środa, 30 grudnia 2015

Podsumowanie 2015

Czas podsumowań, to taki okres, kiedy mogę usiąść na spokojnie i tak naprawdę spojrzeć prawdzie w oczy. Wtedy zawsze oceniam całą swoją całoroczną pracę i wyciągam wnioski. W tym roku robię to z radością i mogę śmiało powiedzieć, że jestem z siebie dumna!!! W końcu przyszedł czas, że patrzę na swoje zdjęcia i czuję zadowolenie. Oczywiście wiele rzeczy bym poprawiła, to jasne, ale w końcu jest tak, że myślę o nich, że nie są złe, czuję, że moje umiejętności są coraz większe, a co najważniejsze moja świadomość siebie wzrosła :) Teraz, umawiając sesję czy też będąc na zdjęciach, po prostu wiem co robić. Wiem co mi odpowiada, wiem co chciałabym uzyskać, wiem co robić w "kryzysowych sytuacjach", po prostu wszystko to CZUJĘ całą sobą. Teraz nie robię nic wbrew sobie i czuję się z tym fantastycznie. Mam swój styl, klimat, w którym czuję się najlepiej i nie zamierzam na ten moment tego zmieniać. Dlatego z odwagą mogę rzec, że ten rok był udany :) Może nie miałam jakichś spektakularnych sesji, może nie spełniłam jakichś swoich wielkich marzeń, może ilość sesji w tym roku nie była rekordowa (równe, naciągane 99), ale w końcu te zdjęcia są JAKIEŚ. Gdy porównuję je do zdjęć choćby z przed roku - niebo a ziemia. Może Wy nie widzicie różnicy, ja jednak widzę kolosalną, a gdy porównam je do tych z przed dwóch lat.. patrzę z politowaniem na niektóre tamte kadry! Rok 2013 był to najlepszy rok w moim fotograficznym życiu, wtedy liczyły się marzenia. Teraz, gdy dojrzałam, liczą się dla mnie także dobre efekty, którymi dzieliłam się z Wami przez cały rok :) Zamierzam pokazać je także teraz, jak co roku! Uwielbiam czas podsumowań! :D

Jak zwykle, wyróżnię kilka swoich ulubionych sesji oraz ulubionych zdjęć :)
Pierwszą z nich będzie, oczywiście, pamiętna i nietuzinkowa sesja z nad morza o zachodzie słońca w towarzystwie Natalki w magicznej Jastarni. Wtedy nie myślałam, że to wyjdzie tak ciekawie! Zawsze do sesji nad morzem podchodziłam sceptycznie, bo to nie to samo co góry, bo miałam mało pozytywne doświadczenia, no w ogóle ble, fu, nieee. Ale nie byłabym sobą, gdybym nie umówiła żadnej sesji będąc na wakacjach! Modliłam się jedynie o dobre warunki pogodowe, o idealny, wymarzony zachód. Cóż, taki nie był, jak to sobie wyobrażałam. Naszły chmury i w ogóle.. co spotęgowało mi efekt!!! I wtedy właśnie przekonałam się, że chmury to nie zawsze musi być koniec świata. Zawsze byłam zwolenniczką czystego nieba do sesji o zachodzie słońca. Tutaj tak bardzo się zaskoczyłam.. bardzo pozytywnie. Było wyśmienicie! A kropką nad i, tej sesji, był Wasz odbiór jednego z pierwszych zdjęć, które wrzuciłam na fan page na facebook'u! Ponad pół miliona zasięgu.. wow.. tyle ciepłych słów, komentarzy. To napewno najlepszy mój moment w tym roku! :) Być tak docenionym. Czuję, że to zdjęcie ukoronowało to, co robię i śmiało mogłabym teraz powiedzieć "to koniec", bo tym jednym zdjęciem powiedziałam wszystko, co do tej pory chciałam powiedzieć. Dlatego - "niech mówią za mnie moje zdjęcia" :)


Drugą sesją, która również była dla mnie magiczna i bardzo wyjątkowa, jest kolejna seria, którą zrobiłam nad morzem podczas mojego pobytu w Jastarni. Sesja z Olą, również o zachodzie słońca. To samo miejsce, ta sama pora dnia, a tak różne warunki. Bałam się, że zdjęcia Natalki i Oli wyjdą identycznie, jednak wypadły totalnie inaczej, dziewczyny pokazywały też różny styl tańca, a to także miało wpływ na różnicę tych zdjęć. I z jednej sesji i z drugiej wracałam jak na skrzydłach, a moim jedynym pragnieniem było dopaść kompa i coś obrobić! Ten stan lubię najbardziej :) Sama obróbka dawała mi masę radości, mogłam bawić się kolorami, co lubię najmocniej. Zdecydowanie opłacało się poświęcić te dwa wieczory mojego wypoczynku na te dwie sesje zdjęciowe. Cieszę się też, że ponownie mogłam fotografować Olę, którą zawsze będę darzyła dużym sentymentem. Gdy ją zobaczyłam wróciło mi mnóstwo najlepszych wspomnień i powiew tamtych, beztroskich dni.


Sesją, która także bardzo wyróżniła się na tle innych była seria w bluszczu z moim odkryciem roku, tzn z Martyną :) W końcu ta sesja sprawiła, że poczułam się jak w bajce! Samo miejsce, nietuzinkowe, które na żywo cisnęło mi bez przerwy na usta słowa "wow, jak tu cudnie" wydzielało klimat jakiejś bajki, udało mi się również światło. Było naprawdę idealnie, wszystko jak marzenie. Zawsze chciałam robić bajkowe sesje, z uroczym klimatem, w sukniach. W końcu te pragnienie się spełniło i na bieżąco mogę robić takie zdjęcia. To naprawdę spełnienie marzeń :) Myślę, że ta sesja to jedna z moich najlepszych portretowych sesji, robiona z pełną świadomością, praktycznie niemal od a do z zaplanowana i wykonana zgodnie z planem!


Skoro jestem już przy Martynie, to koniecznie muszę coś o niej powiedzieć! W końcu znalazłam osobę, która jest moim zdjęciowym ideałem i jest nią właśnie Martyna. Gdy na nią patrzę, czuję się tak, jakbym widziała na żywo ucieleśnienie swoich zdjęć, a to naprawdę niesamowite uczucie! Mamy identyczne upodobania, w których Martyna wygląda najlepiej, obydwie jesteśmy typem człowieka, który martwi się o każdy szczegół i chce mieć wszystko dopięte na ostatni guzik, ponadto jestem pod wrażeniem jak Martyna świetnie radzi sobie przed obiektywem, wszystkie sesje, które wspólnie zrobiłyśmy są jej debiutem przed obiektywem, jestem również pod wrażeniem jej zaangażowania w sesje, dopytuje o wszystko i o wszystko się martwi. Była mi potrzebna u siebie taka osoba, na którą zawsze mogę liczyć, która wyglądem spełnia mnie w każdym moim pomyśle, która mieszka tak blisko mnie oraz jest tak sympatycznym wesołym człowiekiem. To niesamowite spotkanie osoby, na którą nieświadomie czeka się tak długo, jest czymś najlepszym co spotkało mnie, nie tylko w tym roku, ale również w całym moim fotograficznym życiu.








Czas teraz na moją ukochaną cukierkową serię, zrobioną w towarzystwie kolejnej mojej ulubienicy. Oczywiście mowa o Klaudii :) Sierpniowy weekend, który spędziłyśmy wspólnie w te wakacje był jednym z najlepszych w tym roku, a sesja, którą wtedy rozpoczynałyśmy ten mały zdjęciowy, wspólny czas, jedną z moich ukochanych. To chyba jedna z moich ulubionych serii, które wspólnie zrobiłyśmy! Wspaniale fotografowało mi się tamtego dnia oraz bardzo dobrze obrabiało te zdjęcia. Klaudia wyglądała przesłodko <333 Choć zamysł na tę serię był minimalnie inny, to jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło!


Kolejną sesją, która w tym roku przyniosła mi mnóstwo radości była sesja na huśtawce. Było tyle planowania, dopełniania wszystkiego, zaczynając od ekipy, a kończąc na miejscu czy stylizacji. Wtedy bardzo martwiłam się o powodzenie tych zdjęć, jak to zwykle ja. Ale wyszło lepiej niż to sobie wyobrażałam, wszyscy stanęli na wysokości zadania, widać było po całej ekipie, że tak samo jak mnie, zależy im na najlepszych efektach. Jestem bardzo zadowolona z tej sesji i cieszę się, że kolejna ruda modelka zawitała na moich fotografiach, choć taka młodziutka i mało doświadczona, dała radę bez dwóch zdań! Słuchała moich rad, wykonywała prośby, pozowała tak jak chciałam. W takich momentach czuję, że moja praca i cały wkład w sesje ma sens!


Sesją, którą bardzo długo oczekiwałam, była sesja z Magdą Przybyłą, a w tym roku nareszcie się nam udało! Jestem bardzo dumna z tego, że mam taką twarz w swoim portfolio oraz, że poznałam tą cudowną osobę jaką jest Magda. Nie raz mnie zaskoczyła, swoim zaangażowaniem w sesje czy też tym jak potrafi być odporna na zimno, by uzyskać dobre efekty sesji. Magda, to zdecydowanie modelka, dla której warto przejechać pół Polski, by sfotografować jej nietuzinkową urodę. A tym bardziej się cieszę, że Madzia zalicza mnie do fotografów, z którymi warto działać i dla którego wstaje o 4, by dojechać na zdjęcia na 8 rano w Krakowie! <333 Jest to duże wyróżnienie. I czuję się z tym bardzo wyjątkowo, że mam w swoim portfolio taki brylant :)


Skoro jestem już przy Magdzie, to duet, który zrobiłam z nią i z Sylwią pod koniec roku, napewno zasługuje na wyróżnienie. Tak świetny widok, to rzadkość, dwie rude i to na sesji zdjęciowej. To napewno coś innego, nietuzinkowego, co zasługuje na uwagę i wyróżnienie. Dziewczyny wspaniale się dopełniały, a ich rozmowy o wspólnych problemach ludzi rudych z piegami były urocze :D  Jak ja się cieszę, że to ja je fotografowałam tamtego dnia. Jestem ogromną szczęściarą, otaczają mnie tak wspaniali ludzie!!!


Kolejnym bardzo wyjątkowym duetem był duet Alicji i Kristiny w makach. Była to następna sesja, na której bardzo mi zależało i kolejna, która na szczęście powiodła się idealnie, a nawet lepiej niż myślałam :) Morze maków.. to było coś wspaniałego, przez tyle lat nie mogłam trafić na podobne, a tymczasem w tym roku pojawiło się ono tak blisko mojego domu, a zauważyłam je dopiero w dniu sesji. Liczę na to, że w przyszłym roku będzie w tym samym miejscu i będzie równie spektakularne.


Ten rok, to rok obfitujący w sesje w wiankach :D Zrobiłam ich naprawdę wiele, ale od zawsze chciałam by moje zdjęcia zdobiły piękne, kolorowe wianki. Zaczęło się od wianków, które któregoś dnia zaproponowała mi Karolina Czarnecka pisząc, że miała trochę wolnego czasu i materiały do wykonania takich różnorodnych wianków. Oczywiście od razu podłapałam jej propozycję i tym samym zrobiłam mnóstwo sesji w wiankach, które Karolina zrobiła, leżą nadal u mnie w domu i czekają na jakieś nowe zdjęcia :P Kolejną propozycją, dotyczącą wianków, była propozycja od Kasi, z fan page'a Wianki wianeczki. I tym samym zaczęło się prawdziwe wiankowe szaleństwo :D Kasia specjalizuje się w wiankach i ze szczerą radością dawała mi przez całe te pół roku różne, wyjątkowe bukiety i wianki. A ja tak uwielbiam kwiaty! Więc dobrałyśmy się z Kasią idealnie <333 Kolejnym wiankiem, który w tym roku otrzymałam do zdjęć był wyjątkowy wianek Gosi Pawłowskiej, no takiego wianka, to nigdy nie widziałam, dlatego cieszę się, że mogłam go uwiecznić na swoich zdjęciach.











Wianek Klaudii autorstwa Magdaleny Wilk-Dryło



Przyszła chwila na taneczne :)
Jak co roku starałam się aktywnie działać z moimi tancerzami. Myślę, że całkiem nam się udało, choć przyznam, że w tym roku skupiałam swoją uwagę bardziej na portretach, które zawsze odsuwałam na drugi plan. W tym roku było inaczej, ale jeśli ktoś zapytałby mnie dlaczego, nawet nie wiedziałabym co odpowiedzieć. Po prostu jakoś tak wyszło :) Nie mniej, jestem jak zwykle zadowolona ze swoich tancerzy, ponowiłam współprace z niektórymi oraz poznałam wielu nowych, utalentowanych tancerzy. Spełniłam kilka swoich wizji, których efekty bardzo mnie zadowalają.























Kurde, ale zdjęć dodałam :P
Oczywiście pokażę kilka swoich ulubionych tanecznych kadrów, które w tym roku były dla mnie szczególne. Sesje z nad morza już macie :) Kolejną sesją, która była dla mnie jedną z największych radości była sesja z Adą Patłaszyńską. Ada na zawsze będzie dla mnie moją BEST EVER DANCER. Z nią pracuje mi się najbardziej wyjątkowo, to ona zawsze potrafi w jakiś piękny sposób przenieść mnie w ten cudowny świat tańca, jest inna i czułam to od naszej pierwszej sesji, którą zrobiłyśmy w 2013r. Dlatego, gdy po 2 latach stanęła ponownie przed moim obiektywem byłam wręcz wzruszona, a moja radość i euforia trwa do dziś. Naprawdę!!! To niesamowite uczucie. Dlatego z dumą i z małą łezką w oku spoglądam na kadry, które zrobiłyśmy w tym roku. Wracałam z tej sesji naprawdę szczęśliwa, miałam po drodze kilka niepomyślnych wydarzeń, które zupełnie mnie nie zmartwiły! Radość z sesji z Adą przykryła wszystko <333 LOVE YOU! :*


Następnym wyjątkowym tancerzem, którego miałam przyjemność fotografować w tym roku, był Włodek Kołobycz. Włodek, to taki tancerz, o którym myślisz jeszcze przez kilka następnych dni po sesji. To, w jaki genialny sposób pokazuje taniec, nie mieści mi się w głowie. Włodek, podobnie jak Ada, dąży do tego, by jego zdjęcia zawsze były nietuzinkowe, wyróżniające się z tłumu, a z jego genialnymi zdolnościami ta sprawa jest tym bardziej prosta. Gdy byłam po pierwszej sesji z nim wszyscy pytali JAK TAM?! Nie mogłam znaleźć słowa, które by odzwierciedlało moje emocje po sesji z nim, bo dodatkowo dopisało mi wszystko, co potrzeba do dobrych zdjęć - światło oraz miejsce. Było IDEALNIE, perfekcyjnie.. Włodek zajmuje szczególne miejsce w moim sercu fotografa, jego skoki, to mistrzostwo świata i liczę po cichu, że jeszcze zobaczę na żywo, jak spektakularnie skacze i w ogóle jak pięknie tańczy i pokazuje te emocje. To zaszczyt fotografować takiego mistrza :)


Kadrem, który od jakiegoś czasu siedział w mojej głowie był kadr baletnicy z łabędziami w tle. I choć udało nam się zwołać łabędzie z drugiego brzegu Wisły, to tak naprawdę wyszła nam jedna, porządna fotografia :D Ale choćby dla tego jednego zdjęcia warto było marznąć i moknąć oraz z cierpliwością zachęcać łabędzie, by płynęły w naszą stronę. Karina na szczęście pomyślała, by wziąć "łapówkę" dla łabędzi, tzn chleb, który i tak właściwie ledwo nam wystarczył, bo łabędzie były bardzo łapczywe, a było ich na tyle dużo, że jeden bochenek nie wystarczył. No cóż, następnym razem weźmiemy przynajmniej 5 :D Teraz planujemy z Kariną kadry z gołębiami.. XD


Następną wizją, którą udało mi się zrealizować był pomysł na śpiącą baletnicę w puentach. Realizacja powiodła się dzięki moim zdjęciowym odwiedzinom u rodzinki Julki, kiedy to na początku roku robiłyśmy brzuszkowe zdjęcia dla Reni oraz Julce portrety i kilka tanecznych zdjęć. Pomyślałam od razu - mamy ciepły dom, łóżko, puenty, baletnicę. Działamy! :)


Sesja, która właściwie bardzo mnie zaskoczyła i która była jedną z ostatnich jakie zrobiłam w tym roku, która zasługuje na wyróżnienie jest seria świąteczna z Izą na starówce. Jestem zakochana w tych zdjęciach po uszy! Wiem jak ciężko fotografuje się nocą, gdy nie ma się wielkiego doświadczenia, a tym bardziej gdy zdjęcia są w ruchu. Ale świąteczna sesja taneczna, to powoli już tradycja, a w tym roku czuję się dzięki niej bardzo spełniona. Zrobiłyśmy tyyyle zdjęć, różnych, kolorowych, światełkowych, z pięknym bokehem w tle.. Jestem zaskoczona, jak to fajnie wyszło, bo na sesji nie czułam, że robimy coś super. Dopiero, gdy usiadłam na spokojnie w domu, przejrzałam zdjęcia i zaczęłam obrabiać, dostrzegłam jakie te zdjęcia są ciekawe i jak bardzo mnie spełniają!


Następne, choć wcale nie planowane, zrobione raczej przypadkowo, zdjęcie, które chciałabym tutaj pokazać, to zdjęcie Wiktorii na tle bramy ze skrzydłami. Gdy je zobaczyłam poczułam wiele emocji, które to zdjęcie oddaje. Ulotność chwili.. ten moment, jakby odlatywała do nieba na tych skrzydłach. Nie mam słów na takie chwile na moich sesjach, kiedy to moje zdjęcia naprawdę przemawiają nawet do mnie samej, a przecież siebie zadowolić jest najtrudniej w swojej pasji. Mnie się to udaje, dzięki ludziom, którzy mnie otaczają :)


Od morza aż po same Tatry.. w tym roku również się udało :)


Jeśli chodzi o wszelakie wyjazdy, to w tym roku moja lista bardzo się uszczupliła. Byłam jedynie dwa razy w Olsztynie, raz w Jastarni, ale aż pięć razy w Krakowie! Mój magiczny, ukochany Kraków, którego kiedyś nie lubiłam, teraz kojarzy mi się z najlepszymi chwilami mojego życia, dlatego w tym roku postanowiłam postawić głównie na to miasto i w ogóle tego nie żałuję! Za każdym razem wracałam spełniona, szczęśliwa, pełna energii, radości, pozytywnego nastawienia. Takie emocje daje mi tylko Kraków! Zawsze panuje tam wyjątkowy klimat, a i zawsze przywożę stamtąd satysfakcjonujące sesje, które tworzę u boku tak bardzo ciepłych i zaangażowanych ludzi. Już sobie myślę kiedy ponownie by tu pojechać.. Hihihi :))) Jeden z tych krakowskich wypadów był dla mnie szczególnie, na maksa wyjątkowy. Pojechałam z moim przyjacielem, fotografem, Piotrkiem Stankiewiczem, co sprawiło, że wypad zdjęciowy stał się jeszcze bardziej ciekawszy i weselszy.




Backstage :)))




W tym roku również chciałabym wyróżnić jedną osobę, która szczególnie w tym czasie przyczyniła się do uśmiechów na mojej twarzy. Tą osobą jest Ania Śliwa, znana bardziej jako Ana Louise na facebook'u :) Wynalazłam portfolio Ani w lipcu, gdy pilnie potrzebowałam ubrać jedną z moich tancerek do sesji zdjęciowej. Chciałam kogoś nowego, utalentowanego, kto być może pożyczyłby nam bez problemu jakieś sukienki. Gdy zobaczyłam profil Ani pomyślałam "co mi szkodzi, napiszę". Odpowiedź Ani była pozytywna. Ubrała mi wtedy nie tylko Natalkę, ale przez pozostałe pół roku wypożyczała nam do zdjęć przeróżne suknie, body, spódniczki, kombinezony. A wszystko to bezinteresownie, z dobrego serca. I nie był to raz, nie było to trzy razy. Nie była to jedna sukienka, nie były to trzy sukienki. Nawet nie umiem zliczyć ile razy Ania mi pomagała, z uśmiechem na twarzy, jeszcze przepraszając, że tak późno odpisuje, że muszę długo czekać na odpowiedź. Przecieram oczy ze zdumienia do dzisiaj, że udało mi się trafić (i to przez maxmodels, na którym nic się nie dzieje!) na tak cudowną osobę.. Jestem Ani bardzo, ale to bardzo wdzięczna. Zawsze marzyłam, żeby moje zdjęcia zdobiły jakieś piękne suknie, bajkowe kreacje, nietuzinkowe rzeczy. Nie wiedziałam jednak skąd takie wziąć, nie było mnie stać na takie rzeczy. A tymczasem? Dzięki takim ludziom jak Ania, mam to wszystko. Dla mnie, to jak wygrać los na loterii. I nigdy tego Ani nie zapomnę, dziękuję najmocniej!!! :*











Ten rok miał być również rokiem filmików. To raczej mi się nie udało :P Ale właściwie sama nie wiem dlaczego, chyba po prostu bardziej moja uwaga skupiała się na zdjęciach, bo jednak w nich mam większe doświadczenie i czuję się o wiele pewniej. Ale tak czy owak wciąż liczę, że ruszę głowę i tyłek, by zrobić coś bardziej ambitnego. Udało wykonać mi się trzy, takie tematyczne, filmiki. Jeden (czwarty) jest jeszcze w trakcie tworzenia, liczę, że po Nowym Roku wreszcie znajdę dłuższą chwilę oraz inspirację, by go dokończyć, zwłaszcza, że to filmik taneczny. Łapcie te trzy, które udało mi się skończyć i opublikować :) Który Waszym zdaniem jest najlepszy? Moim zdecydowanie jest ten z Karoliną, o zachodzie słońca - najbardziej przemyślany i najbardziej w "moim klimacie" :)




Chyba pora kończyć to, jakże obszerne, podsumowanie. Tego, co się działo, nie da się opisać w słowach.. trzeba by było to zobaczyć.. ile to wszystko kosztuje pracy, emocji, poświęcenia, często także pieniędzy.. Ale właściwie nie często myślę o tym. Moje myśli skupiają się najbardziej na tym, co czuje moje serce po każdej takiej, udanej, sesji. Jestem wtedy najszczęśliwsza na świecie i czuję, że to wszystko ma sens, że mam wiele powodów, by robić to, co robię. Naprawdę.. to tak uszczęśliwia.. gdy się uda, gdy widzę te uśmiechy podczas sesji, to zadowolenie, a potem radość z uzyskanych efektów. Czego chcieć więcej?

Dziękuję za wszystko MOIM LUDZIOM, bez których nie byłoby NIC. To Wy mnie inspirujecie, to Wy mnie motywujecie, to Wy tworzycie ze mną i dzięki Wam to wszystko się dzieje naprawdę. To dzięki Wam mogę się rozwijać i uszczęśliwiać samą siebie, spełniać się w tym, co kocham i cieszyć z tego wszystkiego. Wy sami wiecie, jak to wszystko wygląda od kuchni, ile trzeba się czasem napocić, poświęcić, by wszystkie zdjęcia miały ład i skład. Wiele wymagam, ale to wszystko po to, by te fotografie miały ręce i nogi i wyglądały tak, jak sobie to wyśniliśmy. Dziękuję bardzo wszystkim projektantkom za wypożyczanie tylu cudnych kreacji, wizażystkom, za makijaże, które zawsze cieszą oko (dosłownie :P), przezdolnym złotym rączkom fryzjerom, dziewczynom od wymarzonych wianków i kwiatów oraz oczywiście pięknym modelkom i najbardziej uzdolnionym tancerzom pod słońcem. Mam do Was to szczęście <333

Dziękuję również Wam, ludziom, którzy na codzień oglądają, komentują moje zdjęcia. Jest mi smutno, że facebook ogranicza widoczność moich postów (czasem bardzo..), ale nie mam na to wpływu i niestety nic na to nie poradzę :( Mogę mieć tylko nadzieję, że czasem wchodzicie tak o na Katarzyna Banaszek Photography i obejrzycie od czasu do czasu tę galerię, którą tworzymy :) Dziękuję Wam za wszystkie ciepłe słowa, za wiadomości, to bardzo motywuje, myśl, że ktoś wspiera to, co robię. Nigdy Wam tego nie zapomnę!

No i oczywiście dziękuję za 56 tysięcy LUBIĘ TO! Jesteście wielcy i niemożliwi <333

Oby ten nowy rok.. po prostu był pomyślny :) Chciałam trochę odpuścić.. ale.. nie wiem czy będę potrafiła. Z miłości się nie rezygnuje.. jedynie odpuszcza w zalotach.. :)

DO ZOBACZENIA W 2016 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :)))
I standardowo - backstage :)


Jak zwykle się rozpisałam.. eh :P Wybaczcie! Wszystkiego dobrego na Nowym Rok! :)))
https://www.facebook.com/KBanaszekPhotography 

14 komentarzy:

  1. Zdjęcia są przecudowne, nie mogę się napatrzeć, jedno lepsze od drugiego! Kawał dobrej roboty w tym roku, powodziwiam to jak się rozwinęłaś patrząc na wcześniejsze zdjęcia, nic tylko gratulować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tyle wspomnień, pracy i wysiłku widać w Pani fotografiach. Pełen szacunek oraz uznanie, bo nie jeden fotograf swoją pracę traktuje jako tylko i wyłącznie zarobek, natomiast Pani czerpie ze swoich zdjęć przyjemność! Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Bardzo mi miło i cieszę się, że to widać, że to moja pasja i miłość! :)

      Usuń
  3. Jedne z najlepszych zdjęć jakie kiedykolwiek widziałam! Jest Pani moją inspiracją! Ogromne gratulacje, w 2016 roku życzę równie wspaniałych pomysłów i zdjęć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie :) Również życzę wszystkiego dobrego na Nowy Rok :)

      Usuń
  4. puenty i łóżko - strzał w 100!
    taneczne najpiękniejsze <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjęcia na plaży zapierają dech w piersiach!
    Życzę równie owocnego nowego roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

      Usuń
  6. Cudowne zdjęcia, bez dwóch zdań! ❤
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazwyczaj nie lubię czytać długich wpisów, ale u Ciebie Kasiu to zawsze co innego. Ilekroć tutaj jestem, praktycznie zawsze czytam notkę i przeżywam to wszystko razem z Tobą! Podsumowanie pochłonęłam jednym tchem ;D Uwielbiam Twoje zdjęcia! Bloga przeglądałam chyba z milion razy i zachwycałam się za każdym razem każdą sesją! Masz przeogromny talent i jesteś przeogromną motywacją dla ludzi, którzy dopiero zaczynają stawiać pierwsze kroki w fotografii. Dla mnie jesteś ogromną inspiracją. Jesteś żywym przykładem tego, że jeśli daje się coś od siebie, wraca to ze zdwojoną siłą. W Twoich zdjęciach widać miłość do tego co robisz, prawdziwą pasję i ogromne zaangażowanie. Twoje wpisy są tym tak przesiąknięte, że nie da się tego nie poczuć i nie przeżywać razem z Tobą. Jesteś ogromnie pozytywną i uzdolnioną osobą i fajnie, że jesteś z nami i tym wszystkim się dzielisz. Wiele razy przeglądając Twoje zdjęcia mój umysł krzyczał- "WoW! Jak można stworzyć coś tak wspaniałego?!". Wiele sesji zapiera dosłownie dech w piersiach, a każde zdjęcie jest inne i wyjątkowe. Życzę CI, abyś w Nowym ROku spełniła się jeszcze bardziej, zrealizowała wszystkie plany i zasypywała nas nadal dużą ilością przecudownych, jak dla mnie idealnych zdjęć! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Tyle perełek w jednym poście! Głupio sie przyznać, ale prędzej śledziłam Twoją twórczość tylko na fb... Szczerze uwielbiam Twoje prace!♥ Szczególnie podobaja mi się sesje taneczne, poniewaz z takimi zdjęciami najrzadziej sie spotykam:)
    Od paru dni również prowadzę bloga. Miło będzie jeśli zajrzysz, ocenisz…♥

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.