poniedziałek, 30 czerwca 2014

Fashion


Podczas pobytu Klaudii zrobiłyśmy sporo sesji, które naprawdę mnie zadowoliły, jednak na sesji fashion, przy której pomagali nam najlepszy Tomek i wspaniała Daria, czułam się najlepiej :) Mimo, że klimaty fashion są mi bardzo odległe i nie są dla mnie numerem jeden w fotografii, którą kocham tworzyć, to jednak na tej sesji czułam się najlepiej, rozluźniona, udało mi się odpędzić złe myśli i uczucia. Wszystko dzięki tej genialnej ekipie, przy której mogłam wyluzować i uśmiechać się, mimo złych chwil, które wtedy towarzyszyły mojemu życiu.
Pomysł na nasze zdjęcia wyglądał zupełnie inaczej. Mieliśmy małe komplikacje z włosami, na których właśnie opierał się cały zamysł sesji, ale udało nam się z tego wyjść, dzięki talentowi Tomka :) Nawet nie wiece, jak bardzo jestem dumna, że mam w swojej ekipie tak wspaniałego fryzjera, jak Tomek! Ma fachową rękę, jest jedyną osobą, u której sama śmiało się strzygę, u której nigdy nie mam żadnych obaw, tylko jemu ufam! :D Daria również dobrała świetnie makijaż do naszej sesji, kolor powieki Klaudii prezentował się cudownie! O Klaudii nie ma co mówić - wiadomo, że dała z siebie milion procent i spisała się genialnie, już nie pierwszy (i nie ostatni) raz :)
Jestem szczęśliwa, że mam u boku tak genialnych ludzi :) Dziękuję Wam!



Białystok


Długo czekałam na ten wyjazd, na odwiedziny Białegostoku. Nie dość, że mam tam przyjaciół, to na dodatek to miasto bardzo mi się podoba, ma swój urok, nie jest skomplikowane, a przyjemne. Z Białymstokiem mam same miłe wspomnienia, a to, co najbardziej z nim kojarzę, to moje dwie przyjaciółki, a zaraz po nich, po ostatnim pobycie, nieustanne podbijanie miasta rowerami! Wreszcie zastąpiłam komunikację miejską rowerem, a wszystko dzięki Renacie, dzięki której mogłyśmy wypożyczać rowery praktycznie za darmo, także na każdą sesję wesoło dojeżdżałam rowerem w towarzystwie swoich wspaniałych przyjaciółek :)
Białystok obfitował w masę sesji! Do dziś, gdy przypominam sobie te dni, czuje to zmęczenie, które wtedy mi towarzyszyło! Pozytywne zmęczenie :) Przez 3 dni zrobiłam w tym mieście 9 sesji! Nie mam pojęcia, jak znalazłam na nie wszystkie czas i siłę, wszystko dzięki mobilizacji i pasji, którą mam potrzebę dzielić się ze światem!!!

Zaczęłam sesjami z Moniką i Renatą. Miałyśmy robić sesję na wschód słońca, nawet udało nam się wstać o odpowiedniej porze (nieważne, że spałyśmy ledwo 3h), ale szykowanie dziewczyn "trochę" (xD) się przedłużyło i dlatego zdjęcia zaczęłyśmy dopiero około godziny 7! :D Dlatego ze wschodu nici, ale mimo wszystko poranne światło odpowiadało mi doskonale. Monika poszła na pierwszy ogień i dzięki niej ten dzień zaczął się bardzo pozytywnie, uwielbiam sesje z nią, choć nie jest oczywiście modelką, po prostu robimy to dla zabawy i żeby mieć pamiątkę na przyszłość i oczywiście nowe profilowe na fejsa, haha, to sesjuje mi się z Monią wspaniale, zawsze dużo się uśmiecham i czerpię dużo pozytywnej energii z sesji z nią!


Druga, tego dnia, pozowała mi Rencia, która bardzo poważnie, nawet z lekkim zdenerwowaniem, podeszła do naszej sesji. Renata zawsze lubi sprostać zadaniu i żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Tak też było! Jej piękne oczy oraz cudowne, ciemne, falowane włosy totalnie świetnie współgrały ze światłem, ze stylem moich zdjęć oraz z całym otoczeniem. Stres nie był potrzebny, było wesoło i dzięki temu Rencia już po kilku chwilach się rozluźniła i pozowała niczym profesjonalna modelka :)


Wieczorem, tego samego dnia, fotograficznie spotkałam się z piękną Justyną. Nie obyło się bez gafy, ponieważ wybrałam się na sesję bez karty pamięci! Szczęście w nieszczęściu, że miałam blisko do mieszkania, lecz mina Justyny mówiła wszystko! No cóż, zdarza się! Starałam się zrobić wszystko, by się zrewanżować zdjęciami, miałam nadzieję, że wykonam je jak najlepiej. Słońce, niczym moje żelazne wsparcie, pięknie wyszło zza chmur i perfekcyjnie mi pomogło :) Uroda Justyny cudownie grała z piękną pomarańczą, która biła z nieba. Świetnie mi się fotografowało te momenty :)


Następną sesją tego rewelacyjnego pobytu była sesja z Patrycją. Był to bardziej luźny, miejski styl. Pati, to kolejna wspaniała osobowość, którą miałam przyjemność poznać w Białymstoku. Choć podczas sesji niewiele mówiła, to jej sms, który mi wysłała, zaraz po naszych zdjęciach był warty milion punktów, przeczytać tak miłe słowa, na swój temat.. to najlepsza nagroda współpracy :)


Ostatnią sesja tego zdjęciowego dnia, była sesja, którą Renata wraz z Moniką prezentowały dla swojej przyjaciółki, Justyny. Justyna podobno od dawna marzyła o sesji zdjęciowej, miała na nią wiele pomysłów, na miejsce, na ciuchy, na dodatki. Gdy zaś dowiedziała się o tej niespodziankowej sesji była tak zaskoczona, że o wszystkich swoich zdjęciowych pomysłach totalnie zapomniała! :D Po chwili jednak uruchomiła swój dawny plan działania od nowa i już wiedziała, jak chce się ubrać i gdzie zrobić zdjęcia. Wybrała miejsce, które miało mase uroku, od razu mi się spodobało. Zrobiłyśmy również spontaniczne zdjęcia w deszczu, ulewa złapała nas w połowie naszych zdjęć.. nie mogłam tego nie wykorzystać :)


Następnego dnia działałam już od samego rana :) Pierwsza tego dnia pozowała Karolina, która za to naszą sesję sama prezentowała sobie na swoje urodziny. Podziwiam ją, że zaraz po naszych zdjęciach biegła na wazny egzamin.. Na szczęście zdała, więc mam nadzieję, że to nasza sesja przyniosła jej to szczęście! :) Obawiałam się, że te zdjęcia nie dojdą do skutku, ponieważ dosłownie chwile przed zdjęciami rozpadał się ogromny deszcz! Karolinie nie bardzo widziało się pozowanie w deszczu, więc spontanicznie wymyśliłyśmy zdjęcia pod parasolami pobliskiej (zamkniętej jeszcze wtedy) kawiarni.


Zaraz po sesji z Karoliną, czekało mnie zdjęciowe spotkanie z Kasią, która była koleżanką, ze szkoły, Renaty i Moniki. Dziewczyny, dzięki naszej sesji, odbyły małe spotkanie po latach, totalnie nie mogły się nagadać! :D A wracając do tematu, Kasia na zdjęcia przyniosła naprawdę masę ciuchów, przyniosła, to mało powiedziane, bo przywiozła je samochodem, załadowanym z całym ekwipunkiem do zdjęć. Miałyśmy z czego wybierać, nie mogłam się zdecydować, ale wspólnymi siłami udało nam się dobrać kilka stylizacji. Kasia okazała się wesołą kobietką, z którą mnie również świetnie się rozmawiało! :)


Sesją, która kończyła mój zdjęciowy trip w Białymstoku, była sesja z Natalką. Pogoda troche zepsuła nam nasze plany, ale udało nam się w pewien sposób zaimprowizować. Zdjęcia robiłyśmy w białostockim ZOO, wstęp do niego był darmowy, co wprowadziło mnie w totalne osłupienie, że coś takiego może być darmowe. Choć nie przepadam za takimi miejscami, to nie zwracając uwagi na biedne zwierzaki, fotografowało mi się tam naprawdę w porządku, a sama Natalka to piękna, młoda dziewczyna i podobnie jak Kasia, przyniosła dużo ciekawych stylizacji, dlatego po raz kolejny miałam w czym wybierać :)


Sumując, cały zdjęciowy wypad do Białegostoku uważam za udany! Poznałam same cudowne kobietki, z którymi mogłam podzielić się swoją pasją, dziękuję dziewczyny za całe Wasze zaangażowanie, po raz pierwszy miałam styczność z tak ogromną determinacją i to nie od jednej osoby, ale od 9 osób, dla których zła pogoda czy też inne przeciwności losu, nie były powodem do odwołania sesji. Stanęłyście wszystkie na wysokości zadania! Wiem, że każda z Was na swój własny sposób się denerwowała przed sesją, bo dla większości z Was była to pierwsza w życiu sesja zdjęciowa, bo nie pozujecie na codzień i nie macie styczności z aparatem, ale uwierzcie - jestem z Was zadowolona :) Jesteście wspaniałe i mam nadzieję, że być może będzie nam dane jeszcze się spotkać :) Dziękuję Wam za wszystko, także za cierpliwość w oczekiwaniu na wysłanie zdjęć. A Renci i Moni dziękuję z całego serca za cudownie spędzony czas i za niesamowitą gościnę, czułam się jak królowa :D
DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA WSZYSTKO i oby, jak najszybciej, do zobaczenia :)))

Photo: Katarzyna Banaszek
http://www.facebook.com/KBanaszekPhotography

Basen


Kolejna seria zdjęć, jaką zrobiłam w towarzystwie najlepszej Klaudii, to sesja zdjęciowa na basenie. Ten pomysł był już w planach od prawie roku. Jak zawsze miałam mnóstwo wątpliwości, przeczuwałam, że nic z tego nie wyjdzie, ale na szczęście nam się udało. To był pierwszy dzień wakacji i właśnie w ten dzień było otwarcie basenu i chyba dlatego, będąc tam już około 11, basen był niemal pusty. Naszą sesję rozpoczęliśmy wizażem, który wykonała wspaniała Ania Rasała, która przyjechała specjalnie do Grodziska Mazowieckiego na nasze zdjęcia. Z Anią zaczynałam swoją przygodę z "poważniejszą" fotografią, była ona jedną z pierwszych wizażystek, które zaczęły malować moje modelki do moich zdjęć, dlatego bardzo się cieszyłam na myśl, że odnowimy naszą współpracę, a tym bardziej, gdy Anię zobaczyłam w towarzystwie jej chłopaka, Łukasza, z którym tworzą parę idealną! Miałam nawet, kiedyś, to szczęście, że razem mi pozowali (musimy to powtórzyć!) :) A wracając do tematu, po wymalowaniu perfekcyjnego makijażu na oczach Klaudii pojechaliśmy na miejsce sesji. Fajnie było zrobić coś totalnie odmiennego niż do tej pory wspólnie z Klaudią tworzyłyśmy, nowe miejsce, nowy klimat, a nawet nowe światło, mocne, szczytowe, które odbijało się od wody. Łatwo nie było, ale nie poddałam się!
Oczywiście dziękuję wszystkim za stworzenie tych zdjęć, mojemu Piotrkowi za dopilnowanie wszystkich szczegółów z kierownictwem basenu oraz za wspieranie nas podczas zdjęć i za trzymanie oryginalnej blendy w postaci sreberka do kanapek, tak to jest, gdy zapomni się blendy i trzeba improwizować...:D
Jesteście genialni, dziękuję ogromnie!!!


Łapcie krótki filmik z naszej sesji :) 


Photo: Katarzyna Banaszek
http://www.facebook.com/KBanaszekPhotography

Sen o huśtawce


Sesja z huśtawką, to jedno z moich małych marzeń, na szczęście już spełnionych :) Myślałam o niej od dawna, ale rodziło mi się wiele pytań - jak zdobyć/zrobić taką huśtawkę, gdzie ją powiesić, jaką wyśnioną stylizację chciałabym dobrać oraz jaki makijaż. Jedyną oczywistością było, jaką modelkę chcę do tej sesji, od początku widziałam w niej Klaudię, dlatego, że wiedziałam, że Klaudia poradzi sobie z tym zadaniem. Jej mimika, gesty i oczywiście uroda idealnie odpowiadały temu, co chciałam stworzyć. Chciałam dokładnie taką stylizację, w której pomogła nam Iza Zagórna, jedna z moich tancerek, wypożyczając nam do zdjęć jej cudowną, jak ze snu, spódniczkę baletową. Jest mi bardzo miło, że Iza zrobiła to totalnie bezinteresownie, z wielkim uśmiechem i szczerą radością, tacy ludzie to skarb! W spełnieniu wizji makijażu pomogła mi Paula Wasikowska, która jak zawsze wykonała kawał świetnej pracy. W skupieniu wysłuchała mojego pomysłu, wymagającego pomysłu i choć miała na to pewne inne wizje, to jednak zgodziła się wykonać to o co twardo poprosiłam. Dodała minimalne wstawki od siebie, co upiększyło mój pomysł. Taka współpraca wymaga nie lada cierpliwości od wizażystki, gdy fotograf uparcie i z przytupem nogi podsuwa swój pomysł, a ona nie do końca się z nim zgadza. Paula jednak zaufała mi i pogodziła swoje pomysły z moim. W wykonaniu huśtawki pomógł mi mój kochany i pomocny chłopak, Piotrek, poprosiłam go o tę huśtawkę na prezent urodzinowy i sprawił mi go, choć spóźniony, ale szczery, sprawił mi tak wiele radości :) Zrobił huśtawkę sam od podstaw, z małą pomocą swojego taty. Zobaczcie, ile osób zaangażowało się w te zdjęcia! Nie wspomnę już ile czasu zajęło mi odnalezienie odpowiedniego drzewa, które stałoby w miarę na pustkowiu, z odpowiednio wysuniętą gałęzią, na dobrej wysokości oraz zlokalizowane tak, by w tle zachodziło idealnie słońce. I znowu pomagał mi mój Piotrek, przejeździliśmy przez całą okolicę Grodziska Mazowieckiego, narzekając na każdy szczegół drzew, które wydawały nam się odpowiednie do tych zdjęć, mierząc miarką odległość gałęzi od ziemi czy też sprawdzając jej wytrzymałość. Udało nam się na szczęście znaleźć dwa dobre miejsca, skorzystaliśmy jednak tylko z jednego. Na kilku zdjęciach widać, że sznury są za długie, a to dlatego, że nie byliśmy do końca pewni, czy jednak nie zmienimy lokalizacji, a drugie z tych miejsc, a właściwie gałęzi, które wybraliśmy było wyższe, dlatego musieliśmy zrezygnować ze skrócenia sznura na wszelki wypadek, gdybyśmy jednak zdecydowali miejsce zmienić.
Ta sesja, to stu procentowe spełnienie mojego własnego pomysłu, dlatego niesamowicie przyjemnie jest mi oglądać efekty. Dziękuję wszystkim, którzy spełniali ze mną to moje małe marzenie :)


Oczywiście nie obyło się bez nagrania tej, ważnej dla mnie, sesji :)


Photo: Katarzyna Banaszek
http://www.facebook.com/KBanaszekPhotography

Backstage

Pięciodniowe odwiedziny Klaudii w moim domu, to już tradycja :) Rok temu identycznie spędziłyśmy czas, na sesjach oraz na innych, przyjemnych dla nas chwilach. Choć ten czas nie był moim najlepszym z racji, że bardzo bliska osoba mojemu sercu przebywała w szpitalu w bardzo poważnym stanie, to te chwile, w których mogłam przebywać z Klaudią były dla mnie bardzo ważne, stały się ukojeniem mojego bólu, który towarzyszył mi wtedy bez przerwy. Dobrze, że fotografia i nasi przyjaciele sprawiają, że możemy zapominać, choć na krótko, na bardzo krótko, o tym, co jest zadrą w sercu..
Zaczęłyśmy od długo wyczekiwanej sesji, sesji na huśtawce, przy której pomagała nam cudowna Paula Wasikowska oraz mój wspaniały chłopak, Piotrek. Kolejną sesją była seria na basenie, wizażowała Ania Rasała, z którą nie widziałam się szmat czasu! Następnie zrobiłyśmy z Klaudią dwie spontaniczne serie, przez szybę oraz słoneczną sesję na ogródku. Ostatnia sesją zdjęciową była sesja z fryzjerem, Tomkiem oraz z wizażystką, Darią, szalony kokon na głowie, który stworzył Tomek rzucał się w oczy każdemu, kto nas wtedy mijał! Z ręką na sercu - do każdej sesji trafiły mi się wybitne ekipy, cudowni ludzie z pasją, którzy do tych sesji podchodzili z ogromnym zaangażowaniem, walczyli wspólnie z nami o jak najlepsze efekty. O to chodzi w fotografii, by się tym bawić, by WSPÓŁPRACOWAĆ, żeby każda osoba z teamu dawała z siebie MAKS, nie tylko maks pracy, ale także maks z siebie, bo przecież atmosfera na zdjęciach liczy się najbardziej (bynajmniej dla mnie!). Od każdej z tych osób dostawałam to, czego zawsze oczekuję i dziękuję Wam za to najmocniej na świecie, również za te wspólnie spędzone chwile i satysfakcjonujące efekty. Przy Was się spełniam, nieważne jaki jest to czas w moim życiu, czy pomyślny, czy ciężki, jak to było właśnie wtedy.. Pasja upiększa moje życie, a ludzie, z którymi mogę się nią dzielić są kropką nad "i" tego wszystkiego. Dlatego DZIĘKUJĘ WAM!!!
Dziękuję zwłaszcza Klaudii za te wszystkie sesje, za te fotograficzne chwile i za zrozumienie tego, że to nie był mój czas, że nie zawsze umiałam być sobą, że nie umiałam udawać uśmiechu, że było mi wtedy ciężko i Ty to zrozumiałaś.. gdyby nie to.. sama wiesz. Dziękuję :* Efekty nader wszystko mnie zadowalają i satysfakcjonują!


Ciężkie chwile da się pokonać, gdy masz przy sobie właściwych ludzi z odpowiednim nastawieniem. Ja miałam to szczęście.. wiem, że to jedyny moment, gdzie chcę o tym w ogóle mówić, wspominać. Dlatego - dziękuję każdemu z osobna, kto bezinteresownie mnie wspierał słowem, gestem, wiadomością na facebooku, komentarzem, za zrozumienie osób, które czekały wtedy na obrobione zdjęcia.. bez Was, bez tego nie dałabym rady. Moja babcia napewno też by Wam za to wszystko podziękowała, dlatego dziękuję zarówno w swoim imieniu jak i w imieniu mojej babci. Zawsze się dziwiła ile czasu spędzam przed komputerem tylko po to, żeby "pokolorować" zdjęcia, a gdy wchodziła do mojego pokoju i widziała te parenaście zdjęć na ścianach, na szafkach, na półkach, na biurku mówiła "co oni ze sobą robią, jak to robią, Boże dziecko ile Ty tego masz", ceniła na swój sposób, co robimy, to, co robię. Ważne są to dla mnie wspomnienia.. zostaną mi do końca życia. I wspomnienia Waszego wsparcia. Bardzo dziękuję z całego serducha!!!

Photo: Katarzyna Banaszek