środa, 28 października 2015

Olga


Współpraca z Olgą, to taka współpraca, której życzyłby sobie każdy fotograf - owocna i konkretna. Od samego początku miałyśmy stały, dobry kontakt, szybko umówiłyśmy termin i równie szybko udało nam się spotkać! Bardzo lubię takie współprace! Olga przyjechała do mnie, w moje okolice, co było dla mnie jeszcze większą przyjemnością, ponieważ najbardziej lubię działać na swoim terenie, gdzie bez problemu mogę dobrać miejsce odpowiadające swoim oczekiwaniom oraz klimatowi zdjęć. Jako, że mamy tego roku niesamowicie piękną jesień, postanowiłam po raz kolejny wykorzystać jej cudowne barwy w połączeniu z kobiecością i urokiem Olgi. Cieszę się, że mogę na bieżąco robić zdjęcia sensualne, kobiece, eteryczne.. zawsze takie chciałam widzieć w swoim portfolio. I napewno nie zamierzam narazie od nich odbiegać. Zbliża się zima.. idealny czas na schowanie się w ciepłym mieszkaniu i tworzeniu domowych zdjęć. Choć oczywiście nie ma to jak plenerki, jednak zimą lepiej oszczędzić sobie marznięcia na dworze! A apropo marznięcia, Olga to niesamowity zmarźluch! Ale mimo tego, że nie jest odporna na zimno starała się i próbowała pozować w tej dość niskiej temperaturze, co wyszło jej wspaniale - po zdjęciach w ogóle nie widać, że zamarzała! Wyzwania nie są jej straszne :)















Model: Olga Markiewicz
Wizaż: Sylwia Sarosiek 
Photo: Katarzyna Banaszek

piątek, 23 października 2015

Jesień


Jak wspaniale, że w tak krótkim odstępie czasu mogłam fotografować ponownie Sylwię! To dla mnie naprawdę jest spełnieniem marzeń.. chciałabym Sylwie mieć na bieżąco przed swoim obiektywem, bo w sercu mam ją bez przerwy! Moja wewnętrzna potrzeba żąda Sylwii na bieżąco! I tak zawsze jest mi bardzo smutno, gdy długo się nie widzimy i gdy nie mogę fotografować swojej ulubienicy. Dlatego takim niesamowitym przeżyciem było wybierać się na zdjęcia z nią, planować te sesję, siedzieć nad nią po nocy przy ps'ie oraz pokazać Wam ją na blogu. Czuje się bardzo spełniona! A tym bardziej, że robiłyśmy mój ulubiony styl zdjęć - romantyczne, jesienne portrety o zachodzie słońca. Z takim rudzielcem zdjęcia nie mogą się nie udać :) Choćby się je robiło w byle jakim miejscu, ze słabym światłem, zawsze coś wyjdzie! Zaszalałam przy tej sesji, obrobiłam koło 50 zdjęć, haha.. wiele podobnych, ale nigdy nie potrafię się zdecydować, gdy mam wybrać portrety, na których jest Sylwia. Wszystkie mi się podobają <333 Choć ta sesja zapowiadała się klapą przez wszystkie opóźnienia, które tego dnia miałyśmy, to na szczęście wypadło dobrze. Chwała Bogu, że gdy oczekiwałyśmy na naszą stylistkę postanowiłam nie zwlekać i zrobić portrety w słoneczku, które już chyliło się ku zachodowi! Gdyby nie to.. oj.. nie wiem czy cokolwiek konkretnego byśmy uzyskały. A tak mamy pełno portretów skąpanych w pięknym, ciepłym słoneczku, a połączenie rudości, piegów oraz zachodu, to najmilsza uczta dla oczu <3 Oczywiście wianka oraz bukietu użyczyła nam do sesji wspaniała Kasia (Wianki Wianeczki), która już na bieżąco ozdabia moje zdjęcia i dodaje im smaku oraz tej delikatności, którą zawsze chciałam mieć na bieżąco w swoim portfolio, jestem za to bardzo wdzięczna, zwłaszcza, że ta pomoc jest całkowicie bezinteresowna i niesie się aż z pod Krakowa! :) Pięknym, białym gorsetem uratowała mnie moja kochana Alicja, makijażem Aga Pietrys (Agnieszka Pietrys MAKE UP), której makijażem dla Sylwii nie mogę totalnie przestać się zachwycać, zaś stylizacją z bajkową spódniczką nie kto inny, jak ekipa "No i jak?".  Dziękuje Kochani za wszystko!
















Model: Sylwia Nożyńska
Make-up: Agnieszka Pietrys
Skirt: No i jak?
Wreath: Katarzyna Filiczak
Photo: Katarzyna Banaszek

czwartek, 15 października 2015

Morskie Oko

Sesja w górach, to obowiązkowy punkt na mojej fotograficznej liście każdego roku. Od lat, niemal od początku mojej przygody z fotografią, działam w Zakopanem oraz w samych Tatrach. Na początku wystarczało mi jedynie fotografować w Zakopanem, z widokiem na góry w takich miejscach jak Lipki czy Antałówka. Z roku na rok jednak moje ambicje rosły i fotografowanie z miasta z widokiem na góry przestało mi wystarczać! Najpierw był Kasprowy Wierch, potem Czarny Staw Gąsienicowy, a teraz padło na Morskie Oko! Choć było to ostateczne wyjście, z tych, które sobie założyłyśmy. Wyobrażałam sobie tę sesję zupełnie inaczej! Skały, piękne widoki, jesienny klimat, marsz pod górę przez 3-4h. Niestety nie było nam to dane. Pogoda totalnie nas ograniczyła! Od samego rana nie padało, nie.. Lało! Niemiłosiernie lało. Normalny człowiek napewno odpuściłby pójście w góry na zdjęcia (podkreślam NA ZDJĘCIA..) w taką pogodę, a że my nie jesteśmy do końca normalne, to z minami zwycięzców wybrałyśmy się na szlak :D Haha! Teraz, gdy siedzę całkowicie sucha, w ciepłym domu, wydaje mi się to całkowitym szaleństwem! Ale gdy jestem tam, w Zakopanem i gdy jest przy mnie Sylwia, mogę dosłownie góry przenosić! Obydwie byłyśmy tak zdeterminowane, że nawet nie było takiej rozmowy, by odwołać ten mokry wypad górski. Było to dla nas oczywiste, ze wstajemy, szykujemy się i lecimy na szlak. Gdy wyszłam z samochodu.. już byłam cała mokra :D Całe szczęście, że tata Sylwii zaopatrzył nas w porządne kurtki przeciwdeszczowe! Mimo tego deszczu genialnie nam się maszerowało, miałyśmy spokojny czas na rozmowy, na analizowanie sesji, ba, na analizowanie całego życia! W końcu szłyśmy ponad 2 godziny w jedną stronę. Boże, ja naprawde muszę kochać tę fotografię! Bo chyba tylko z miłości można tak się poświęcać!!! Gdy doszłyśmy najpierw trzeba było się ogrzać i przygotować na wszystko - odwiedziny schroniska były obowiązkowe zarówno przed sesją jak i po. Turyści gapili się na nas jak na wariatki! Ale nie zwracałyśmy na to uwagi, nie było czasu. Nawet nas zagadywali, nawet chwalili. Utwierdzili mnie tylko w tym, że było warto, że to nie jest jakąś totalną głupotą, że nie pójdzie to całe poświęcenie na marne, dodawali skrzydeł. Było wspaniale, Sylwia zmarzła, sukienka od Ani była cała mokra, ja latałam z parasolką i aparatem po śliskich kamieniach, ale dałyśmy radę! A pomogła nam w tym ciepła herbatka i dobra zupka w schronisku <333 To było największą nagrodą tego wyczerpującego dnia! Uf!






Największą karą był powrót do Palenicy.. Dwie godziny schodzenia, dla odmiany, w deszczu, w ulewie, we mgle.. Jak dochodziłyśmy już do celu, było ciemno, załapałyśmy się na ostatni bus w kierunku Zakopanego! Weszłyśmy do cieplutkiego domu Sylwii, mokre od stóp do głów, zmarznięte, obolałe, zmęczone.. oh, wspaniale było poczuć to domowe ciepełko!!! Ale powiem Wam, że niczego nie żałuję. Góry faktycznie zostały niemal całkowicie zasłonięte chmurami, ale to wszystko, tzn cała ta sesja była dla mnie, była dla nas, dla tradycji. Nigdy nie robię czegoś dla innych, by coś udowadniać czy może się chwalić. Nie. Ta sesja była mi potrzebna i wiem, że Sylwia czuła podobnie. Nawet patrząc na te efekty, wiem, że było warto, choć mogły być lepsze, ba, miały być lepsze! Ale to ciepełko, które mam w sercu, gdy patrze na te zdjęcia, jest bezcenne. I chyba właśnie ono ciągle pchało mnie i motywowało do tego, by się nie poddawać, by walczyć o swoje marzenia i spełnienie samej siebie.
Bardzo dziękuję Sylwii za to niesamowite poświęcenie, jestem pewna, że rzadko która modelka, by się tak bardzo poświęciła dla zdjęć i dla fotografa, jesteś nieoceniona!!! I oczywiście Ani, która również poświęciła swoją cudowną suknię do tej sesji oraz Johnemu, który był tak miły i podwiózł nas do Palenicy (sorry za tą truskawkową czekoladę! :D).

Wspaniała ekipa = wspaniałe wspomnienia. Dziękuję :)
PS. Tafla jeziora na zdjęciach mówi sama za siebie..

Model: Sylwia Nożyńska
Designer: Ana Louise
Photo: Katarzyna Banaszek

niedziela, 11 października 2015

Dream team


Sesja w towarzystwie Magdy jest jedną z moich ulubionych, które zrobiłam dotychczas w tym roku! Nie tylko ze względu na efekty, ale także dlatego, że w końcu doczekałam się tej niesamowitej twarzy przed moim obiektywem! Uwielbiam sesje, których długo wyczekuje i które w końcu dochodzą do skutku! Mam wtedy największą satysfakcję, a na Magdę czekałam już naprawdę bardzo długo. Dawno temu zauważyłam ją u innych fotografów i już wtedy niesamowicie mi się spodobała, bo w końcu ma mój ulubiony typ urody - rude włosy i piegi. Jeśli jednak mam być szczera, to nie dążyłam jakoś mocno do realizacji tych zdjęć i mimo, że wiedziałam, że Magda również jest chętna na współpracę ze mną, nic nie robiłam z tym wszystkim i kończyło się na samych chęciach. Bo daleko, bo za zimno i tak wiecznie coś. Zebrałam jednak wszystkie fakty, że przecież można spotkać się jak coś w Krakowie! Magda napisała do mnie, zaproponowałam Kraków i tak oto udało nam się spotkać! Nareszcie!!!
Ekipę do tej sesji miałam wybitną :) Makijaż wykonywała Patrycja, którą wyszukałam na maxmodels i bardzo się cieszę, że udało mi się w końcu poznać jakąś wizażystkę z Krakowa! Do tej pory, mimo licznych odwiedzin Krakowa, nie było mi to dane, dlatego jestem zadowolona z tego, że Patrycja wyraziła ogromną chęć współpracy ze mną przy sesjach. Piękne kreacje są autorstwa nie kogo innego jak mojej Ani Śliwy (Ana Louise!), Ania naprawdę okazała swoją pomocną dłoń podczas mojego pobytu w Krakowie i w Zakopanem, zaopatrzyła mnie niemal na każdą sesję w jakąś wspaniałą sukienkę czy suknię, a na sesję Magdy przygotowała aż trzy! Nawet nie wiecie ile dla mnie to znaczy, zwłaszcza, że Ania w tym roku pomaga mi na bieżąco, z uśmiechem na twarzy, ma ze mną Krzyż Pański, ale nigdy na mnie nie narzeka :P Co do wianków, które Madzia miała przy każdej kreacji - nimi na bieżąco zaopatrza mnie Pani Kasia, która każe mówić do siebie po imieniu, a mnie jest tak ciężko (przepraszam! <333 ) :D Wianki jak zwykle rewelacyjnie wyglądały, a co więcej idealnie pasowały do sukien, które przygotowała Ania! Co najlepsze - dziewczyny nie wiedziały jakie konkretnie będą czy wianki czy stylizacje, jest to wszystko przypadkowe, a dobrano to idealnie, jakby celowo!
Nie będę już przedłużać :) Zapraszam do oglądania! Sama nie mogłam się zdecydować, która odsłona Magdy jest moją ulubioną, na sesji najlepiej fotografowało mi się tą z wiankiem ze słonecznikami, jednak po obrobieniu zdjęć najbardziej jestem zadowolona z tej w białej sukni :) A Wy? Macie jakieś swoje typy? Piszcie w komentarzach! :)

































Sumując - jestem niesamowicie zauroczona całą ekipą!!! Tylko myśl, że mam taki wspaniały team zdjęciowy tego dnia, motywowała mnie do tego, by przyjechać do Krakowa. Prognozy pogody, które oglądałam na ten dzień były tragiczne, miał lać deszcz, miało być chłodno. Jednak one wszystkie były zdeterminowane do działania w takich ciężkich, niesprzyjających warunków. Gdyby nie to, chyba schowałabym się pod kocem i płakała, że nigdzie nie pojadę. Bardzo Wam wszystkim dziękuję za tą niesamowitą determinacje, którą zawsze bardzo sobie cenię i za to, że mogłyśmy wspólnie podzielić się swoimi pasjami :) Dziękuję także przyjaciółce Magdy, która aktywnie nam pomagała!

Zdaniem za sto punktów było dla mnie, gdy Madzia powiedziała "Nie wierze, że stoisz przede mną"! Pomyślałam tak samo! Cieszę się, że się udało!!! Nareszcie! Oby jak najszybciej do następnego :)

Model: Magdalena Przybyła
Wreath: Wianki Wianeczki / Katarzyna Filiczak
Designer: Ana Louise
Make-up: Patrycja Więckowska
Photo: Katarzyna Banaszek