środa, 15 października 2014

Zakopane

Zakopane, to kolejne z miejsc, które jest mi szczególnie bliskie :) Góry, cudowni ludzie, miasto, mimo, że oblężone turystami, ma swój ogromny urok. Zawsze na dźwięk słowa "Zakopane" wraca mi milion fantastycznych wspomnień, przeżyć, które były mi zwłaszcza bliskie. Moje portfolio od dobrych kilku lat ozdabiają te piękne góry i mam nadzieję, że to się nigdy nie zmieni, mimo, że za rok nie mam planów jechać do Zakopanego na dłuższy wypoczynek.
Byłam tam przez około 10 dni, przez które udało mi się wykonać dwie sesje w dwóch cudownych miejscach Tatr! Pierwszą serią była sesja zdjęciowa nad Czarnym Stawem Gąsienicowym. Miejsce marzenie, jak ze snu! Szliśmy tam około 3h, ale było warto! Nad stawem niemiłosiernie wiało, warunki do pozowania były naprawdę ciężkie, takiego wiatru chyba żadna z moich modelek jeszcze nie przeżyła. Na szczęście zaopatrzyliśmy się w gorącą herbatę, w kocyk i czekoladę. No i chyba nie muszę mówić, kto miał to ciężkie zadanie do przełknięcia :D Sylwia zawsze pozuje w ciężkich warunkach, a to śnieg, a to mróz, a to upał nie do zniesienia. Zawsze, mimo wszystko, daje radę. Choć czuję mały niedosyt po tej sesji, może ze względu na to, że nie jestem do końca zadowolona ze stylizacji jaką przygotowałyśmy, choć taka sesja porzuconej dziewczyny w czerwonej sukience na skałach, chodziła nam po głowie od dawien dawna, to jednak myślę, że do tak pięknego miejsca stylizacja powinna być inna. Cóż, szczerze mówiąc, to w ogóle nie myślałam, że zrobimy te zdjęcia w tym właśnie miejscu, dlatego wyszło jak wyszło, a chyba nie wypadło to najgorzej :) Taki urok Sylwii, że zawsze wypadnie fenomenalnie, nieważne, że szła pod górę te 3 godziny, że owiał ją wiatr i zmarzła na kość - taka jej natura i uroda, że zawsze wypadnie cudnie!
Dziękuję za ogromne poświęcenie, za wspólne górskie wycieczki i za kolejną owocną sesję, kochany rudzielcu :)






Drugą sesją górską, była seria, o której od dawna sobie po cichu marzyłam :) Normalnie nie wierzę, że to naprawdę się wydarzyło i że naprawdę właśnie o tym piszę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ta sesja, to połączenie wszystkiego, co kocham najbardziej, wszystkiego, co jest najbliższe mojemu sercu, duszy, moim emocjom. Fotografia, góry i taniec. A mówiąc wprost - sesja taneczna w górach! Taka seria zdjęć przyszła mi do głowy od razu, gdy tylko zaczęłam intensywnie fotografować tancerzy, jednak wtedy się nie udało, nie starałam się o to, ani nie bardzo wiedziałam kogo mogłabym do takiej sesji zaprosić. Chodziło mi kilkanaście osób po głowie, osób, które wiedziałam, że sprostają temu zadaniu, które wymaga naprawdę wiele poświęcenia od tancerza - taniec w tak hardkorowych warunkach? Nie sądziłam, że ktokolwiek się odważy. A jednak!!! Podczas pierwszej sesji z Kariną i Walerią, wspomniałam, ot tak, o tych małych planach. Nie sądziłam, ze zarówno jedna, jak i druga przyjmie ten pomysł tak pozytywnie i wykaże inicjatywę wprowadzenia go w życie! Moje zaskoczenie było ogromne :) Dały mi nadzieję, że to piękne wydarzenie może się udać!!! Co więcej - UDAŁO SIĘ :) Tego dnia, gdy tylko otworzyłam oczy, naszła mnie myśl - POGODA! Od razu zerwałam się z łóżka, cała w stresie co zobaczę za oknem. Widok był przepiękny! Góry w całej okazałości pokazywały swoje piękno. Jednak, już z doświadczenia, wiedziałam, że pogoda w górach jest bardzo zmienna, na tyle, że nawet za minute mogą najść chmury i te piękne Tatry zasłonić. Cały ranek chodziłam zestresowana, że chmury zrobią mi na złość i nie pozwolą sfotografować tego dnia gór. Gdy Karina przyjechała do Zakopanego, wszystko szło zgodnie z planem, nie zaskoczyła mnie nawet kolejka do kolejki, która była naprawdę długa! Mimo to, mój zapał nie zmalał. Zaczęłam się martwić dopiero wtedy, gdy zobaczyłam na kamerkach widok na Kasprowym Wierchu.. Widoczność? Zerowa!!! Myślę, że gdyby nie pozytywne nastawienie mojej ekipy, uciekałbym stamtąd z płaczem!!! Jednak wszyscy byli tak dobrze nastawieni, że nie dałam (i nie chciałam!) im odczuć swoich ogromnych obaw. Jadąc kolejką zobaczyłam przysłowiowe światło w tunelu - widok na góry poprawił się! Będąc jednak już na szczycie moja mina od nowa zrzedła.. Ale nie mogłyśmy czekać - trzeba było wziąć się w garść i za nic w świecie nie poddawać. Dzięki temu nastawieniu i naszej cierpliwości, nasza sesja doszła do skutku :) Nie przeszkadzali nam ani turyści, ani szalejący wiatr (choć nie tak duży jak na sesji z Sylwią), ani to, że co jakiś czas musiałyśmy czekać aż góry się odsłonią. Właściwie gdyby nie ten spory wiatr, chmury stałyby w miejscu! Dlatego dzięki Bogu, że tak wiało! Choć moja biedna Karina zmarzła :( Ale uparcie twierdziła, że zimno jej tylko w twarz :D Dużo uwagi musiałyśmy poświęcać na prawidłowe ułożenie sukni, dlatego też do wielu zdjęć postanowiłyśmy wykorzystać jej zwiewność i pokazać jak jest lekka, co sprawiło, że Karina wyglądała dosłownie jak ptak!




Choć taniec w puentach na samym szczycie Kasprowego Wierchu nie należał do najprostszych, to Karina dała z siebie wszystko, do zdjęć podchodziła z ogromnym uśmiechem, który totalnie mnie zarażał i dał energię na cały dzień. Cieszę się, że to akurat ona tam ze mną była :) Nie przeszkadzali jej ludzie, dla których była chyba większą atrakcją niż same Tatry, ludzie, którzy (jak zwykle!) chcieli robić sobie z nią zdjęcia i zadawali jej mnóstwo pytań. Kocham taką współpracę, w której nie ma miejsca na marudzenie, gdzie jest pełna determinacja, zabawa i dużo śmiechu! :) Zwłaszcza, gdy w grę wchodzi spełnianie marzeń :) 
Dlaczego wybrałam Kasprowy Wierch? Jedynie ze względu na kolejkę, która odciążyła tak cenne nogi mojej baletnicy :) Na sam szczyt wjechałyśmy wspólnie razem z naszymi chłopakami (wydając przy tym masę pieniędzy!), po sesji udaliśmy się wspólnie na ciepłą herbatkę w restauracji na Kasprowym, a potem rozdzieliliśmy się, Karina zjechała kolejką i wróciła do Krakowa, a ja poszłam razem z moim lubym dalej, w Tatry :)
Cóż ja mogę powiedzieć, teraz, gdy mam to wszystko za sobą, całą organizację, cały stres tamtego dnia i całe szczęście, które wtedy się na mnie przelało? Genialnie jest spełniać swoje fotograficzne zachcianki, pragnienia, które chcemy wcielić w życie. Mam to szczęście, że spełniam się jako fotograf przy fantastycznych ludziach, gdyby nie oni napewno nic by z tego nie było. Dziękuję mojej wspaniałej ekipie sesji z Tatr :) Karina, Rafał, Piotrek i nieobecna ciałem, ale napewno obecna duchem, Waleria (bo to dzięki niej miałyśmy tę wspaniałą suknię) - dziękuję za pomoc w realizacji tej wspaniałej sesji :) 






Sesje w Tatrach zawsze będą dla mnie jednymi z najbardziej istotnych i magicznych, nie wyobrażam sobie, by choć raz w roku nie pojechać do Zakopanego i nie przywieźć stamtąd żadnych fotograficznych nowości. To zawsze będzie moje miejsce na ziemi, w którym czuję się jak w domu :) Jestem dumna z siebie i z moich ekip, że poszliśmy o krok do przodu robiąc sesje w sercu Tatr, a nie z ich balkonu, tj w Zakopanego, takie sesje są rzadkością i cieszę się, że tworzymy coś więcej! Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do powstania powyższych zdjęć - jesteście wielcy!!!! :)

Photo: Katarzyna Banaszek
http://www.facebook.com/KBanaszekPhotography

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.