wtorek, 24 listopada 2015

Julka


Dzisiaj zasypię Was zdjęciami z mocą czerwieni oraz jesiennych kolorków <3 To jedna z ostatnich serii jesiennych, jakie udało mi się złapać tego sezonu. Liście jeszcze idealnie trzymały pion, co na zdjęciach wygląda obłędnie. Jestem wyjątkowo zadowolona ze swoich poczynań jesiennych! Ale o tym innym razem :P Dzisiaj główną rolę w tym poście gra wyjątkowa tancerka, która zaszczyciła moje zdjęcia! Jestem Julką niesamowicie zauroczona! Ogromny talent, oj ogromny.. Gdy tylko zaczęłyśmy robić pierwsze zdjęcia wiedziałam, że to wulkan tanecznej energii, że napewno mnie zainspiruje i że swoimi niezgrabnymi ruchami będę proponować jej miliony póz tanecznych, które mogłybyśmy uchwycić. To pierwsza baletnica przed moim obiektywem, która tak spektakularnie skakała, która zrobiła nawet tilt w puentach! Jeju jak ja się tym jarałam! :D Tego przed moim obiektywem jeszcze nie było i doceniam mocno wszystko to, co Julcia mi pokazała! Już wyrosła na jedną z moich ukochanych tancerek, Na dodatek oczywiście bardzo się poświęciła marznąc na wietrze i na tym zimnie. Ciągle pytałam czy nie jest jej zimno, prosiłam ją o przerwy, by mogła się ogrzać, ale Julka twardo twierdziła, że jest w porządku, że daje radę. Współpraca idealna i marzę o tym, by Jula była stałą bywalczynią przed moim obiektywem <333













Spódniczka: Ana Louise





Przyznam się Wam, że w ostatnim czasie lekko straciłam determinację do tanecznych ujęć. Bardziej skupiałam uwagę na portretach. To już nawet nie kwestia tego, że jest już za zimno na taneczne zdjęcia, to kwestia tego, że przyszedł w moim życiu taki czas, gdy powiedziałam sobie chwilowe DOŚĆ. Zapragnęłam oddechu, zatęsknienia, za tymi kadrami, które kocham najmocniej na świecie, które motywują mnie zdecydowanie najbardziej do działania i w których czuję się najlepiej. Brakowało mi tej iskry, którą czułam dwa lata temu, którą czułam fotografując Karinę w górach, Natalkę nad morzem czy też w tym roku Włodka czy Adę. Ta sesja z Julką była mi bardzo potrzebna :) Przypomniała mi o tym wszystkim, co zawsze czuję, gdy przed moim obiektywem stają tancerze. Stanęła na wysokości zadania i zaraziła mnie swoją pasją, choć to bardzo skromna dziewczyna, chciałabym, by miała więcej wiary w siebie! Bo jest zdecydowanie wyjątkowa i czarująca. Po tej sesji czuję się o wiele lepiej, jestem gotowa na nowe wyzwania i nowe inspiracje, nowych, zdolnych tancerzy. Jest jeszcze kilku, których bardzo chciałabym zamknąć w swoich kadrach. Liczę, że życie, czas oraz ich chęci, pozwolą mi na spełnianie moich marzeń u ich boku! 

Dancer: Julia Szuba
Photo: Katarzyna Banaszek

wtorek, 17 listopada 2015

Martyna

Szczerze, to naprawdę brak mi słów, by napisać cokolwiek konkretnego na temat tych zdjęć. Podchodziłam do pisania tego wpisu chyba ze trzy razy. Współpraca była tak idealna, że aż brak mi słów! Martyna jest niesamowita. Przy niej poczułam tak maksymalną inspirację, że naprawdę nie wiedziałam kiedy mam skończyć, a pomysły bez przerwy przychodziły mi same do głowy! Ale to wszystko dzięki Martynie, która niesamowicie angażuje się we współpracę, w każdy jej detal, we wszystkie szczegóły. Martwi się o każdy drobiazg, pyta o wszystko. Sama zaproponowała jaki typ miejsc chciałaby do sesji, a ja z łatwością wszystkie takie zorganizowałam. To była naprawdę wymarzona współpraca, również dlatego, że Martyna ma urodę, którą ja ubóstwiam - jest subtelna, ma to coś w swojej twarzy, kręcone włosy, a pozuje delikatnie i eterycznie. To była jej pierwsza w życiu sesja zdjęciowa!!! A poradziła sobie lepiej niż nie jedna z dziewczyn, które się wychwalają ile to mają sesji za sobą! :D Choć oczywiście nie obyło się bez gadania jaka to jest nie doświadczona i jak bardzo nie wie co robić przed obiektywem :D Standardowa gadka super ludzi! :D Zaskoczyła mnie sobą niesamowicie.. zrobiłyśmy aż cztery odsłony tego dnia i nawet nie potrafię wybrać która z nich jest moją ulubioną. Martyna wyrosła na moją ulubienicę, a sesja z nią stała się jedną z moich ukochanych jakie zrobiłam w tym roku, a może i w całej mojej przygodzie z fotografią. Szczęścia jest o tyle dużo, że Martyna mieszka bardzo blisko mnie.. bo tylko jedną stację pociągiem ode mnie. Mam obok siebie taką perełkę, ahh!!! Już nie mogę się doczekać nowości w jej towarzystwie, o których już rozmyślam :)
Dziękuję Kochana! To była sama przyjemność tworzyć z Tobą i poznać taki Skarb! :*













Spódnica: Ana Louise

















Model: Martyna Rossa
Photo: Katarzyna Banaszek

poniedziałek, 16 listopada 2015

Niezwykły wianek

Sesja z Martyną została zainicjowana przez Małgosię, która jakiś czas temu napisała do mnie w sprawie współpracy, a że mnie nie trzeba mówić dwa razy ( :P ), bo od razu łapię się propozycji innych (jeśli są konkretne), to tak oto możecie oglądać efekty naszej współpracy. Gdy zobaczyłam jaki wianek przygotowała Małgosia - oniemiałam! Takiego cuda jeszcze nigdy nie widziałam. Taki wianek napewno bardzo się wyróżnia! Potem zaczęłam się zastanawiać jaką kreację by tu dobrać.. z pomocą przyszła mi oczywiście najlepsza Ana Louise! Ania jest niezastąpiona. Doradziła mi i wysłała kilka sukienek, które mogłyby pasować nie tylko do tej, ale również do innych moich sesji. Dlatego będę zasypywać Was teraz projektami Ani! Wszystkie cudne <333 A wracając do tematu.. Dobór modelki na szczęście poszedł szybko i konkretnie. Padło na ciemnowłosą Martynę o nietuzinkowej urodzie, a wszystko dzięki Karolinie, która zgłosiła Martynę, przedstawiła ją w jak najlepszym świetle oraz zaproponowała, że sama pomaluje Martynę do tej sesji. Jakże mogłabym nie przyjąć takiej propozycji? :) Martyna, to młodziutka dziewczyna o urodzie, która napewno bardzo się wyróżnia. Myślę, że za jakiś czas stanie się pewną siebie modelką o dojrzałej mimice, której przyznam minimalnie mi brakowało na naszych zdjęciach. Jednak ja należę do osób, które nigdy się nie poddają i dążą do uzyskania upragnionych efektów, dlatego całą sesję motywowałam Martynę i dawałam jej wiele wskazówek, dzięki czemu myślę, że wykrzesałam z niej tę iskierkę, o którą mi chodziło. Dodam jeszcze, że było nieziemsko zimno, a na sam koniec zaczęło padać. Martyna jednak została niewzruszona, w ogóle nie było widać, że jest jej zimno! To się ceni :)


Niezwykły wianek: Małgorzata Pawłowska



Suknia: Ana Louise 







Model: Martyna Paszek Nguyen
Make-up: Karolina Modzelewska
Wreath: Małgorzata Pawłowska
Photo: Katarzyna Banaszek