wtorek, 31 grudnia 2013

Celina


Kolejna, nowa seria zdjęć z Celiną za mną. Każda nasza współpraca jest dla mnie samą przyjemnością, traktuje ją jako następną możliwość spotkania ze wspaniałą osobą Celiny, a zdjęcia są jego dodatkiem :) Pomysł na zdjęcia w wannie wyszedł od samej Celiny, w prawdzie sama rozmyślałam nad taką serią zdjęć, ale jakoś nie miałam motywacji, by rozmyślania wprowadzić w życie, więc jak to często ze mną bywa, ktoś musiał mnie do tego popchnąć i udało się dzięki Celinie, dla której ta sesja była małym marzeniem :) Cieszę się, że to ja mogłam je spełnić! Wersja z czerwoną szminką jest wizją Celiny, moja zaś ta delikatniejsza z kwiatami, obydwie totalnie różne, a co zabawniejsze po zrobieniu całej sesji i przejrzeniu zdjęć, mnie podobała się bardziej wizja Celiny, a Celinie moja! Ta sesja napewno jest totalną odskocznią od tego, co zazwyczaj tworzę, więc towarzyszył mi niemały stres czy podołam zadaniu. Ekipa, którą miałam obok siebie stwarzała wspaniałą, luźną i miłą atmosferę, więc jakiekolwiek zmartwienia odeszły w niepamięć! Dużą pomoc i ogromny wkład w tą sesję zawdzięczam Karoli, naszej wizażystce, która już niejednokrotnie tworzyła ze mną moje sesje.


Zrobiłyśmy także szybką serię zdjęć przez szybę! Nie mogłam się oprzeć, gdy miałam kolejną okazję stworzenia takich zdjęć! Nawet wskakiwanie na drabinę (która była mało stabilna), by zrównać się z szybą nie przeszkodziło mi w zrobieniu tej serii! :D
Dziękuję, dziewczyny, za znakomicie spędzony czas!!!! :)


Foto: Katarzyna Banaszek
http://www.facebook.com/KBanaszekPhotography

My lovely sun


Jako fotograf, który ubóstwia światło zachodzącego i wschodzącego słońca, byłam w siódmym niebie fotografując Agatę skąpaną w tym najpiękniejszym świetle. Bardzo brakowało mi tych kadrów, w których słońce stwarza tak cudowny klimat. Na dodatek miałam w końcu okazję zrealizować wizję stylizacji, która od około 2 lat tkwiła w mojej głowie, sukienka leżała w szafie i czekała na wykorzystanie, beret pożyczony od teściowej również się przydał! :) Ostatnio mam ochotę na zdjęcia a'la vintage, dlatego cieszę się, że to już kolejna taka seria, którą ostatnio mogłam stworzyć i mam nadzieję, że nie ostatnia! Co do mojej modelki, Agatę miałam przyjemność fotografować już po raz drugi, świetnie się czuję w jej towarzystwie i lubię jej styl pozowania, jest delikatny i eteryczny, poza tym Agata bardzo lubi się uśmiechać do zdjęć, ale tym razem miała to zabronione przeze mnie :D Dostałam od Agaty zaproszenie do Krakowa, gdzie studiuje, mam nadzieję, że w niedługim czasie będę miała okazję i możliwość skorzystania z jej propozycji! :)


Foto: Katarzyna Banaszek
http://www.facebook.com/KBanaszekPhotography

piątek, 27 grudnia 2013

Podsumowanie 2013

Dokładnie pamiętam chwilę, kiedy rok temu usiadłam przed swoim blogiem i pisałam podsumowanie roku 2012. Nie mogę uwierzyć w fakt, że rok 2013 tak szybko minął. Szybko, ale bardzo, ale to BARDZO owocnie i pomyślnie dla mnie i dla mojego portfolio! :) Jestem dumna z tego, co wspólnie stworzyliśmy. Ile wspaniałych chwil mogliśmy wspólnie przeżyć. Tych wspomnień nigdy nikt nam nie zabierze, będą one zawsze gdzieś głęboko w naszych sercach, a to przecież liczy się najbardziej.
Już na początku proszę Was o wybaczenie, że tak bardzo się rozpisałam, piszę zwłaszcza dla siebie, by za jakiś czas spojrzeć na te wszystkie wspomnienia, które zawarłam w słowach :)
Spełniłam masę swoich największych marzeń, największych pragnień, wizji, które od wieków tkwiły w mojej głowie i w tym roku wreszcie mogłam wcielić je w życie. Myślę, że nie miałabym tak ogromnej motywacji i chęci do działania, gdyby nie wymiana sprzętu. Ze stajni nikona przeszłam do stajni canona, a konkretnie na upragnionego canona 60D, który dał mi tak ogromnego kopa do działania, że sama siebie nie mogłam powstrzymać od robienia masy sesji. Mówi się, że sprzęt nie czyni z nas fotografów, to prawda, ale jednak daje jakąś wiarę w siebie i motywuje, by nie siedzieć w fotelu i nie użalać się nad sobą, tylko działać, próbować, uczyć się.. wzięłam się w garść, gdy wzięłam do go swoich rąk i gdyby nie on, jestem pewna, że wiele moich sesji napewno by nie powstało!!! To ewidentnie był zakup życia :D
Ten rok wciągnął mnie w wir dokładnie 132 sesji. Nie mam pojęcia, jakim cudem znalazłam czas na te wszystkie sesje, ale jestem pewna, że nie żałuję, że miałam okazję je wszystkie wykonać. Ileż to cudownych ludzi dzięki tym sesjom poznałam.. to mnie cieszy najbardziej :) Wiele razy podkreślałam, ze fotografia leczy mnie ze wszystkich smutków. Pakuję aparat, obiektywy, wychodzę z domu i już wtedy czuję radość i euforię, a gdy dojeżdżam na miejsce sesji w mojej głowie nie ma miejsca na żaden smutek, na żaden żal czy na jakieś negatywne myślenie. Widzę przed sobą tylko zdjęcia, ludzi, z którymi mam za chwilę zamknąć ulotne chwile, które wspólnie będziemy tworzyć, ludzi, z którymi będę walczyć, o jak najlepsze efekty zdjęć. Ci ludzie zawsze dają z siebie wszystko. Chcę im dorównać :) Ale najbardziej podziękować. Że są ze mną w tych wszystkich chwilach. Dziękuję najmocniej na świecie :) Bez Was nie byłoby niczego!

Idąc za przykładem mojego podsumowania z zeszłego roku, wyróżnię, tak jak wtedy, kilka swoich sesji, które były dla mnie szczególnie istotne :)
Uwierzyłam w spełnianie marzeń, gdy udało mi się zrobić sesję na szczycie Kasprowego Wierchu, sesję, którą planowałam, gdy tylko zakochałam się w górach, gdy tylko pokochałam fotografię, gdy postanowiłam połączyć te dwie ogromne pasje w jedno. Kiedy marzenie się spełniło, poczułam, że dzięki fotografii mogę wyzwalać z siebie.. po prostu wolność :) Pokazywać to, co tkwi we mnie głęboko, uczucia, emocje, walkę o samą siebie, poczuć wolność i swobodę właśnie dzięki fotografii :)


Kolejnym marzeniem, które udało mi się spełnić, była sesja na dachu o wschodzie słońca w towarzystwie cudownej Ewy, dzięki której taką sesję udało mi się wykonać. Kiedy postawiłam pierwszy krok na dachu tego bloku dosłownie przeszły mnie dreszcze i dotarło do mnie co za chwilę się stanie!!! Bo kto nie marzy o sesji na dachu o wschodzie lub zachodzie słońca? Myślę, że większość fotografów czy modelek!!! Ta sesja naprawdę była dla mnie wyjątkowa, zapamiętam ją na długo i napewno często będę wracać wspomnieniami do tych zdjęć :)


Rok temu pisałam, pełna nadziei, że moim celem jest, by sesje taneczne były stałym bywalcem w moim portfolio. Nie mogę uwierzyć, że osiągnęłam ten cel i że zrealizowałam go dosłownie pełną parą!!! Tyle sesji tanecznych ile udało nam się stworzyć nawet mi się nie śniło. Nie planowałam, że będzie ich aż tyle i to spędzonych w tak zacnym towarzystwie :) Bo co jak co, ale tancerzy mam najwspanialszych i jestem dumna, że mogłam ich poznać i fotografować tak zdolne duszyczki! Zdjęciami tanecznymi chciałabym pokazać, że tańczyć można wszędzie, nie tylko na sali tanecznej, że miłość do tańca można pokazać w każdym miejscu. Choć jestem dopiero na początku drogi fotograficzno-tanecznej, wiem, że jest to temat numer jeden mojego portfolio i mojego serca, w tym czuję się najlepiej. Mam nadzieję, że zawsze znajdzie się jakiś wspaniały tancerz, który zechce zatańczyć przed moim obiektywem!!! :) Bo nie ma nic piękniejszego, jak współpraca z tancerzami i łapanie tych wspaniałych, ulotnych, tanecznych chwil!!! :)


Wykonując tak wiele sesji związanych z tańcem oczywistym faktem jest to, że mam swoje ulubione zdjęcia, z tych serii. Najpiękniejszym tanecznym przeżyciem była sesja w deszczu z Olą Maliszewską. Złapać tak wspaniały ruch tancerki podczas ulewy, która spotkała nas podczas naszej sesji, to niesamowita sprawa, genialne przeżycie i ciekawe zdjęcia. Ta seria oczywiście była ogromnym spontanem, nie planowałyśmy jej, nawet widząc wielkie, ciemne, zbliżające się chmury ewidentnie zwiastujące nadchodzący deszcz, nie pomyślałam, że zrobimy takie zdjęcia, bardziej myślałam "ocho, to będzie po sesji". Na szczęście los sprawił, ze znalazłyśmy się w miejscu, w którym miałam możliwość schowania się z aparatem, dzięki czemu ulewa aparatu nie dotknęła. Poświęcenie ze strony Oli było ogromne, ale dzięki temu mamy co wspominać oraz cudowną pamiątkę w postaci oryginalnej sesji. Zdecydowanie była to jedna z tych sesji, których się nie zapomina, do których, może nie skromnie, ale wraca się z zawsze z taką samą ciekawością i z takimi samymi emocjami. Mam do tej sesji i do tej tancerki ogromny sentyment. Ola, była moją pierwszą tancerką, która stanęła przed moim obiektywem i to przy niej po raz pierwszy posmakowałam sesji tanecznej!!! :)


Kolejnym zdjęciem, które wiecznie przesiaduje mi w głowie, jest oczywiście moje ulubione zdjęcie z metra :) Wiszący, nad głowami pasażerów warszawskiego metra, Kuba, dał niesamowity popis tego wieczoru. Zdecydowanie jest to dla mnie niezapomniany widok i niezapomniane przeżycie :) A tym bardziej, że zdjęcie zostało tak wspaniale przyjęte przez ludzi, którzy oglądają moje zdjęcia. To było dla mnie dopełnienie szczęścia, które dzięki tej sesji mnie dotknęło! Pomysłowość Kuby i jego niesamowity talent dały oto tak ciekawe i oryginalne zdjęcie, które traktuję jako wizytówkę swojego portfolio :) Sam fakt, że mogłam zrobić sesję dla Kuby, wspaniałego Kuby, którego oglądałam w finale "You can dance" był dla mnie nagrodą wartą milion dolarów! Spotkać go i obcować z jego wspaniałą osobą i rewelacyjnym talentem.. nie chce się aż wierzyć, że rzeczy, o których nawet nie śnimy, o których nawet przez chwilę nie myślimy, bo wydają nam się tak nierealne, stają się same, bez żadnego starania. Czuję się ogromną szczęściarą!!!!!!!!!!!!!!!! :))))
PS. Mam nadzieję, że to zdjęcie zobaczy kiedyś któryś z pasażerów metra, który tego wieczoru z nami podróżował, jestem ciekawa jego reakcji!!!! :)


Sesją taneczną, która wprowadziła ogromny przełom w moim życiu, była sesja zrealizowana w Katowicach w towarzystwie magicznej baletnicy, Kasi. Miałam wtedy totalny spadek wiary w siebie, jednak Kasia totalnie odmieniła moje myślenie i dzięki niej moja miłość do fotografii wróciła na swoje miejsce i od nowa zachciało mi się słuchać dźwięku migawki :) Będę jej wdzięczna do końca życia!


Kolejną sesją, z której jestem naprawdę dumna, to sesja z Różą na dachu, o którym już wcześniej pisałam. Skoro dach, to dlaczego nie połączyć dachu z tańcem? Dzięki uprzejmości Ewy udało mi się wykonać sesje taneczną w tym wspaniałym miejscu. I znowu, udało mi się spełnić swoje kolejne marzenie. Cieszę się, że to akurat Róża tworzyła ze mną te wszystkie kadry dlatego, że ta sesja była nie tylko moim marzeniem, ale także marzeniem Róży, a spełniać marzenia innych, ważnych dla nas ludzi, to rzecz bezcenna :)


Przeżyciem, które również było dla mnie bardzo istotne, były dwie, jakże odmienne ze względu na miejsca, sesje, tj seria z Pawłem nad samym brzegiem Bałtyku oraz sesja z Sylwią u stóp Tatr :) W takich chwilach czuję się kreatywna, ponieważ mając w portfolio dwa, tak różne, miejsca mogę śmiało powiedzieć, że sesje wykonuję od morza aż po Tatry :D Bliższe memu sercu są góry, ale zdjęcia nad morzem również przyniosły mi masę satysfakcji!!!


Rok 2013 przyniósł mi masę podróży. Nie były to okazyjne wyjazdy, lecz planowane wypady z wyłączną myślą o zdjęciach. Miałam okazję odwiedzić Olsztyn, Biskupiec, Białystok, Katowice, Gdańsk, Kraków oraz Zakopane. Jeden wyjazd był dla mnie szczególnie ważny, mam na myśli odwiedziny Krakowa. Tak zestresowanej Katarzyny nie jestem w stanie sobie przypomnieć!!! :D Myśl o nieznanym mieście przytłaczała mnie kompletnie, poza tym ludzie, z którymi tego dnia współpracowałam byli dla mnie szczególnie ważni. Chciałam sprostać wyzwaniu, dlatego zdenerwowanie, które tego dnia od samego rana mi towarzyszyło, jednak było dla mnie motywujące. Spotykając po kolei każde z nich, twardo nie dawałam po sobie poznać, jak bardzo jestem zdenerwowana tymi sesjami, bo grunt to nie pokazać swojej ekipie niepewności i nie przenieść na nich ani cienia stresu. Nigdy nie zapomnę pięknookiej, troskliwej Gosi w jej niebieskiej sukni, Justyny z najpiękniejszymi nogami na świecie (te przeprosty śnią mi się do dziś!), porozumienia, które od razu złapałyśmy i Dominika skaczącego do samych gwiazd, chodzącego na rękach i droczącego się ze mną o Warszawę!


Kończąc moje, pewnie nudne dla Was, podsumowanie, chciałam jeszcze wyróżnić jedną osobę i chyba nie będzie to dla nikogo zdziwieniem, że wspomnę tutaj o Klaudii, z którą w tym roku zrobiłam najwięcej sesji. Fotografując Klaudię czuję się zawsze jakbym była na właściwym miejscu i we właściwym czasie. Jest wspaniałą osobą, cudowną przyjaciółką, zawsze mnie wspiera, zarówno w życiu prywatnym, jak i w życiu fotografa, ale skoro to blog o fotografii, to powiem, że jest zwłaszcza genialną modelką, która potrafi wcielać się w różne role, pokazywać masę emocji i zawsze jest zaangażowana we wszystkie przygotowania. Sama sobie zazdroszczę, że mam ją obok siebie i w swoim portfolio :) Polecam ją każdemu czytającemu tego posta fotografowi, uwierzcie - nie pożałujecie :) Osobiście, wiele się nauczyłam od Klaudii i mam nadzieję, że jeszcze nie raz będę mogła zamknąć ją w swoich kadrach!!!!!!!!!! :) Poniżej macie kilka z wielu zdjęć, które w tym roku zrobiłyśmy :)
PS. Wiem, że to czytasz - dziękuję dziękuję dziękuję za WSZYSTKOOOOO :*


Podsumowując to jakże obszerne podsumowanie - rok 2013 był zdecydowanie najszczęśliwszym czasem w moim fotograficznym życiu. Jestem niesamowicie spełniona i szczęśliwa, że tyle wspaniałych kadrów udało mi się stworzyć, poznać Was wszystkich, to ogromny zaszczyt, nie tylko tancerzy czy ludzi, których sama zapraszałam do sesji, ale także wszystkie osoby, które pozowały mi w sesjach zleceniowych, zawsze bawiłam się świetnie na wszystkich sesjach, nie przypominam sobie żadnego spotkania, na którym czułabym się źle. Jesteście bardzo ważną częścią mojego życia, z każdym z Was mam jakieś wspomnienie, które zachowam do końca świata na uwiecznionych zdjęciach. Dziękuję Wam, że tworzycie ze mną te zdjęcia, że pomagacie prowadzić mi moją stronę na facebook'u i właśnie dzięki Wam ma się ona tak dobrze (ponad 25 tysięcy!).
Ogromnym oparciem dla mnie są przede wszystkim moi przyjaciele - oj, że im się chce słuchać moich lamentów :D Wspierają mnie zawsze, choć jestem pewna, że często mają mnie dość, ale po to mamy siebie nawzajem, by m.in. siebie wspierać i dziękuję Wam za to najbardziej na świecie :*

Mój przepis na szczęście, to fotografia :)
Do zobaczenia w 2014 roku !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :)

A na koniec mała pamiątka w postaci zdjęć z backstage! :)


http://www.facebook.com/KBanaszekPhotography

wtorek, 24 grudnia 2013

Zdjęciowy Olsztyn

Swoje zdjęciowe podróże, w tym roku, zaczynałam wyjazdem do Olsztyna. Tak samo ten rok zakończyłam :) Ostatnia podróż - Olsztyn! Miasto, do którego mam ogromny sentyment ze względu na wspaniałych ludzi, których tam poznałam. I nie są to tylko Klaudia i Piotrek, z którymi najczęściej tam współpracuję, tych ludzi jest o wiele więcej, dlatego to miasto zawsze będzie mi bardzo bliskie :)
Mimo niskiej temperatury, która zastała mnie w Olsztynie, mój zapał nie zmalał, byłam pozytywnie nastawiona do zadań, które tego dnia mnie czekały :) Zaczęłam sesją z piękną Hanią, nową buźką w moim portfolio! Było to dla mnie niesamowite szczęście ująć Hanię w swoim obiektywie, poznać ją i snuć z nią plany na nowe sesje. Hania stanęła na wysokości zadania, żadne zimno nie było jej straszne, przez co bardzo mi zaimponowała, podziwiam takich ludzi, którzy tak bardzo poświęcają się dla zdjęć, dla wspólnie osiągniętych efektów. W sesji pomagała nam Paulina, z którą miałam już przyjemność współpracować wiosną tego roku. Wymalowała same cuda na twarzy Hani!!! :) Cudowne miejsce, które tego dnia towarzyszyło nam przy sesji wynalazł mój przyjaciel, Piotrek i to dzięki niemu mogłam fotografować Hanię nad tak pięknym jeziorem. Ludzie, którzy mnie otaczają są niezastąpieni, niosą pomoc bezinteresownie i razem ze mną cieszą się moim szczęściem. Wiem co komu zawdzięczam i będę o tym zawsze pamiętać :)


Nie wyobrażam sobie odwiedzin Olsztyna bez sesji z moją najkochańszą modelką, moją Klaudią :) Olsztyn bez Klaudii, to już nie to samo! Więc żeby podtrzymać tradycję oczywiście zrobiłyśmy nową sesję, wspólnie z Piotrkiem, na dwa aparaty :)  Współpracować z nimi, to sama radość i nawet ziąb, który tego dnia nam towarzyszył nie zgasił naszych wyśmienitych nastrojów, było pełno śmiechu, zresztą jak zwykle :) I tym razem pomogła nam Paulina, która jest chyba najlepszą wizażystką w Olsztynie (chyba napewno :D )! Klaudia tego dnia poszukiwała wiosny i to tuż przed naszymi obiektywami! Mam nadzieję, że dzięki tej sesji wiosna pojawi się za oknami szybciej niż w tamtym roku :)


 A poniżej macie trochę zdjęć zza zaplecza :)


Myślę, że to jeden z tych wyjazdów, z którego wróciłam bardzo zadowolona, spełniona i z nowym, pozytywnym nastawieniem, które pomaga żyć w ciężkich chwilach :) Takie zdjęciowe wypady naprawdę pomagają, choćby w tym, by podnieść swoją wiarę w siebie. Cieszę się, że mam możliwość podróżowania, odwiedzania swoich ulubionych zakątków Polski i obcowania z takimi wspaniałymi ludźmi :)
Mam nadzieję, że Nowy Rok zacznę i zakończę równie pomyślnie :)

PS. Dziękuję Kochani za ten dzień! :)

Foto: Katarzyna Banaszek
http://www.facebook.com/KBanaszekPhotography