czwartek, 14 listopada 2013

My lovely people


Nie wyobrażacie sobie nawet, jak bardzo nie mogłam się doczekać chwili, gdy usiądę przed swoim blogiem i będę miała możliwość napisania posta o tych sesjach i tych niesamowitych chwilach, które przeżyłam w tym wspaniałym towarzystwie w Olsztynie i w Biskupcu :) Z Klaudią i Piotrkiem nie widzieliśmy się szmat czasu, bo aż od wakacji, więc gdy wysiadłam z autobusu i zobaczyłam Klaudię, a zaraz potem Piotrka nie mogłam opanować emocji! Jadąc do nich, siedziałam w autobusie i na samą myśl, że za chwilę ich zobaczę uśmiechałam się sama do siebie (ciekawe, co myśleli sobie na mój temat ludzie, którzy siedzieli obok mnie :D). Nie mogłam uwierzyć w to, że ich widzę, byłam wtedy przeszczęśliwa!!! Mamy ze sobą codzienny kontakt przez internet czy telefon, ale jednak nie ma to jak bycie obok siebie.. Zrobiliśmy przez te dwa dni masę sesji, zaczęliśmy od sesji na dworcu autobusowym w Olsztynie, potem sesja szkolna w Biskupcu, szybka seria neonowa (tu zaskoczył nas deszcz!), wieczorem sesja studyjna, a na następny dzień bardzo spontaniczna sesja, aczkolwiek moja ulubiona, seria na łące w Biskupcu. Trafiliśmy w niedzielę na naprawdę piękną pogodę, która zainspirowała nas do zrobienia kilku wspólnych ujęć.
Fotografowanie Klaudii, to dla mnie jedne z najpiękniejszych fotograficznych przeżyć, choć tym razem zrobiłyśmy raczej skromne sesje (wiem, że stać nas na więcej), to jednak sam fakt, że w końcu, po tych kilku miesiącach rozłąki, mogłam ją mieć przed swoim obiektywem, był naprawdę niesamowity. Jest wspaniałą modelką, o której myślę, że marzy wielu fotografów. Cieszę się, że mam przyjemność fotografowania jej i w ogóle obcowania z jej kochaną i wesołą osobą! :)
Zrobiłam również kilka portretów dla Piotrka, który na początku zapierał się, że nie potrafi pozować komuś innemu poza samym sobą, ale na szczęście się przemógł i mam go w gronie swoich szczęść! Choć kiedyś nie mieliśmy tak dobrego kontaktu, to teraz naprawdę nie wyobrażam sobie ani jednego dnia bez Piotrka, jest moim najlepszym przyjacielem. I to wszystko dzięki fotografii!!! :)

Nie byłabym sobą, muszę to napisać.. coś od siebie. Wiem, że czasem zbyt emocjonalnie podchodzę do wszystkiego, czasem pewnie nie powinnam tak szczerze wyrażać emocji i pisać o tym, co czuję, bo w końcu to blog o fotografii, a nie jakiś pseudo-pamiętnik.. ale z fotografią łączy się wiele moich uczuć, przeżyć, którymi chcę się dzielić, chcę pokazać, co mogłam dzięki zdjęciom przeżyć. Tak więc.. Piotrek i Klaudia, dziękuję Wam za wszystko, jesteście moim lekiem na wszystkie smutki, uzdrawiacie mnie swoim uśmiechem i samą swoją obecnością. Dziękuję Wam za każdy wspólnie spędzony dzień, za podtrzymywanie naszych tradycji, tj picia kawy z rana w maku w Olsztynie, a po sesjach wspólnego jedzenia zestawu mak dil, za śmianie z "I don't like children", za śpiewanie na dworcu "Legendary lovers" na całe gardło, za posiadówkę przy "The voice of Poland" i szczerą rozmowę, za protestowanie do Edyty Górniak z okrzykiem "ra si stka!", za oglądanie filmików o facecie, który prosi ludzi, by potrzymali jego jajka, za wspólne nadrabianie do 4 w nocy odcinków "You can dance" ("też chcę być denserem, nie będę gorszy"), za wszystkie suchary Wielkiej, za niezapomniany widok Wielkiej robiącej szpagat (porozciągasz się i dociśniesz, zobaczysz, będzie taneczna! :D) za przekonywanie mnie jak zajebista jest Rihanna (pomogło!), za wspólne siedzenie na przystanku, za te rozstania, które wyciskają łzy i sprawiają, że tęsknię, gdy tylko zamknę drzwi autobusu. BOŻE, DZIĘKUJĘ WAM, ŻE PRZY WAS MOGĘ ŻYĆ CHWILĄ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I za swobodę bycia sobą, bo to w końcu jest najważniejsze :)










Tego dnia każde z nas zamieniło się na chwilę w modelkę, również ja. Choć to była przedziwna odskocznia i dziwne uczucie, gdy Piotrek i także Klaudia, stali przede mną z aparatami, to nie żałuję! :) Dodaję tylko 1, by zanadto nie straszyć ludzi swoją osobą :D




I oczywiście kilka zdjęć zza zaplecza :)



środa, 6 listopada 2013

Dance is freedom


Przedstawiam Wam moje nowe szczęście taneczne, wspaniałą Tinę! Nie dość, że jest rewelacyjną tancerką, to również wspaniałą osobą, podczas sesji rozumiałyśmy się bez słów, Tina jest cierpliwa, uśmiechnięta, bardzo dokładna i zaangażowana we wszystko, co dotyczyło zdjęć. To się nazywa współpraca na najwyższym poziomie! O sesji tanecznej na peronach dworca zachodniego myślałam już od dawna. Stylizacja, którą przygotowała Tina, idealnie wpasowała się w całą kolorystykę i także w klimat tego miejsca, moje serce te ciuchy podbiły od razu - świetnie oddały to, o co prosiłam Tinę! Choć ciągle stresowałam się, że Tina spadnie z peronu, to na szczęście nic takiego się nie wydarzyło, obydwie zachowywałyśmy względy bezpieczeństwa, mając również na uwadze dobro zdjęć.
Byłam pewna, że przez jesienne zimno, które niestety w końcu nadeszło, poddamy się z sesjami plenerowo-tanecznymi. Nic podobnego :) Cały listopad mam tanecznie zaplanowany, podziwiam tych wszystkich wspaniałych ludzi, że chcą tworzyć w takie zimne dni, kocham ich za to poświęcenie!!! Tina wciąż zarzekała się, że jest jej ciepło, pewnie z racji dość długiej rozgrzewki przed samymi zdjęciami i z powodu intensywnie wykonywanych skoków :)
Kocham zdjęcia pełne wolności, swobody, pasji.. zdjęcia taneczne właśnie takie są, dlatego uwielbiam tak bardzo je robić.. przepełniają one całe moje serce!!! Ta sesja do końca życia będzie mi się kojarzyła z piosenką "Spectrum" Florence&The Machine, ponieważ obrabiając zdjęcia z tej serii, katowałam tą piosenkę od rana do wieczora. Cudowne skojarzenie, z cudowną osobą, Tina, dziękuję Ci za wszystko!!! Jestem pewna, że jeszcze się fotograficznie spotkamy, już ja o to zadbam :)


Foto: Katarzyna Banaszek
http://www.facebook.com/KBanaszekPhotography