środa, 2 sierpnia 2017

Motylek



Dawno mnie tu nie było, więc czas nadrobić zaległości! :)
Trzy sesje czekają na obrobienie i na publikacje na moim blogu, cóż, mam nadzieje, że kroczek po kroczku będę dążyć do tego, by skończyć każdy z tych tematów :)

Tymczasem dzisiaj na bloga ląduje sesja motylka, którą planowaliśmy już naprawdę długi czas :) Głównym wyznacznikiem naszej sesji było miejsce, gdzie będzie dużo fioletu - chcieliśmy iść w końcu w inny kolor niż róż, dlatego padło na fiolet, nie tylko z miejscem, ale też ze stylizacją i dodatkami. Było naprawdę ciężko odnaleźć pole, gdzie rosło by coś fioletowego, jednak gdy pracujesz z Małgosią i Grześkiem takie problemy stają się śmieszne i łatwe do przeskoczenia. 

Oczywiście znaleźli! Piękne pole facelii! :) 
(notabene, uwielbiam w nich jeszcze to, że znają nazwę każdej roślinki na świecie! :D)

Zanim udało nam się spotkać oczywiście wcześniej wspomniana facelia nie nadawała się już do zdjęć, ale już tego samego dnia Małgosia i Grześ oczywiście znaleźli kolejne pole z tą rośliną. Mistrzowie, dosłownie mistrzowie!

Wszystko poszło super! :) Pomimo dużego deszczu, który złapał nas po makijażu w drodze na sesje, potem było cudowne słoneczko, które od początku było naszym małym pragnieniem do tej serii! Wspaniale komponowało się z facelią, ze skrzydłami oraz z bańkami! 
No właśnie BAŃKI! Ostatnio robiły nam robotę na każdej sesji! Magiczne urządzenie, które mieli Gosia z Grzesiem cudownie pasowało tego dnia do magicznego motylka, którym była Kasia. Warunki do zdjęć mieliśmy więc obłędne! 
Ale nigdy nic nie może być perfekcyjne - tego dnia dosłownie zjadły nas komary! Wieki nie widziałam aż tylu komarów na raz, rządnych jedynego mięsa, które miały na oku, czyli właśnie nas! Wróciłam do domu spuchnięta, pogryziona nawet na twarzy. Nawet Bross i Off nie dawały rady!

No cóż, jakaś pamiątka po sesji musi być :P 

A tymczasem zapraszam Was do oglądania efektów naszej motylkowo-komarowej sesji (:P) i zdjęć zza kulis, których naprawdę dużo udało się pstryknąć! :)











Bańki/pomoc: Grzegorz Pawłowski








Pozuje: Kasia Korab





Backstage ➡➡➡ 














Zdjęcia: Katarzyna Banaszek

https://www.facebook.com/KBanaszekPhotography

piątek, 30 czerwca 2017

Maki 2017


Kolejne maki, które mogłam ująć w obiektywie, lądują na blogu :) 
Od trzech lat mam to ogromne szczęście, że natrafiam na niesamowite pola z makami! Kiedyś krępowałam się tego, że mieszkam na wsi, teraz, gdy od niedawna mieszkam w mieście - bardzo mi tego brakuje! Jest o wiele trudniej znaleźć nietuzinkowe miejsce, gdy ciągle siedzi się w mieście. Ale spokojnie - mam czujne oko i tak było również z tegorocznym polem maków.
Któregoś dnia, wracając z zakupów, w oczy rzuciła mi się "czerwień w polach". Brzmi to bardzo zabawnie, jednakże naprawdę tak było!!! Widząc je z ruchliwej drogi, którą jechałam wiedziałam już, że muszę je jakoś konkretnie namierzyć, co wcale nie było takie łatwe. Wspólnie z moim Piotrkiem rozpoczęliśmy poszukiwania, które okazały się naprawdę żmudne. Szczerze? Powoli trafiała nas ostra nerwica! Gdy już mniej więcej je namierzyliśmy, przechodząc przez przynajmniej inne 4 pola zboża, kukurydzy, rzepaku okazało się, że rozdziela nas wielki rów.. po prostu same żarty :D Byliśmy brudni, mieliśmy pełno ziemi w butach, a tu.. rów. Zaryzykowaliśmy i w punkcie kulminacyjnym, czyli podczas sesji podjechaliśmy z innej strony i ledwo, ledwo, ale udało nam się dotrzeć naszym mega terenowym samochodem :P
Cóż, jak widzicie naprawdę nie było łatwo. A do czego zmierzam? 
Koniecznie chciałam Wam opisać poszukiwania tegoż pola, żebyście zobaczyli jak często zdarza nam się poświęcać czas, samych siebie na poszukiwania miejsc do sesji. Dlatego nie zawsze mam ochotę podzielić się z Wami, gdzie dana sesja była wykonywana. Dlaczego ja mam tracić czas, nerwy, nieraz zdrowie na to, by znaleźć to piekne, spektakularne miejsce, a inni przyjdą na "gotowe"?
Pola maków w czerwcu można znaleźć praktycznie w każdej mniejszej miejscowości, która obfituje w łąki i pola. Wystarczy wsiąść na rower i zrobić porządną rundkę po jakichś okolicach. Chociaż ja akurat na to pole natrafiłam jadąc autostradą! :D Polecam więc zawsze się rozglądać :D
Teraz, będąc trochę mniej surowym - piękne pole maków znalazłam w miejscowości Chlebnia, przy trasie. Znajdowało sie w samym sercu pól, dlatego tak ciężko było nam do niego dotrzeć. Ale na szczęście się udało <333

Warunki tego wieczoru były wymarzone. Oczywiście cały dzień przyglądałam się niebu, chmurom, które krążyły cały dzień. Wieczór na moje szczęście, był bezchmurny!
Mogliśmy obserwować spektakl zachodzącego słoneczka :)

Udało mi się podziałać z Olgą o zachodzie, czego bardzo pragnęłam od czasu, gdy robiłam Oldze sesję w bzach. Olga jest magiczną twarzą, która cudownie sprawdza się w wyjątkowych warunkach. Dlatego cieszę się bardzo, że była dostępna czasowo tego pięknego wieczoru :)

Dziękuję mojemu Piotrkowi za trudy w poszukiwaniu upragnionego pola maków i za noszenie mnie na plecach, żebym mogła mieć te wyśnione przez siebie kadry <333 Ja, jako niska osoba w tych wysokim polu maków i innych chwastów.. no było ciężko :P Dzięki Piotrkowi udało się kilka takich "wyższych" kadrów uchwycić :)

Dziękuję! <333








Pozuje: Olga Giers
















Backstage ➡➡➡ 






Zdjęcia: Katarzyna Banaszek
https://www.facebook.com/KBanaszekPhotography