niedziela, 31 maja 2015

Karina Smirnova



"wątpliwości znikają, gdy pojawia się prawdziwa pasja" 


Od tego hasła rozpoczęła się moja współpraca z Kariną! Trafiłam na Karinkę przypadkowo, dzięki krótkiej opowieści o jej przygodzie z baletem, którą ktoś udostępnił na facebook'u. Od tamtej pory jestem w niej zakochana po uszy, a moje odwiedziny Krakowa już nie mają sensu bez spotkania z nią :) Zdecydowanie jest z jedną moich ulubionych tancerek i osób, które poznałam dzięki fotografii :)
Zawsze uśmiechnięta, wesoła, pomocna, otwarta, same pozytywy! Mam nadzieję, że nie raz jeszcze będziemy miały okazję wspólnie tworzyć, może nie tylko tanecznie, kto wie :)


Do tej pory wszystkie nasze sesje były w pięknych, zwiewnych sukniach, które rozkochiwały w sobie ludzi oraz nadawały naszym zdjęciom magii i sprawiały, że można było zatrzymać oko na dłużej. Tym razem postanowiłyśmy zrobić coś bardziej skromnego i zwyczajnego, a do tej decyzji skłoniła mnie chęć pokazania wspaniałej figury Kariny, która genialnie prezentuje się w pozach tanecznych. Choć napewno te zdjęcia są mniej widowiskowe (sesji z Kasprowego Wierchu chyba już nie pobije żadna inna seria :D), to lubię je tak samo, jak dwie pozostałe sesje, które wspólnie z Karinką zrobiłyśmy (linki do nich TUTAJ i TUTAJ). Choć przyznam, że miałyśmy "na zapleczu" wypożyczoną suknię od naszej niezstąpionej Walerii, to jednak postanowiłyśmy postawić na minimalizm i prostotę. 


Nasza sesja jest chyba moją ulubioną serią, która wyszła z pod mojej ręki podczas odwiedzin Krakowa, od początku atmosfera na zdjęciach była pozytywna, towarzyszył nam Piotrek, który zrobił nam masę zdjęć z backstage, za co pięknie dziękuję, bo uwielbiam tego typu strzały :) Dodatkowo pogoda była wymarzona, zależało mi, by w parku było jasno i dzięki idealnemu słońcu, które tego dnia się pokazało, moje prośby zostały wysłuchane! Światło jak marzenie <333
Nie wiem, co mogłabym jeszcze dodać.. było po prostu idealnie i aż żal, że ten czas już minął, że mamy to za sobą, że nawet zdjęcia są już obrobione. Ten rozdział jest już zamknięty.. Teraz trzeba otworzyć następny i oby jak najszybciej to nastąpiło! Strasznie żałuję, że Karina mieszka tak daleko ode mnie i że tak rzadko mogę ją widywać i spędzać czas z nią oraz tak rzadko fotografować jej wspaniały talent. Udało nam się spędzić wspólnie (tajski) wieczór, bardzo dziękuję za ten świetny czas Tobie i Rafałowi! :) Było najlepiej na świecie <333













Zdjęcie z arabesque ukradł pan motocyklista :D
Oczywiście nagrałam krótki film z backstage :) Ciągnęłam do Krakowa statyw i te inne rzeczy, ale nie żałuję, bo uwielbiam filmiki z backstage, a już zwłaszcza te taneczne :)


Dancer: Karina Smirnova
Help: Piotr Stankiewicz
Photo: Katarzyna Banaszek
https://www.facebook.com/KBanaszekPhotography

poniedziałek, 25 maja 2015

Magic sun, magic redhead


Cieszę się, że po tylu miesiącach rozłąki nareszcie mogłam fotografować moją Sylwię! Uwielbiam wszystkie modelki, które obdarzone są rudymi włosami i piegami, ale tylko jedną tak mocno kocham! I jest nią właśnie, niezastąpiona, Sylwia :) Poznałyśmy się już tak dawno temu, praktycznie na początku mojej przygody z fotografią (post o mojej pierwszej sesji z Sylwią TUTAJ, ajj wiele się zmieniło! :D) i od lat niezmiennie działamy z tą samą radością i z tym samym zaangażowaniem. I tym razem było wspaniale :) Sesję robiłyśmy na słynnym krakowskim Zakrzówku, jednak nie zależało mi przy tej sesji, by pokazać magię tego miejsca, które notabene po zobaczeniu na żywo okazało się o wiele mniej cudowne niż na zdjęciach, które oglądałam w internecie, ale o tym przy następnym poście przy sesji baletowej z Kasią :) Chciałam zrobić z Sylwią delikatne, eteryczne, kobiece portrety, jak na życzenie pokazało nam się nawet idealne, magiczne zachodzące słońce, które zdecydowanie poczarowało tego wieczora. Sylwia pół sesji narzekała, że wyszła z wprawy, jednak mnie totalnie to nie przeszkadzało, jej uroda zawsze wyjdzie fantastycznie, w każdych warunkach! Choć zdecydowanie bardziej służy nam górski klimat, to i tak było super! :D I dla takich chwil warto żyć i mieć swoją pasję oraz przyjaciół, z którymi możemy ją wspólnie realizować :)
Miałam tego wieczora ogromny uśmiech na twarzy :) Dziękuję! :*












Przeklinam się jedynie za to, że zrobiłam Sylwii tak mało portretów, które w jej towarzystwie tak bardzo kocham robić! Chyba byłam już w takich emocjach, że nie skupiałam się na tym, co chcę uzyskać, na szczęście już niedługo czeka nas kolejne spotkanie, tym razem w Warszawie albo w Zakopanem, więc mam nadzieję, że te braki w portretach nadrobię! :)

Sesja została wykonana aparatem canon 60D z obiektywem 50mm 1.4 :)

Model: Sylwia Nożyńska
Photo: Katarzyna Banaszek
https://www.facebook.com/KBanaszekPhotography

poniedziałek, 18 maja 2015

Chwila dla pasji - Klaudia Wielguszewska

Nie będę już mówiła ile czasu zabierałam się do napisania tego postu i ile czasu już minęło odkąd nagrałyśmy z Klaudią ten amatorski reportaż. TROCHĘ czasu minęło :D
Nagrywanie w towarzystwie Klaudii jest takie samo jak robienie z nią zdjęć - mega przyjemne i bardzo profesjonalne :) Gdy zaproponowałam Klaudii, byśmy nagrały ten krótki reportaż o jej pasji, jaką jest pozowanie, myślałam, że będzie się zapierała, że się wstydzi i że nie chce, jednak zgodziła się od razu! Ale oczywiście potem zaczęły się wątpliwości - czy dam radę? Dała radę na milion procent! Nie będę ukrywała, że "chwila dla pasji z Klaudią Wielguszewską" jest moim ulubionym reportażem, jaki do tej pory, zrobiłam. Rozmowa, którą nagrałyśmy przebiegła szybko i konkretnie, Klaudia bez żadnego przygotowania, od razu wiedziała, co ma odpowiadać, niczym prawdziwa gwiazda odpowiadała na rutynowe pytania dziennikarza :D To było coś mega świetnego, poszło nam szybko i owocnie, ale nie powinno to dziwić, bo jeśli coś, co kochamy robić, jest prawdziwą pasją, słowa same się nasuwają!


Nie raz przypominałam, że "chwila dla pasji" to seria amatorskich reportaży o ludziach głęboko związanych ze mną oraz z moimi zdjęciami, przede wszystkim z moją przygodą jaką jest fotografia. Los postawił dużo osób na mojej fotograficznej drodze, ale tylko z niektórymi nawiązałam nić porozumienia, która w jakiś sposób jest dla mnie bardzo ważna, ci ludzie stali się moimi przyjaciółmi, może nie wszyscy, ale jest w nich coś, co bardzo mi imponuje i coś, co bardzo mnie do nich przyciąga. Właśnie taką osobą jest Klaudia. Poznałyśmy się przypadkiem, przez photobloga i od tych kilku lat działamy fotograficznie, a nawet zaprzyjaźniłyśmy się. Już nie zliczę nawet ile wspólnych sesji mamy za sobą.. oj duuuużo :D A tutaj kilka moich naszych ulubionych kadrów:


Zdecydowanie mogę powiedzieć, że współpraca z Klaudią bardzo rozwinęła mnie jako fotografa, fotograf na sesji (wg mnie) nie może być tylko fotografem, musi być także modelką, wczuwać się w rolę, jaką jego modelka przyjmuje, tzn podpowiadać pozy czy też wskazywać konkretną mimikę itp. Napewno obcowanie z Klaudią wiele mnie nauczyło, różnych póz czy min i tego, że trzeba próbować różnych wcieleń i że nie warto się szufladkować :)
Cały materiał, który możecie oglądać w "Chwili dla pasji" z Klaudią, był nagrywany podczas jej różnych sesji, z różnymi fotografami, podczas wielu, wielu, jej różnych wcieleń. Możecie zobaczyć (i usłyszeć!), że dla tej dziewczyny nie ma barier i przeszkód, by osiągnąć efekt zdjęć. I to jest piękne! :)


Tak się cieszyłam, gdy montowałam ten reportaż, że wyszedł nam naprawdę ciekawie i pozytywnie, dosłownie tak, jak faktycznie wygląda przygoda Klaudii z pozowaniem :) Choć sceny, które nagrywałyśmy koło bloków, miały być nagrywane nad morzem, to myślę, że i tak wszystko gra i wygląda tak, jak zamierzałam. Dziękuję, Klaudii, za tą wspólną chwilę, którą poświęciła dla swojej pasji i to w moim towarzystwie :* Myślę, że czasem trzeba przystopować i pomyśleć dlaczego ta pasja jest taka ważna, przypomnieć sobie jak to wszystko się zaczęło, od czego się zaczynało i na jakim etapie już jesteśmy :) Przeszłaś już taką drogę w tej pasji.. możesz być z siebie dumna :*

Mam nadzieję, że niedługo inne reportaże, które wymyśliłam w końcu zostaną zrealizowane :) A może Wy macie jakieś osoby z mojego portfolio, które chcielibyście zobaczyć w moich amatorskich reportażach? :)

środa, 13 maja 2015

Tiulowy zawrót głowy


Po długich miesiącach dogadywania terminu naszej sesji, ogarniania sali i wszystkich innych szczegółów, nasza sesja doszła do skutku!!! Jupi! Minęło tyyyle czasu odkąd wpadliśmy na pomysł tych zdjęć, że aż nie wierzę, że jednak się udało :) Cały plan na te zdjęcia zrodził się podczas mojej pierwszej współpracy z teamem "NO I JAK?", rozmawialiśmy by połączyć te cudowne tiulowe spódniczki z moimi tanecznymi zdjęciami, Dorota mimochodem wspomniała, że mają również zestawy dla małych dziewczynek i że kiedyś rozmawiając z Różą myślała, by połączyć małe baletnice z tymi większymi :) Moje oczy od razu się zaświeciły!!! Od dawna chciałam zrobić takie zdjęcia, zwłaszcza fotografię gdzie mała tancerka trzyma za rękę tą większą. Udało się!
Pogoda tego dnia była tak cudowna, co zdecydowanie wpływało na samopoczucie i nastawienie, samochodem udaliśmy się do Sulejówka, gdzie Róża zorganizowała wejście na salę taneczną, na której na co dzień uczy (Centrum Artystyczne Scena - dziękujemy!). Tyle dzieci wokół mnie, to już nie było dawno! :D Choć nie jestem miłośniczką najmłodszych, to z dziewczynkami współpracowało mi się fantastycznie i jestem nimi zdecydowanie zachwycona i po uszy zakochana! <333 Myślałam, że będą jakieś duże opory przed ustawianiem tak maleńkich dzieci, jednak dziewczynki okazały się prawdziwymi profesjonalistkami. Hania (najmłodsza) troszkę marudziła i na początku płakała i nie chciała mi pozować ( :( ), ale szybko się przekonała dzięki motywacji od rodziców oraz przykładu jaki stanowiła dla niej Wiktoria! Wiktoria to prawdziwa modelka :) I profesjonalna gimnastyczka :) Świetnie współpracowała zarówno ze mną jak i z Różą i Hanią, słuchała uważnie wskazówek od Róży i wykonywała je z prawdziwą gracją i z ogromnym zapałem, miała nawet własne pomysły na pozy. O Róży nie muszę chyba mówić, że jest genialna, juz tak dawno się nie widziałyśmy (prawie rok :( ), że z ogromna radością po raz kolejny ją fotografowałam i spędzałam czas w jej kochanym towarzystwie :*
Choć zdjęcia na salach tanecznych nie należą do najłatwiejszych i zdecydowanie nie są one moimi ulubionymi, unikam raczej wnętrz tanecznie i ze względu na sprzęt, który trochę mnie ogranicza (50mm.. ), to po pierwszym szoku jakim było zobaczenie tej jakże małej sali, zebrałam w sobie całą energię i motywację i szybko wkręciłam się w ten temat :)
Cóż mogę dodać, kolejna wspaniała współpraca za mną :) Nie mogę się nadziwić jacy cudowni ludzi mnie otaczają i jakim cudem na nich trafiam!!! Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego wspaniałego dnia, rodzicom dziewczynek za zaangażowanie ich wspaniałych dzieci do zdjęć i motywowanie ich na każdym kroku, najlepszym NO I JAK - Dorocie, Danusi i Danielowi (moi wielcy D! <33) za najlepsze na świecie stylizacje i oczywiście moim cudownym tancerkom - Hani, Wiktorii i Róży za wspaniały taniec tego dnia, którym po raz kolejny zostałam pozytywnie zarażona i po raz kolejny poczułam magię tańca, połączenie takich pokoleń i pokazanie, że tańczy się od najmłodszych lat i żyje się tym tańcem przez dzieciństwo, przez młodość i potem w dorosłym życiu. Dziękuję! <3












Kilka zdjęć z backstage :)


Choć w bólach, to udało mi się nagrać krótki backstage :)
Wszyscy zaczepiali o statyw z aparatem, chłopcy go dotykali, łatwo nie było :(
Ale jest jest, wszystko dowiozłam do domu całe :D



Dancer: Hania & Wiktoria & Róża
Style: No i jak?
Photo: Katarzyna Banaszek
https://www.facebook.com/KBanaszekPhotography