wtorek, 29 września 2015

Jesiennie z Gabrysią

Niewiele mogę powiedzieć na temat sesji z Gabrysią - zdjęcia przebiegły w błyskawicznym tempie, a wszystko przez to, że Gabrysia miała bardzo mało czasu. Ze smutkiem podjęłam się tego zadania! Nie znoszę pracować pod presją czasu, a tym bardziej, gdy z nieba pada deszcz i gdy mam tak ciemno w parku, jak miałam właśnie tamtego dnia. Nie pozostawało mi nic innego jak spiąć tyłek, maksymalnie się zdeterminować i podjąć tego małego wyzwania. Latałam jak opętana i cykałam ile wlezie. Wracając do domu czułam, że nie będzie z czego wybierać i że jestem zawiedziona. Jakie było moje zdziwienie, gdy usiadłam do tych zdjęć (niemal od razu po powrocie do domu! aż tak byłam ciekawa.. co te moje rączki zdziałały) i bez końca zaczęłam wybierać zdjęcia do przerobienia, a co więcej jak bardzo mi się podobały! Być może wyciągnę z tej sesji wnioski i w końcu sobie przetłumaczę pewne sprawy :) Napewno wiele zdjęcia zawdzięczają samej Gabrysi, bo na szczęście wiedziała jak się zachowywać przed obiektywem, co bardzo przyspieszyło i ułatwiło zadanie.
W ogóle bardzo się cieszę z nadchodzącej jesieni! Ba, że już widać jej pierwsze kroki. Uwielbiam jesień fotograficzną, zdecydowanie moja ukochana pora roku <333
Nie ma co więcej przeciągać - łapcie foteczki! Pierwsze z Krakowa :)












Model: Gabriela Lisowska
Photo: Katarzyna Banaszek

Część druga


Nie minął nawet tydzień od mojej sesji z Wiktorią w Ursusie, a my już spotkałyśmy się na kolejnej! :) Powodem całego tego zdjęciowego zamieszania jest sukienka, którą wypożyczałam w wakacje od Any Louise do sesji zdjęciowej z Klaudią Wielguszewską. Miała tyle tiulu i zwiewności, że od razu pomyślałam - muszę wykorzystać ją również do sesji tanecznej! Niemal od razu pomyślałam o Wiktorii. Ta sukienka idealnie do niej pasowała! Mimo, że wycięcie miała nie po tej stronie, po której by pasowało Wiktorii - wszystko sprawdziło się idealnie. Choć oczywiście praca z sukniami przy sesjach tanecznych należy do bardziej czasochłonnych oraz wymagających więcej cierpliwości i powtórek. Jednak warto poświęcić trochę więcej uwagi sukni, bo efekty są czasem naprawdę ciekawsze i bardziej spektakularne. Na sesję miałyśmy jedyne półtorej godziny, a i Wiktoria i suknia niesamowicie mnie inspirowały, że aż smutno było mi chować aparat i kończyć te zdjęcia. Nie wiem ile razy już mówiłam jak cudownie współpracuje mi się z Wiką, ale powiem to po raz kolejny - następna prześwietna współpraca za nami! Cieszę się, że zdążyłam ją złapać tuż przed jej wylotem do Turcji, gdzie spędzi następne miesiące swojego życia i bardzo dziękuję za ten poświęcony czas! Było najlepiej na świecie <333





Dancer: Wiktoria Łaptaś
Designer: Ana Louise
Photo: Katarzyna Banaszek

Kraków/Zakopane

Nareszcie Kraków i Zakopane! Ileż było odkładania, przekładania tego wyjazdu.. Miałam pojechać w wakacje, zrobić słoneczne, pełne sielanki i wakacyjnego klimatu zdjęcia, ale niestety pojechałam dopiero teraz. Strasznie tego żałuję, że stało się tak, że odłożyłam ten wyjazd na tak późny termin, bo dopiero na sam koniec września. A tym bardziej, że była taka brzydka pogoda :( Ale w końcu na pogodę nie mam żadnego wpływu.. Czasu już nie odwrócę, a w życiu bym nie mogła się smucić, że w ogóle pojechałam! Bo mimo brzydkiej pogody było naprawdę świetnie. Gdzie wspaniałe towarzystwo tam i wspaniałe wspomnienia :) Tak też było i tym razem, mimo przeciwności losu.
Zaczęłam oczywiście od wpadki.. :P Bus wlókł się po drodze niemiłosiernie przez co spóźniłam się na umówioną, pierwszą, tego piątkowego dnia, sesję. Na szczęście moja ekipa uśmiechnięta od ucha do ucha zrozumiała tę sytuację i pognaliśmy wspólnie na tramwaj. Modelką na tej pierwszej sesji była Magda Przybyła, którą obserwowałam już od bardzo dawna u innych fotografów. Zawsze myślałam, ze cudownie byłoby ją zamknąć w swoich kadrach, bo w końcu to mój ulubiony typ urody - rude włosy, piegi, piękne oczy. W końcu się udało :) Sesja z Magdą była jedyną sesją tego dnia, na której nie padał deszcz! I na szczęście! Ekipę do zdjęć Madzi miałam wybitną i naprawdę dużą - moja kochana Ania - projektantka, która dała nam tyyyle cudnych sukni (<333), pani Kasia, która do zdjęć przygotowała wybitne wianki, Patrycja, wizażystka, która wymalowała same cuda na twarzy Magdy oraz przyjaciółka Magdy, która służyła swoją niezastąpioną pomocą. Kolejną serią zdjęć była szybka sesja z Gabrysią, a zaraz po niej przed obiektywem miałam swoją ukochaną Karinę, która wiele się poświęciła moknąc w deszczu. Miałyśmy tego już tak dość, że zgodnie odpuściłyśmy. Ale nasz duet zawsze, nawet w 5 minut, uzyska ciekawy efekt!
Po tym deszczowym, krakowskim dniu, udałam się w odwiedziny Zakopanego, bo przecież raz w roku trzeba zobaczyć góry i je sfotografować! Główną przyjemnością tych odwiedzin było spotkanie z moją Sylwią <333 W sobotę wstałyśmy z samego rana i z impetem ruszyłyśmy na podbój Morskiego Oka. Lało strasznie! Ale dałyśmy radę :) Szłyśmy w jedną stronę ponad 2 godziny, ale mimo wszystko naprawdę było warto. Z powrotem w domu byłyśmy koło godziny 20.. To był naprawdę wyczerpujący dzień.. A wszystko dla pasji!
W niedzielę przed południem ponownie ruszyłam na podbój Krakowa. Tym razem dzień był piękny, aczkolwiek zimny. Zaczęłam serią portretów w towarzystwie Beaty, a drugą i ostatnią sesja tego dnia i całego tego wyjazdu była sesja taneczna w towarzystwie mistrza Mateusza :)

Łapcie backstage ze wszystkich sesji :)





Cała ekipa <333





















Dziękuję wszystkim za wspaniały weekend i niesamowitą dawkę determinacji. Patrząc na prognozy pogody przeczuwałam, że wszyscy po kolei zaczną odwoływać, bo deszcz, bo zimno, bo mokro.. ale nic z tych rzeczy! Dzięki temu sama się nie poddałam i wierzyłam w powodzenie tych wszystkich sesji. Grunt to mieć obok siebie ludzi zaangażowanych, gotowych do poświęcenia i właśnie z takimi przyszło mi tworzyć w Krakowie oraz w Zakopanem.

Dziękuję Wam wszystkim <333

poniedziałek, 28 września 2015

Opuszczony Ursus


Uwielbiam sesjować w towarzystwie Wiktorii! Nasza kolejna sesja jest totalnie inna od poprzedniej, ale bawiłam się na niej równie świetnie i równie mocno jestem zadowolona z efektów, choć to zupełnie inny klimat! Wiktoria postanowiła być tego dnia o wiele mniej delikatna, zażyczyła sobie sesję z pazurem, więc taką dostała! Od razu do głowy przyszła mi ciemna stylizacja, szpilki, ciemny makijaż i oczywiście miejsce, które nie świeciłoby delikatnością, ale mrokiem i nieporządkiem :D Niewykorzystany jeszcze Ursus od razu wpadł mi do głowy i najlepiej pasował do tego stylu. Oczywiście mnie nie zawiódł - pasował idealnie. Zawsze, gdy idę w tego typu miejsca mam milion wątpliwości - czy nikt nas nie okradnie, czy nikt nas nie wygoni, czy światło dopisze. Jednak było perfekcyjnie :) Byłyśmy jedną z trzech ekip fotograficzno-filmowych, które tego dnia postanowiły przybyć do tego opuszczonego miejsca :D Dzięki temu totalnie wyluzowałam i nie myślałam o jakichś przykrościach, które mogłyby nas spotkać. Nawet doszło do tego, że dogadywaliśmy się wspólnie, by nie wchodzić sobie w kadry i nie przeszkadzać nawzajem w pracy.
Zrobiłyśmy z Wiktorią zarówno portrety jak i zdjęcia taneczne, zupełnie jak na naszej ostatniej sesji :) Bardzo dziękuję za pomoc w stylizacji dla naszej Tinki! <3


















Dancer: Wiktoria Łaptaś
Photo: Katarzyna Banaszek