środa, 28 stycznia 2015

Black dress



                                                                POST W BUDOWIE :)

Domowe ciepło





                                                                POST W BUDOWIE :)

wtorek, 30 grudnia 2014

Podsumowanie 2014

Kolejny rok dobiega końca i po raz kolejny (już po raz czwarty) piszę podsumowanie następnego zdjęciowego roku (już przepraszam, że tak się rozpisałam!!! :) ). Tym razem 2014. Co rok, pisząc podsumowanie na blogu, czułam euforię, radość, emocje związane z powrotem do cudownych wspomnień, do wspaniałych chwil. W tym roku jest troszeczkę inaczej. Czuję się lekko zrezygnowana, ale mimo wszystko wszelkie pozytywne emocje mi towarzyszą :)
Nie był to dla mnie szczęśliwy rok. Odejście dwóch bardzo bliskich mi osób bardzo zabolało i miało to ogromny wpływ na to, co robię, czyli na fotografię. Starałam się jednak za wszelką cenę nie poddawać, robić to, co kocham, spełniać się w tym. Cieszę się, że miałam obok siebie ludzi, którzy mi w tym pomogli. Gdyby nie oni, byłoby mi ciężko. Choć nie należę do osób, które łatwo się poddają, to wsparcie bliskich, a czasem nawet wsparcie totalnie obcych mi ludzi, pomogło mi się trzymać i brnąć do przodu. Dzięki nim przeszłam przez to wszystko. Dziękuję za to :)
Choć w Nowy Rok weszłam z optymistycznym nastawieniem, zgasło jednak ono bardzo szybko. Wystawa, która miała być tak szczególnym wydarzeniem tego roku, była totalnym niewypałem. Mimo, że wydałam na wywołanie i na oprawę zdjęć mnóstwo pieniędzy i wszystko wyglądało tak cudownie, zawiodłam się. Wszystko przez organizatorów, którzy postanowili moje zdjęcia wystawić (jednak) bez sztalug i postawić je po prostu na parapetach, do których nawet nie było dojścia, bo wokół stało milion krzeseł. Wyobraźcie sobie moją reakcję.. :) Zgarnęłam te, jakże cenne dla mnie, zdjęcia i odwołałam wszystko, co było tego dnia związane z wystawą. Nawet doczekałam sie zwrotu pieniędzy, a to oznacza, że organizatorzy mimo woli zgadzali się, że dali ciała. Teraz już wiem, że nie ma co oddawać tak ważnych organizacji i tak ważnego wydarzenia w ręce osób tak nieodpowiedzialnych, dla których to po prostu były zdjęcia, wystawa jako dodatek do ich pięknego dnia, którym było "iloś lecie" działania ich wydawnictwa. Może nie powinnam o tym pisać, zarażać Was złym nastawieniem, ale był to dla mnie tak ogromny cios.. i nauczka, z której wyciągnęłam wnioski i mogę się tylko z Wami nimi podzielić - nigdy nie zostawiajcie tak ważnych spraw, rzeczy, które notabene zostały popsute przez tych ludzi (zdjęcia pogięte, a większość nawet nie wystawionych, wiec pytam - po co proszono mnie o wywołanie aż tylu?). Dla mnie to jest coś więcej niż tylko fotografia, niż tylko zdjęcia.. zaufałam tym ludziom (obcym ludziom) i teraz wiem, jaka byłam głupia, że powierzyłam w sumie CAŁE MOJE ŻYCIE w tak nieodpowiedzialne ręce.

Ale dosyć tych smutków :) Wiara w moją pasję była delikatnie naruszona, to fakt, ale spotkałam na swojej drodze ludzi, którzy sprawili, że mogłam ją realizować tak, jak dawniej. I oczywiście miałam przy sobie osoby, które są ze mną od dawna. To wszystko dzięki nim. Zrobiłam w tym roku 104 sesje, były u mnie osoby, z którymi miałam już przyjemność tworzenia oraz nowe twarze i nowi tancerze. Udało mi się spełnić wiele moich marzeń, podjąć współpracę z ludźmi, których bardzo chciałam mieć przed swoim obiektywem, podjęłam współpracę ze wspaniałymi projektantkami. To jest coś, dla czego warto żyć i z czego warto czerpać radość, mam się czym pocieszać, na czymś mi zależy i to jest właśnie FOTOGRAFIA i spełnianie się w tym. NIE MA ŻYCIA BEZ PASJI. Ona je ozdabia :)
Co rok wyróżniam kilka sesji, które były dla mnie szczególnie ważne. W tym roku nie może być inaczej :)
Bez dwóch zdań jedna z sesji była dla mnie MOJĄ PEŁNIĄ ŻYCIA, z której jestem najbardziej dumna, która nie sądziłam, naprawdę nie sądziłam, że dojdzie do skutku. Taneczna sesja w górach :) To jest właśnie ta sesja, która jest dla mnie przykładem, że wszystko jest możliwe, że jeśli w coś bardzo wierzysz, o czymś usilnie marzysz i o to się starasz to, TO SIĘ UDA.. bo przecież nie ma niczego od razu.. nic z nieba nie zleci, trzeba się o to starać, kształtować siebie i swoje umiejętności.. Nie wyobrażam sobie robić tą sesję dwa lata temu. Teraz, właśnie teraz, to był ten czas, gdy moje największe marzenie miało się zrealizować :) I udało się, w najlepszym towarzystwie Kariny, którą ubrała wspaniała Waleria. Mieć taką ekipę, to ogromne wyróżnienie!!!


Skoro jesteśmy już przy Karinie, muszę powiedzieć, że gdy po raz pierwszy zobaczyłam ją na internecie, zupełnie przypadkiem, zwariowałam na jej punkcie! Od razu zauroczyła mnie i jej osoba i oczywiście jej talent taneczny. Byłam tak zakochana, że byłam nawet skłonna zapłacić facebook'owi za wysłanie do niej wiadomości (facebook i jego zasady...). Reakcja Kariny na propozycję zdjęciowej współpracy była wspaniała, to było dla mnie niesamowite szczęście, że jest chętna wykonać, przy moim boku, taneczną sesję :) Moje marzenie zostało spełnione!!! I dzięki tej sesji poznałam kolejną, cudowną i kochaną istotkę!!!


Jedną, z najbardziej pamiętnych portretowych sesji tego roku, była sesja z łóżkiem w plenerze :) Łatwo nie było przenieść to składane łóżko na sam środek pola, ale wspólnymi siłami, z moją prześliczną Alicją, udało się. Nawet moje ukochane światło tego dnia się pojawiło, jak na zawołanie! :) Jest to dla mnie napewno jedna z najbardziej wyjątkowych sesji, pewnie dlatego, że moja kolejna wizja spełniła się stu procentowo :)


Nie tylko sesja z łóżkiem w plenerze była dla mnie wyjątkową :) W towarzystwie mojej Klaudii udało mi się zrealizować dwie serie zdjęć, na które czekałam bardzo długi czas - sesja na huśtawce oraz sesja zakochanych na łódce. Mimo wszelkich przeciwności losu obydwie te sesje nam się udały, doszły do skutku i teraz mogę cieszyć oko tym, długo wyczekiwanym, efektem. Nie obyło się bez zaangażowania naszych połówek, zarówno mój chłopak jak i chłopak Klaudii zostali wplątani w nasze fotograficzne zachcianki :D I właśnie tym sposobem mogłam zrobić sesję z huśtawką, którą wykonał mój Piotrek i sesję zakochanych na łódce, w której dzielnie wziął udział chłopak Klaudii, Kamil :) Dzięki chłopaki!
Poza tym, jak co roku, muszę powiedzieć, że zawsze te sesje z Klaudią będą jednymi z najważniejszych jakie mogę przeżywać :) ( :* )


Cały rok starałam się, by sesje taneczne nie odeszły w niepamięć. Udało się :) Wykonałam wiele sesji ze wspaniałymi tancerzami i tymi nowymi i tymi, którzy już kiedyś byli przed moim obiektywem. Niezmiennie te sesje są moimi ulubionymi, w których czuję się najlepiej i z których czerpię najwięcej satysfakcji i radości. Cieszę się, że zawsze mam przed swoim obiektywem tak wyjątkowych tancerzy, którym nie straszny jest taniec w plenerze, gdzie muszą tańczyć na boso, a to zimą, a to latem. Taką determinację mogą zagwarantować tylko oni! Przed moim obiektywem pojawili się również tancerze tańca towarzyskiego i było to dla mnie nowe i ciekawe doświadczenie! Jestem szczęściarą, że spotykam na swojej drodze tak cudownych ludzi, z którymi mogę dzielić się swoją pasją, a kiedy wspólnie cieszymy się uzyskanymi efektami, wtedy jestem najbardziej szczęśliwa i dumna, że robię to, co robię. Fotografia i taniec, to chyba najpiękniejsze połączenie na świecie! :)


Oczywiście mam kilka swoich ulubionych tanecznych zdjęć z tego roku, które szczególnie zapadły mi w pamięci z wielu powodów. Napewno cała seria zdjęć z Kasprowego Wierchu :) Poza tym jest kilka zdjęć z tego roku, które przyniosły mi najwięcej radości. Pierwszym takim zdjęciem jest fotografia Diany ze wstążką. To zdjęcie dało mi ogromnie dużo wiary w siebie :) Nigdy nie przypuszczałam, że złapię tak trudny, do uchwycenia, moment i to obiektywem, który służy bardziej do fotografowania portretów. Dla mnie to zdjęcie wiele mi udowodniło i napewno jest jedną z tych fotografii, które zaraz po wykonaniu sprawiło, że na mojej twarzy pojawił się uśmiech, a w sercu radość i satysfakcja :)


Kolejny strzał, który od razu podbił moje serce jest to zdjęcie z Kasią i Natalią, które zrobiłam na początku tego roku. Mimo trudnego zadania tańczenia na zimnie w marcu cała ekipa Kajakasialovedance dała radę, na boso, w kusych ubraniach. Dziewczyny są świetne, tworzą zgraną ekipę, a zdjęcie Kasi i Natalki zawsze staje mi przed oczami na wspomnienie tamtego owocnego dnia :) To, co nadaje wspaniałość temu zdjęciu jest to, że udało nam się za pierwszym razem, co właściwie jest rzadkością. Oczywiście powtarzałyśmy ten moment jeszcze ze dwa razy, ale ten pierwszy wyszedł nam najlepiej! :)


Przez jakiś czas, na początku roku, chodziła mi myśl zrobienia zdjęć tanecznych w szkole ze wskazaniem na zdjęcie małej baletnicy stojącej na puentach i piszącej na tablicy. Udało się! :) Wszystko zawdzięczam mamie Julki, Renacie, która zorganizowała nam wejście do szkoły baletowej. Zrobiłyśmy zdjęcia na sali tanecznej oraz kilka fotografii w klasie. Zdjęcie przy tablicy wyszło dokładnie tak, jak sobie to wyobrażałam! :)


Kolejną szczególną sesją tego roku była dla mnie seria tanecznych zdjęć o wschodzie słońca. Zawsze to było moim małym pragnieniem pokazać taniec o tej magicznej porze dnia, jaką jest poranek ze wschodzącym, pięknym słoneczkiem. Nie mogę do tej pory uwierzyć, że tego dnia słońce tak pięknie wschodziło, wręcz idealnie, nie było żadnych chmur czy choćby małych obłoków na niebie. Ta sesja była nam pisania, a Kasia jak zwykle genialnie poradziła sobie z tak trudnym zadaniem!


Sesją, która bardzo mnie zaskoczyła (oczywiście pozytywnie) była sesja w towarzystwie Mateusza i Pauliny. Przyznam, że nie przeczuwałam, że te chwile będą tak cudowne i że uda nam się stworzyć tak ciekawe zdjęcia, pełne pasji i miłości do tańca. Uwielbiam fotografować taneczne duety i ten to jeden z moich ulubionych. Fantastyczni ludzie = fantastyczna współpraca i zadowalające efekty! Zawsze, gdy myślę o zdjęciach, które zrobiłam w 2014 roku, jedną z moich pierwszych myśli są zdjęcia właśnie z Mateuszem i Pauliną!!!


Nie mogłabym ominąć sesji z Różą, gdzie do zdjęć wykorzystywałyśmy, przysłowiowe, tony mąki :D Miałyśmy dobrą zabawę z tymi zdjęciami, nieważne, że wiatr znosił całą mąkę wprost na mnie = na mój aparat! Było wspaniale, w pewnym momencie nawet pokazało się cudowne słoneczko, które cudownie uwydatniło magię rzucanej, przez Różę, mąki :)


Miałam w tym roku to szczęście, że udało mi się zrobić taneczne zdjęcia zarówno w górach, jak i nad morzem. Kolejny raz mogę powiedzieć, że zdjęcia robimy od morza aż pod same Tatry :D Rok temu dotyczyło to zdjęć portretowych, a w tym roku i jednych i drugich :) Choć pogoda nad Bałtykiem tego dnia pozostawiała wiele do życzenia, to jednak sam fakt, że nam się udało jest bezcenny!


W tym roku odwiedziłam fotograficznie wiele miast i tak jak rok temu były to wyjazdy zwłaszcza z myślą o zdjęciach. Olsztyn, Radom, Białystok, Kraków, Zakopane i Gdańsk! Jedne z tych zdjęciowych odwiedzin były dla mnie szczególnie magiczne. I tak jak rok temu tak i w tym - Kraków!!! Jadąc tam w lipcu nie spodziewałam się, ze przeżyję tam po raz kolejny tak wspaniałe chwile. To miasto ma naprawdę genialny klimat :) Zawsze wracam stamtąd uśmiechnięta, a na dysku mam zdjęcia, które sprawiają, że jestem szczęśliwa i spełniona. Każda z tych sesji w Krakowie była dla mnie magiczna i wyjątkowa, na każdej poznałam wyjątkowych, ciepłych ludzi.



Co rok, w swoim podsumowaniu, wyróżniam jedną osobę :) W tym roku zdecydowanie i bez dwóch zdań będzie to Kasia Zakrzewska :) Na początku roku napisała do mnie w imieniu całego jej teamu - Kajakasialovedance. Od samego początku wydawała mi się wspaniałą, serdeczną osobą, pełną pasji i miłości do tego, co robi. Nie pomyliłam się :) Gdy tylko poznałam ją osobiście przekonałam się, że moje przeczucia okazały się słuszne. Jest wspaniała, każdą najbardziej hardkorową sesję powierzałam w tym roku własnie jej! Wiedziałam, że da z siebie wszystko, bez marudzenia, bez przekładania terminu! Wstała o 3 nad ranem, by zrobić ze mną zdjęcia na wschód słońca, przyszła na sesję, na której było -10 stopni (efekty tej sesji pokażę po Nowym Roku!), wstawała z palców z zmarzniętej ziemi.. mogę tak wymieniać i wymieniać, a żadne słowa nie wyrażą jak jest cudowna i jak wiele w tym roku dla mnie zrobiła. Tak bardzo się cieszę, że mogłam ją poznać i że mogłyśmy wspólnie dzielić się naszymi pasjami, którymi są fotografia i taniec. Kasia jest bardzo skromną osobą, mówiła nawet, że nigdy nie sądziła, że zgodze się na zdjęcia z nią (haha..). A tymczasem, to ja nie wierzę, że mogę tworzyć przy tak rewelacyjnej osobie i tancerce.


Ten rok, to również czas filmików :) Pod koniec roku 2013 wpadłam na pomysł, by nagrywać swoje sesje i potem montować to, co udało się nagrać w krótkie filmiki. Cel się powiódł, nie mam pojęcia ile filmików udało mi się nagrać i zmontować, ale napewno dosyć dużo. To cudowna pamiątka, ale cieszę się także z tego, że mogę podzielić się takim krótkim nagraniem z innymi i pokazac jak, mniej więcej, wyglądaja sesje ze mną. Świetnie się bawię montując te filmiki, zawsze mam kłopot z wyborem muzyki, bo chcę by wszystko do siebie pasowało, ale też by wpadało pod mój gust muzyczny :) 10 lat grałam w orkiestrze, wiec jestem bardzo wymagająca :D Poza wszystkimi filmikami z backstage rozpoczęłam serię amatorskich reportaży pt. "Chwila dla pasji" :) Ileż one sprawiają mi radości! Montaż, zabawa przy nagrywaniu, wywiady, przy których bawimy się genialnie. Na Nowy Rok zaplanowałam już kilka nowych reportazy, mam nadzieję, że ludzie, których sobie "wypatrzyłam" wyrażą chęć wzięcia udziału w tej zabawie :)


Pod koniec tego roku udało mi się złapać kilka publikacji w internecie. Choć właściwie nie wiem czy można to nazwać publikacjami.. ale mogę powiedzieć, że "mówili o nas"! :D Wszystko zaczęło się, gdy "Szeroki kadr" postanowił zamieścić moje prace i moją osobę, jako "Inspirację". To było dla mnie ogromne wyróżnienie, w które nie mogę uwierzyć do tej pory, często zaglądam sobie na tą stronę, by upewnić się, że to wszystko prawda! Potem, moimi zdjęciami, zainteresowała się fotoblogia.pl, która napisała kilka słów o mojej twórczości o czym nie miałam bladego pojęcia dopóki nie dostałam info na fan page! Kolejnym zdziwieniem było, gdy fan page NIKON zamieścił moje zdjęcie na swojej stronie. Niby mały gesty, ale jakże cieszą!

 

Podsumowując - mimo mnóstwa przeciwności losu, udało mi się przebrnąć w miarę pozytywnie przez ten rok. Dla mnie zawsze najważniejsi, w tym co robię, będą ludzie. A ludzi miałam, jak zawsze, cudownych i to nie ulega żadnym wątpliwościom!!! To właśnie oni dawali mi powera w chwilach zwątpienia. Cieszę się, że mam w swoim życiu taką pasję, która jest lekiem na całe zło. Może nie zawsze jest kolorowo, bo mistrzem nie jestem, ale wiecie co? Nie obchodzi mnie to. To nie jest wyścig w tym, kto jest lepszy. Chcę bawić się tym i dzielić z ludźmi, czerpać z tego przyjemność i mieć radość z każdej sesji, którą mogę robić. Bo chyba o to chodzi :) Nigdy bym nie pomyślała, że taka prosta, nie wyróżniająca się osoba jak ja, z małej miejscowości, będzie miała wokół siebie tyle szczęścia i że będę umiała czerpać ze swojego hobby radość. Wreszcie to wszystko doceniam. Kiedyś tego nie dostrzegałam.. Teraz widzę, że pasja w życiu, to ozdoba, o którą trzeba dbać.
Dziękuję wszystkim, z którymi mogłam w tym roku tworzyć, modelkom, modelom, wizażystkom, fryzjerom, projektantkom oraz oczywiście tancerzom! To dzięki Wam tej mojej ogromnej radości, jaką jest fotografia, bije serce i to dzięki Wami, mogę być szczęśliwą osobą mimo wszelkich przeciwności losu. To taki pozytyw, za który jestem odpowiedzialna i właśnie dzięki Wam mogę trzymać go stale przy życiu :) Liczę, że w Nowym Roku jednym z moich głównych priorytetów staną się filmiki, nie tylko backstagowe, ale również tematyczne filmy i oczywiście "Chwila dla pasji" :)

I oczywiście dziękuję za cudowne 52 tysiące LUBIĘ TO na fan page na facebook'u. Wow!!! To jest dopiero coś :) Ogromne docenienie :)

Dziękuję za wszystko i do zobaczenia w 2015r!!!! :) Już jestem ciekawa, co mi zgotuje :)
Łapcie też backstage z 2014 :)


https://www.facebook.com/KBanaszekPhotography

Winter dance


Po długim czekaniu nareszcie się doczekałam :) Na co czekałam? Na sesję taneczną. Sesję taneczną zimą, bo tylko o tej porze roku, ze śniegiem, jeszcze nie tańczyliśmy do tej pory. Ale zwłaszcza na ponowne spotkanie Kasi, z którą nie miałam okazji widzieć się od wakacji. Są tacy ludzie, których pozytywna energia i optymistyczne nastawienie totalnie zarażają i po pewnym czasie zaczyna tego brakować, tak właśnie mam z Kasią, która zawsze na zdjęcia przychodzi z ogromnym uśmiechem i determinacją, której wiele osób mogłoby jej pozazdrościć. Bo jak można marudzić na coś, co się kocha? :) Przy Kasi, za każdym razem, przekonuję się, że gdy w grę wchodzi pasja - nie ma ograniczeń, nie ma barier :) Tak samo było i tym razem. Mimo zimna, mrozu, padającego śniegu, Kasia dała z siebie wszystko, bez żadnego marudzenia! Mimo, że miała na sobie bardzo kuse ubranko, cieniutkie rajstopy i puenty, zamiast ciepłych butów.. wiele poświęciła dla efektów zdjęć :) A już zwłaszcza wtedy, gdy nagle, znikąd, pojawiło się cudowne, pełne słońce, światło, które kocham łapać w swoich kadrach, którym się zachwycam. I tym razem poczułam tą radość, którą może dać mi tylko to światło, a już w połączeniu z sesją taneczną jest to dla mnie dosłownie wulkan energii i radości. Liczyłam się z tym, że na chwytanie tych pięknych promieni będę miała tylko kilkanaście minut, dlatego też wiedziałam, że czas na skupienie i pełną determinację. Kasia wszystko to mi dała! Widziała, jak bardzo cieszę się z tego słońca i dzięki temu mogłyśmy wykorzystać je w pełni :)
Dziękuję losowi, że obok miejsca naszej sesji miałyśmy bibliotekę, w której moglyśmy co jakiś czas chwytać trochę ciepła. Udało nam się nawet spotkać uroczą panią, która nawet zaproponowała nam herbatę na ogrzanie :) Mimo, że z propozycji nie skorzystałyśmy, to było taaakie przemiłe! Liczę, że następnym razem uda nam się w końcu wykonać zdjęcia w tej bibliotece, tym razem się nie udało, spotkałyśmy się z odmową jednej z pracujących tam kobiet.. no cóż.. tak łatwo, bez walki, się nie poddamy :) Więc coming soon! :D
Kasię do zdjęć ubrała moja nowa, wspaniała projektantka, Ola Mirosław :) Ola nalegała, by były to zdjęcia baletowe, dlatego tym razem z Kasią zrobiłyśmy zdjęcia w puentach. Sukienka, trochę szalona, ale idealna do tego typu sesji, zwłaszcza do skoków, a jej kolor zdecydowanie urozmaicił nasze zdjęcia.
Moja ekipa dała z siebie wszystko, wszystkie włożyłyśmy maks siebie w swoje pasje, które połączyłyśmy. Dziękuję, kobietki, za te wspólnie uzyskane efekty i oby do zobaczenia szybciutko :) I skrycie liczę, że będę mogła poznać Olę osobiście! :)


Dancer: Katarzyna Zakrzewska
Designer: Aleksandra Mirosław
Photo: Katarzyna Banaszek
https://www.facebook.com/KBanaszekPhotography