środa, 2 września 2015

Malwina & Monika

Sesja z Malwiną i Moniką należała do kolejnych mini-fotograficznych wyzwań. Przyszło nam się zmierzyć z upałem przekraczającym grubo 30 stopni! W prawdzie sesję rozpoczęłyśmy o godzinie 15, kiedy teoretycznie powinno być nieco chłodniej, jednak nie tym razem! Afrykańskie upały odwiedziły Polskę w sierpniu, co ma oczywiście plusy i minusy. Na sesji, gdzie dużo się ruszamy upał jednak nie sprzyja.. Ale gdy ma się u boku tak wesoło nastawione kobietki, nie ma żadnych granic i zdjęcia idą jak po maśle :) Tak też było z Moniką i Malwiną!
Monika i Malwina są siostrami, które odwiedziły Warszawę, przyjeżdżając z Trójmiasta, a konkretnie z Gdyni. Jednym z ich planów na Warszawę była sesja ze mną z czego bardzo się cieszę, że zostałam wybrana do zdjęć z tymi fantastycznymi dziewczynami. Sesja odbywała się pod fenomenalnym i nigdy niezastąpionym Pałacem Kultury, który jest zdecydowanie jednym z moich ulubionych miejsc do sesji zdjęciowych! Jest dużo miejsca, zawsze dobre światło, zawsze znajdzie się kącik do zdjęć bez ludzi, a jeśli chodzi o upały, gdy cień jest wskazany - zawsze znajdzie się mnóstwo cienia :D Odetchnęłyśmy zdecydowanie chowając się w cieniu, na dodatek miałyśmy to szczęście, że w miejscu, w którym robiłyśmy zdjęcia był przeciąg, który skutecznie nas ochładzał :) W przeszłości miałam już zdjęcia taneczne pod Pałacem Kultury, ale po dwóch latach bardzo chętnie poszłam tam ponownie, a co więcej mam w planach kolejną, taneczną serię zdjęć w tym miejscu, ale tym razem z baletnicą. Ale co będzie, przyszłość pokaże :) Wracając do tematu, dziewczyny prezentują totalnie inną bajkę, tzn Monika tańczy jazz, a Malwina jest gimnastyczką :) Postanowiły więc połączyć te dwie pasje i pokazać je poprzez fotografię.







Upały mają to do siebie, że zazwyczaj jest piękne, pełne słońce, które udało nam się oczywiście uchwycić!


Dancers: Malwina Kozłowska & Monika Kozłowska
Photo: Katarzyna Banaszek

niedziela, 30 sierpnia 2015

Kasia


Druga współpraca z Kasią odbyła się szybko, zwięźle i na temat :) Nasza pierwsza wspólna sesja odbywała się w przeraźliwie mroźnych warunkach, mimo, że był to marzec, wtedy straszliwie zmarzłyśmy (link do posta o pierwszej sesji z Kasią macie TUTAJ). Wtedy obiecałyśmy sobie, że koniecznie musimy spotkać się latem, gdy warunki do sesji zdjęciowej są wymarzone! Tak też zrobiłyśmy i jak na życzenie, pogoda była idealna, a temperatura tym razem przekraczała grubo ponad 30 stopni! Było niesamowicie upalnie! Taki to paradoks dwóch naszych sesji :) Tym razem postanowiłyśmy postawić na prostotę i minimalizm - zwykłe body całkowicie wystarczyło, by po raz kolejny pokazać talent Kasi, miejsce, które pokazuje na swoich zdjęciach już po raz któryś z kolei (lecz za każdym razem staram się by wyglądało ono inaczej!) również idealnie pasowało. Sesja, dzięki pomysłom Kuby, którego nie mogłoby zabraknąć na naszej sesji, odbyła się szybciutko, wszystkie pozy to same konkrety :) Jedyne czego żałuję to, że nie umówiliśmy się trochę później, kiedy słońce ma bardziej miękką barwę. Tak czy owak - było super! :)
PS. W sumie to jestem w szoku, że w tak krótkim czasie zrobiliśmy aż tyle zdjęć! :)


Backstage musi być :)


Dancer: Kasia Pursa
Help: Kuba Pursa
Photo: Katarzyna Banaszek

środa, 26 sierpnia 2015

Good day!


Wakacyjne, lipcowe dni były wręcz idealne, codziennie świeciło cudowne, mocne słońce, a zachody słońca sprawiały, że byłam w stanie największej inspiracji! Dlatego tak bardzo nie mogłam doczekać się tego zdjęciowego dnia w towarzystwie Ali, by dać upust swoim fotograficznym zachciankom! W planach miałyśmy kilka serii, wszystko jednak zachowane w klimacie kobiecym i sensualnym. Pierwsza seria zdjęć odbyła się w moim mieszkaniu, gdzie z racji braku profesjonalnej moskitiery, stworzyłyśmy z Alicją mini konstrukcję przypominającą takową moskitierę :D Mimo, że widok nie należał do codziennych, postawiłam statyw i powiesiłam na nim firankę (nie wzorzystą!), na początku wyglądało to komicznie, jednak gdy wszystko ułożyłam wg swojej myśli całość prezentowała się naprawdę w porządku! Pościel, bielizna.. To zdecydowanie klimaty, które bardzo lubię :) Poszewka, którą widzicie na zdjęciach, ma trochę głębszą historię, dlatego że od jakiegoś czasu polowałam na ten wzór! Zaczęło się od tego, że dostrzegłam taką poszewkę u mojej sąsiadki, która często wietrzy swoją pościel na balkonie. Z miejsca się zakochałam w tym romantycznym wzorze! I ciągle myślałam skąd wziąć identyczną.. Jakie było moje zaskoczenie, gdy odwiedziłam siostrę mojej mamy pewnego dnia i zobaczyłam u niej identyczną! Od razu zaświeciła mi się lampka! Super, że tak łatwo udało mi się zdobyć tą wymarzoną do zdjęć poszewkę. Wizja spełniona na sto procent!!! :)


Po domowej sesji udałyśmy się w plener, wiejski, najlepszy plenerek! Nie sądziłam, że są jeszcze tak "dzikie" tereny, gdzie człowiek (poza rolnikami :D ) nie dociera. Pełne przestrzeni pola, żadnych domów, mało drzew. Uwielbiam takie miejsca. Mimo, że byłyśmy zagrożone pożarciem przez psy, ktore biegały po polach oraz milionem komarów, much i innych stworzonek, to bawiłyśmy się wspaniale, świetne uczucie, gdy nikt nie wchodzi w kadr i nie rozprasza modelki, nikt nie wpatruje się i zarówno modelka jak i fotograf może czuć stu procentową swobodę. Choć po tylu latach fotografowania nie czuję już żadnego skrępowania fotografując np w tłumie czy w miejscach, gdzie sięga oko ludzi, to jednak najlepiej jest, gdy możemy być całkowicie swobodni!


Dziękuję za kolejny cudowny wianek mojej Karolinie! <333


Ostatnią serią tego dnia była sesja w wodzie :) Upalny dzień nam sprzyjał - woda była cieplutka i aż przyjemnie było do niej wejść. Choć osobiście nawet nie potrafię pływać i nie przepadam za wchodzeniem do morza, jeziora czy rzeki, to tego dnia zrobiłam to z ochotą! :D Chyba zawsze trzeba dawać mi w dłonie aparat by mnie do czegoś przekonać! Tak w ogóle to był mój pierwszy zdjęciowy raz w wodzie! Wiele fotograficznych lat za mną (brzmi jakbym robiła zdjęcia ze 20 lat :D ), ale jeszcze nigdy takiej wodnej sesji nie robiłam. Pierwszy raz, choć skromny, wydaje mi się udany i satysfakcjonujący. Jak ja lubię takie odmiany i wyzwania! Było wspaniale, choć napewno to zadanie nie należało do łatwych. Ale co trudne jest wyzwaniem i wtedy odczuwam jeszcze większą satysfakcję. Wiem, że mogło być lepiej, bo wychodzę z założenia, że ZAWSZE MOŻE BYĆ LEPIEJ, ale jestem zadowolona i już myślę o kolejnych wodnych sesjach :D Spodobało mi się!



Dzień napewno należał do udanych :) Znalazłyśmy czas także na pogaduchy, Alicja to wspaniała osoba, nie da się przy niej nudzić, bo ogromna z niej gaduła! :D I za to ją uwielbiam! I oczywiście za to, że zawsze jest zdeterminowana podczas sesji, nie straszne jej żadne zadanie :) Dziękuję za to <3

Model: Alicja Cieloch
Photo: Katarzyna Banaszek

piątek, 21 sierpnia 2015

Niech mówią za mnie moje zdjęcia


Sesja z Natalką, to sesja marzenie :) Kolejne marzenie, które spełniłam dzięki wspaniałym ludziom i ogromnemu przypadkowi jakim była pogoda. Ale zacznijmy od początku.. :)

Rozmowy na temat sesji z Natalką zaczęły się już dość dawno temu, bo praktycznie powoli mija już rok od tego czasu. Natalia napisała do mnie odpowiadając na ogłoszenie, które dodałam na swojej stronie na facebook'u, które dotyczyło poszukiwań baletnicy do sesji nad morzem. Wtedy wybrałam kogo innego. Ale chyba tak musiało być.. Wtedy, ta sesja nad morzem, którą robiłam w towarzystwie przezdolnej Pauliny niestety nie poszła po mojej myśli :( (link do tej sesji macie TUTAJ). Pogoda totalnie nie dopisała.. Marudziłam wtedy, że morze mnie nie lubi, czułam, że gdy tylko pojawiam się nad morzem staje się ono jeziorem.. bez fal.. bez mocy.. puste.. Jakby krzyczało "Banaszek nie zrobi tu dobrej sesji!" :D Los się jednak odwrócił i szczęście przyniósł mi półwysep helski!

Wybierając się na wakacje do Jastarni nie byłabym sobą, gdybym nie umówiła tam jakichś zdjęć! Od razu do głowy przyszła mi Natalia. Niesamowicie się cieszę, że podjęła się mojej propozycji :) Dzięki wsparciu jej mamy, mogłam widzieć Natalię przed swoim obiektywem. Od początku wydała mi się bardzo skromną osobą, zakochaną w swojej pasji.
Zaczęłyśmy zdjęciami na molo, do czego na początku nie byłam przekonana dlatego, że obawiałam się tłumów, które skutecznie przeszkadzały by nam w robieniu zdjęć. Zaskoczenie jednak było duże, ludzi było mało, a jak byli, to szanowali to, co robiłyśmy :)


Po krótkiej serii na molo przeniosłyśmy się nad morze, gdzie nasze szaleństwa nie miały końca! :D Weszła w nas niespodziewana dawka weny i inspiracji do tworzenia, warunki, które zastałyśmy nad morzem były wymarzone. Przy drugiej morskiej serii, którą robiłam z Olą (link TUTAJ) niebo wyglądało zupełnie inaczej, było czyste, bez żadnej chmury, dlatego właśnie te dwie serie wyszły totalnie inaczej. Pierwszy raz jednak cieszyłam się z chmur na zachodzie! Zawsze sprawia mi to zawód, gdy mam zdjęcia na zachód czy wschód i są chmury.. tym razem jednak był to strzał w dziesiątkę! Który musiałam wykorzystać :) Od wieków czekałam na właśnie takie zdjęcia! Nad morzem, z zachodem i z malunkami na niebie, które tworzą chmury. Był to sen na jawie :) Bez przerwy miałam uśmiech na twarzy i ciągle mówiłam WOW, EKSTRA, SUPER! Dziwnie chwalić swoje zdjęcia.. Ale naprawdę byłam z nich zadowolona i jestem do tej pory :)
Moją radość podkreślił odbiór pierwszego zdjęcia przez ludzi, którzy są ze mną na mojej stronie na facebook'u, photoblogu, instagramie czy maxmodels. Zgarnęłyśmy wszystkie "laury"! Prawie 20 tysięcy na fb i to pod jednym zdjęciem.. to się nie mieści mi w głowie!!! Nawet nie marzyłam kiedyś, by mój fan page miał tyle "lubię to".. tymczasem ma tyle jedno zdjęcie. Wow.. Statystyki pokazują, że to zdjęcie zobaczyło ponad pół miliona ludzi.. Cieszę się, że ciężka praca, którą wykonujemy nie tylko na tej jednej sesji, tylko przez cały czas, odkąd jesteśmy na drodze swojej pasji, jest tak doceniana. Dziękuję Wam za to :)


Cóż więcej mogę dodać? Chyba tylko tyle, że dawno nie czułam się tak spełniona i szczęśliwa. Sumując dotychczasowe swoje działania w tym roku śmiało mogę powiedzieć, że jest dobrze i oby tak dalej :) Wracając jeszcze do sesji z Natalią, atmosfera na sesji była równie wspaniała, co efekty, które wspólnie uzyskałyśmy! Kurcze, zaraz powiecie, że jestem nieskromna i mam wielkie zdanie o sobie! :D Wybaczcie.. jestem po prostu w ogromnej euforii, że to wszystko poszło tak super. Za rok napewno wytknę milion błędów tym zdjęciom, tego jestem pewna :D Tymczasem jednak cieszę się ze stanu, w którym jestem dzięki tej sesji. Jestem bardzo wdzięczna Natalii i jej mamie za wszystko co zrobiły dla tych zdjęć. Bardzo się cieszę, że poznałam je obie. Patrząc na zachowane Natalii, nie tylko na zdjęciach, ale również wcześniej, zanim poznałyśmy się w realu, byłam pewna, że jest bardzo wartościową osobą. Jeśli chodzi o moich tancerzy zawsze zakochuje się w nich zanim ich poznam, przed sesją, gdy widzę ich fenomenalne umiejętności taneczne, które zawsze podziwiam z pełnym szacunkiem. Z Natalią było oczywiście tak samo, ale moje uwielbienie było również dla jej osoby. Rzadko się spotyka tak serdeczną, ciepłą osobę, której już posty na facebook'u mogą przekonać Cię, że jest wspaniała. Tak było ze mną i moim odczuciem o Natalii. I przede wszystkim to skłoniło mnie do tego, by zaprosić ją do zdjęciowych odwiedzin Jastarni, co upewniło mnie, że miałam racje - jest zarówno cudowną tancerką, jak i osobą.

Miałam dodać kilka słów, a się rozpisałam.. :) Więc niech mówią już za mnie moje zdjęcia..










Oj, dawno już nie dodałam aż tylu zdjęć! :) Potem będą gdzieś fruwać po internecie bez podpisu autorów.. Ale cóż :)
Dziękuję bardzo Natalce za poświęcenie i wspaniały taniec tego dnia :) To była niesamowita przyjemność poznać tak kochaną osobę i zdolną tancerkę, pełną pasji i miłości do tego, co robi. Już do końca życia będę miała sentyment do niej! Dodam tylko, że Natalia ma jedyne 16 lat, a radzi sobie niczym dojrzała tancerka z bagażem doświadczenia. Respekt! <3 Chciałam również podziękować mamie Natalki oraz mojemu chłopakowi, Piotrkowi. Dziękuję Wam wszystkim bardzo za możliwość zrobienia tych zdjęć w magicznej Jastarni. To jeden z najlepszych wieczorów mojego życia! :)


Taki uśmiech miałyśmy po sesji :)


Moja uwaga kompletnie nie skupiała się tym razem na nagrywaniu, ale na szczęście był ze mną Piotrek, który w miarę kontrolował to co dzieje się w kadrze filmików.
Dziękuję za to :*

                                               

Dancer: Natalia Hartman
Photo: Katarzyna Banaszek
https://www.facebook.com/KBanaszekPhotography