czwartek, 22 czerwca 2017

Królewna Śnieżka


Uwierzcie - nie mogłyśmy doczekać się tej sesji! Bardzo!
Nigdy nie ciągnęło mnie do sesji z motywem bajek, ale gdy Emilka zaproponowała temat sesji Śnieżki, od razu podjęłam wyzwanie zaskakując tym samym samą siebie!
Oczywiście po drodze było tysiące komplikacji, ale nie ma tego złego..
Karolina była najbardziej pasującą twarzą do tej serii, chyba nigdy jeszcze nie miałam aż tak dobranej urodą modelki do tematu sesji.  Dosłownie jakby wyszła z tej bajki i stanęła przed moim obiektywem :)
Uroda Karoliny pasowała bezbłędnie <333
Umówiłyśmy termin na długo przed planowanym spotkaniem, byłam pewna, że początek maja będzie mnie zaskakiwał jedynie pozytywnie. Niestety było zupełnie inaczej..
Cały początek maja był zimny niczym koniec lutego/początek marca. Oczywiście tak samo było w dzień, kiedy miałyśmy robić tą wymarzoną sesję.. Niedość, że było bardzo chłodno, to jeszcze ciemno i padał deszcz. A co najbardziej istotne, Karolina przyjechała do nas na sesje z Krakowa, więc rozumiecie jak słabo wyglądała nasza sytuacja. Bo na dodatek byłam maksymalnie chora..
Jakiś czas temu obiecałam sobie, że koniec z robieniem sesji podczas zimnych dni, a tu jeszcze byłam chora! Gorzej być nie mogło!!! Niestety powiedziałam definitywne NIE tej sytuacji, chciałam (chyba po raz pierwszy) w końcu zadbać o siebie i swoje zdrowie... Wymyśliłam alternatywę dla tej sytuacji: domowe, szybkowe fotki. Miałam chociaż ten komfort, że mogłam się ogrzewać i nie mokłam.. Oczywiście sytuacja była trudna, bo w powietrzu aż wyczuwało się nasz wspólny zawód.
Po sesji wypiłyśmy wspólnie ciepłą herbatkę i zaczęłyśmy myśleć, jak wyjść z tej opresji. W normalnej sytuacji napewno byśmy odpuściły, umówiły inny termin. Ale ta odległość zamieszkania!
Sesję w końcu zrobiłyśmy wczesnym porankiem, ponieważ Karolina spała u mnie, miałyśmy tę możliwość. Pogoda była o wiele ładniejsza, świeciło słoneczko, było w miarę bezwietrznie. Wzięłam tysiąc leków i umówiłam wizytę u lekarza po sesji... Dałyśmy radę! 
Sesja była ekspresowa. 40 minut i było po wszystkim. Tego trochę żałuję, bo lubię rozkoszować się chwilą fotografii. Nieraz jednak nie jest to możliwe. Mimo wszystko wyszło świetnie! Emilka pięknie pomalowała do tych dwóch serii zdjęć, a Karolina cudownie zapozowała. Karolina to prawdziwa petarda póz i min. Przywołała mi dawne wspomnienia takich sesji, gdy modelki oferowały mi tysiąc póz, min. Dawno tego nie było u mnie :) Dlatego cieszę się, że dzięki Karolinie tego doświadczyłam!

Dziękuje dziewczynom za cierpliwość i całe poświęcenie! <3
Małgosi za cudowną opaskę, a pani Agnieszce za tematyczną sukienkę :) 














Nasze alternatywne portreciki :)






Backstage ➡➡➡




Zdjęcia: Katarzyna Banaszek
https://www.facebook.com/KBanaszekPhotography

2 komentarze:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.