowałam przystopować z fotografią, poświęcać czas i siebie bardziej swojej rodzinie i najbliższym, w końcu miałam doskonałą okazję, by wcielać plany w życie. Podziwiam samą siebie, że w tym ślubnym młynie udało mi się znaleźć jednak czas na zdjęcia. Kilka pstryczków udało się stworzyć :) 
Pokażę Wam swoje ulubione sesje z tego roku :)

Pierwsza sesja, to również jedna z pierwszych sesji tego roku - Królowa Śniegu Karolinka w towarzystwie ulubionej ekipy: Emilki, Gosi i Grzesia. No i mojego Piotrka :P Oczywiście na śnieg czekaliśmy i czekaliśmy, a jak w końcu spadł, to zaraz stopniał! Jednak w jednym lesie zostało go sporo, co zdążyliśmy uchwycić. Wspaniała stylizacja i charakteryzacja cudownie komponowały się w wybranym przez nas miejscu. Z Karoliną pozował niezastąpiony Ezra.


Cała sesja - klik

Kolejną sesją, która bardzo utkwiła mi w pamięci to sesja z Pauliną w wodzie pełnej kwiatów w niesamowitym kolorze! Oczywiście ekipa znowu ta sama: Emilka, Gosia, Grześ i Piotrek. Uważajcie - z tą ekipą wyszły mi w tym roku same najlepsze sesje i właśnie to dzięki głównie tym czterem osobom miałam tę pasję ciągle w sobie i werwę do działania! Gosia i Grzesiek oczarowali nad przygotowaniem miejsca sesji, a mnie najbardziej tym, że własnie mnie dobrali jako fotografa do tych zdjęć - dla mnie to niesamowite wyróżnienie. Jednym ze wspomnień tej sesji jest to, że Ezra chciał wskoczyć do basenu :D 


Cała sesja - klik

No dobra! Dalej wjeżdża na ruszt moja ekipa motylek: Kasia, Gosia, Grześ i Emilka. Motylkowa sesja była zdecydowanie jednym ze wspanialszych wydarzeń sesjowych tego roku, nie mogłam doczekać się w ogóle samego widoku tych pięknych skrzydełek, które stworzyła Małgosia, a i również całości jak będzie wyglądać nasza Kasia w tej stylizacji. Cudowna sukienka w moim ukochanym lawendowym kolorze, motylkowy wianuszek oraz przepiękny, kolorowy makijaż z pod rączki Emilki! Dodatkowo udało nam się fotografować w pięknym fioletowym polu - wszystko dobrane idealnie. Choć pokąsiły nas komary za wszystkie czasy - było świetnie, było warto! Zapomniałam jeszcze dodać, że udał nam się elegancko zachód słońca i że na tej sesji po raz pierwszy wykorzystaliśmy efekt baniek!



Cała sesja - klik

Kolejna seria zdjęć, to seria w pięknym polu maków w towarzystwie Olgi. To była moja trzecia makowa sesja w dotychczasowym życiu fotografa, a szczerze powiedziawszy nigdy nie widziałam piękniejszego miejsca usianego czerwienią. To był zdecydowanie piękny widok i dla oka fotografa i dla mnie jako człowieka. Wszyscy zachwycaliśmy się pięknem tego miejsca, która na dodatek było skąpane w cudownym zachodzącym słoneczku.


Cała sesja - klik

Sesją, na którą długo czekałam był duet Martyny i Klaudii. W tym roku wreszcie się doczekałam realizacji tych zdjęć :D Dziewczyny wyglądały razem fenomenalnie, wizja, którą miałam w głowie została spełniona! Choć była to druga sesja, na której komary jak szalone nas kąsały, to daliśmy radę uzyskać zadowalające nas efekty. Małgosia z Grzesiem oczywiście wspaniale ubrali huśtawkę, a Emilka wymalowała na twarzach dziewczyn kolejne tego roku cudeńka. Oczywiście zgrzeszyłabym, gdybym nie napisała o niesamowitych sukienkach, które wypożyczyła nam Justyna. 



Cała sesja - klik

Następnym wspomnieniem tego roku jest sesja Królewny Śnieżki. Pamiętam wszystkie te trudy w dążeniu do realizacji tych zdjęć! To jak wtedy byłam chora aż czuję po dziś dzień, naprawdę ledwo żyłam.. Jednak jakimś cudem udało się stworzyć te zdjęcia, w 40 minut zrobiłyśmy całą sesję (oczywiście +30 min makijażu, ale w ciepłym domku!). Dawno tak się nie poświęciłam dla żadnej sesji i to był zdecydowanie taki ostatni raz, gdy ryzykowałam swoje zdrowie! Nigdy więcej. Z efektów sesji jestem bardzo zadowolona.


Cała sesja - klik

Oczywiście nie mogłabym nie wspomnieć o tanecznej sesji, którą wykonałam tradycyjnie z Izą tradycyjnie na święta. Mimo, że Iza zmarzła za wszystkie czasy i napewno nie zdołałyśmy ustrzelić tego, co zawsze nam się udawało zrobić, to było przecudnie, przede wszystkim dlatego, że udało nam się utrzymać naszą wspólną tradycję robienia zdjęć tanecznych z światełkami świątecznymi w Warszawie. Iza wypadła wspaniale!



Koniecznie muszę jeszcze wspomnieć o sesji jesiennej, którą zrobiłam z moją Karolą. Uwielbiam zdjęcia jesienne, to zdecydowanie moja ulubiona pora roku. Świetnie, że udało mi się pstryknąć kadry jesienne właśnie w towarzystwie Karoliny, która do takich zdjęć pasuje wyśmienicie <3



Cała sesja - klik

Myślę, że to chyba na tyle z sesji, które mnie szczególnie w tym roku zapadły w pamięci. Jest ich garstka, ale wspominam je bardzo miło i wszystkie z uśmiechem na twarzy.  Gdyby ktoś dwa lata temu powiedział mi, że tak będzie wyglądać mój zdjęciowy rok powiedziałabym, że za mało we mnie wierzy! :P A jednak! Dużo się zmieniło, czego totalnie się nie spodziewałam. Zawsze fotografia była dla mnie bardzo bardzo ważna, wypełniała całe moje życie, nie wyobrażałam sobie weekendu bez zdjęć! A teraz? Gdyby ktoś teraz powiedział mi, że mam w tym roku zrobić 80 sesji powiedziałabym tym razem, że wierzy we mnie za bardzo :P Tak to właśnie się wszystko zmieniło.. Teraz weekend to dla mnie świętość poświęcona mężowi, rodzinie i oczywiście błogiemu lenistwu.. :) W tygodniu cały mój czas zajmuje mi praca, trudna i odpowiedzialna, ale bardzo dla mnie ważna i istotna w moim życiu, bo bardzo lubię swoją pracę mimo trudności i zmartwień jakie mi dostarcza. Ale tam, obok, mam ludzi, na których zawsze mogę liczyć i z którymi tworzymy dobry zespół :)

Fotografia będzie zawsze mi bliska i nie myślcie, że już nigdy nie wyjdę z aparatem w plener, bo tego nie dopuszczam do głowy! :) Mamy w planach kilka projektów, liczę, że wakacje będą łaskawe i uda nam się kilka projektów ustrzelić z racji, że te wakacje zleciały jak z bicza strzelił pod znakiem braku czasu. 

Koniecznie muszę podzielić się z Wami paroma zdjęciami ze ślubu, żeby nie było, że ślub ślub, a tu brak dowodów :D Chociaż osoby, które obserwują mnie na instagramie napewno widzą mój ślubny spam :D Zdjęcia dostaliśmy przepiękne, wszyscy śmiali się ze mnie, że fotografa będę wybierała najdłużej, jeśli chodzi o wszystkich artystów, którzy tworzą oprawę ślubną, a ja zaskoczyłam wszystkich, bo od razu wiedziałam kogo bym bardzo chciała, żeby zrobił nam te wymarzone zdjęcia. Lepszych zdjęć nigdy w życiu nie widziałam, a niesamowite jest to, że właśnie my, nasi najbliżsi i nasz cudowny dzień jesteśmy na nich :)




Te piękne zdjęcia wykonali nam Emilia i Valenty - Emilia & Valentin Photography
Dziękujemy Wam za najlepsze zdjęcia na świecie <333

Na naszym ślubie było wiele osób, które poznałam poprzez fotografię i aż ciepło robiło mi się na sercu, gdy o tym myślałam, że ta nasza wielka pasja tak nas połączyła, że ci ludzie byli z nami w tym najważniejszym dniu w życiu. Sylwia, którą tak często mogliście widzieć na moich zdjęciach, z którą tyle przeżyłam fotograficznie, była moją świadkową <3 Tak bardzo się zaprzyjaźniliśmy wszyscy, że nie mogło być inaczej, wesele było przednie, właśnie dzięki wspaniałym gościom :)))

Ok, koniec tej prywaty :)
Wracając do podsumowania - dziękuję wszystkim, którzy w 2017r przyczynili się głównie do tego, że moja wiara w siebie wciąż się trzymała i że miałam świadomość, że gdy chcę, to potrafię. Zawsze w podsumowaniach wymieniam osobę, która najbardziej zapadła mi w danym roku w serduszku, w tym oczywiście są to Gosia, Grześ i Emilka, bo bez nich nie byłoby tych wszystkich ciekawszych efektów!

Mam nadzieję, że rok 2018 będzie również, w miarę możliwości oraz chęci, fotograficzny :)
Tymczasem łapcie, jak co roku, backstage z sesji, 2017 :)


Zdjęcia: Katarzyna Banaszek

środa, 1 listopada 2017

Jesień 2017


Dzisiaj jesienna sesja w ulubionym towarzystwie ulubionej Karolinki :)
W tym roku skromnie u mnie jesienią, jednak fantastycznie było wyrwać się na te dwie godziny z aparatem i Karolcią w jesienny, pełen kolorów plenerek.
Dobrym wyborem był pobliski las, gdzie spotkały nas same pozytywne niespodzianki :)
Miejsce wspaniale nam dopasowało, choć właściwie wybrałyśmy je bardzo spontanicznie :)
Zapraszam do oglądania :)))

















Backstage ➡➡➡ 




Zdjęcia: Katarzyna Banaszek

sobota, 21 października 2017

Something special

Powiem Wam, że blog jest jedną z moich ulubionych fotograficznych przystani :)
Tutaj zawsze mogłam wracać do chwil, które przeżywałam podczas zdjęć,
tych lepszych i tych gorszych, chociaż o gorszych mówiło się mniej :)
I oczywiście dzielić się nimi z Wami, dzięki temu miejscu mogłam bardziej pokazać Wam
jak dana sesja wyglądała, bo zdjęcia, to tylko 40% przekazu tego, co się tam dzieje!

Dzisiaj, przy okazji długo wyczekiwanej przeze mnie sesji z Martynką (zarówno długo czekałam na samą sesję oraz na efekty z tej sesji, które jakoś zostawiłam na "sam koniec") chciałabym podzielić się z Wami jak to teraz wygląda moje podejście do fotografii oraz moje życie fotografa-amatora.
Niedawno dodałam na facebooku post, w którym opisałam, że robię przerwę od zdjęć.
Powiem Wam, że mnóstwo razy już obiecywałam sobie taką przerwę, ale nigdy nic nie mogło przystopować mojej pasji i miłości do zdjęć. Aż do czasu, gdy zaczęłam planować swój własny ślub! Dzięki temu pięknemu wydarzeniu zrozumiałam naprawdę wiele rzeczy. Przede wszystkim jak mało mam czasu :D Długo szło godzić to wszystko, codzienną prace i resztę obowiązków. W końcu na coś trzeba bylo postawić.
Wiadomo, co wybrałam.

Ta decyzja narastała we mnie już od przeszło roku. To już dla mnie nie jest ten etap, żeby ciągle myśleć o fotografii, biegać z aparatem w różną pogodę, poświęcać czas, którego mam tak mało, głównie na zdjęcia. Przyszła chwila, gdy inne priorytety stały się dla mnie ważniejsze. Praca, rodzina, dom.. 
Jasne, że są ludzie, którzy tym się zajmują i godzą życie codzienne z tym zawodem. Ja jednak zawsze byłam słabo komercyjna w tym temacie i fotografia była dla mnie głównie pasją, a w ostatnim roku właściwie tylko pasją. To nie był dla mnie sposób na zarobek w ostatnich czasach. Uczęśliwiałam fotografią samą siebie, ale zaczęłam dostrzegać czy to nie jest trochę tak, że jest to głównie dla mnie przyzwyczajenie. 
Napewno trochę tak było.

Zmiana, jaką wiele osób zauważyło w moich zdjęciach, była celowa. Chciałam zmiany, nie tylko wewnętrznej, ale też i zmiany w swoich zdjęciach. Bo to już nie była ta dawna fotografia, którą zaczynałam. Inne spojrzenie na to, co robię, postrzeganie tego wszystkiego, zdecydowanie rzutowało na estetykę moich zdjęć.
Nie wszystkim to się podobało :)
Ale jak już wiadomo, nie wszystkim się dogodzi.
Ja wbrew wszystkiemu nadal czułam radość z efektów i radość podczas robienia zdjęć, obrabiania, dzielenia się nimi z Wami.

Co mogę jeszcze dodać? 
Fotografia była wspaniałą przygodą, zdecydowanie to były jedne z najlepszych lat mojego życia <333
Dzięki fotografii poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi i część z nich została moimi przyjaciółmi na dobre i na złe, to jest w fotografii najpiękniejsze, że łączy ludzi!!! 
Ta moja piękna pasja, która zawsze będzie dla mnie cenna, pozostanie mi głęboko w serduszku i chyba już ciągle będę miała to zboczenie patrzenia na krajobraz i różne miejsca i myślenia "wow, tu byłoby super zrobić zdjęcia!" :)))

Narazie zamykam ten rozdział, ale napewno nieraz otworzę jakąś "kartkę" tej książki i wybiegne w plenerek z aparatem <3 
A już napewno z ludźmi, z którymi działamy na bieżąco!
W końcu przyszła jesień... :)))) Moja ulubiona pora roku!











Pozowała: Martynka






Pomoc: Grzegorz Pawłowski








Co do sesji z Martynką - jak zwykle było świetnie, zwłaszcza, że towarzyszyli nam 
Gosia z Grzesiem oraz Piotrek! Zamysł był lekko inny, miało być pole wyki, ale no cóż, 
niestety przekwitło! 
Musieliśmy zadowolić się innym plenerem, ale jak zwykle mieliśmy wyjście awaryjne.
Było wyjątkowo wesoło, chociaż Martynka już prawie nam zasnęła :P 
Bardzo cieszyłam się, że mogłam ponownie fotografować moją Marti, niestety odległość, która teraz nas dzieli uniemożliwiała nam tak częste działanie jak kiedyś.
Ale przecież wszystko się zmieniło.. :) 

Backstage ➡➡➡➡➡➡➡➡➡








Dzisiejszy post to w końcu coś specjalnego :)
Nie tylko opowiada co się teraz kłębi w mojej głowie fotografa, pokazuje jedną z moich ostatni sesji, ale też chciałabym pokazać Wam w końcu (po tylu latach) moje zdjęcia PRZED&PO. Zawsze się przed tym broniłam! Uważałam, że moja obróbka to nic specjalnego, więc nie ma co pokazywać. W sumie uważam tak nadal :P Ale tak na koniec czy też na nowy początek wpadłam na pomysł, że może fajnie będzie pokazać Wam jak to wygląda "od kuchni" i "na surowo" :)))
















Tyle ode mnie dziś :) 
Pozdrawiam Was serdecznie!!! 


Zdjęcia: Katarzyna Banaszek
https://www.facebook.com/KBanaszekPhotography